Szukaj na tym blogu

10 czerwca 2020

Projekt: "Przyszłość".


97. Wjechałem do samego gardła.

W następnym momencie pochyliła swoją głowę, szeroko otworzyła usta i przysunęła się bliżej. Wjechałem do samego gardła, prawie nie dotykając jej warg. Teraz zamknęła swoją buzię i zaczęła cofać głowę. 


Patrzyłem tylko, a ona, w tym samym momencie, dosłownie po chwili, uniosła się delikatnie na poduszce, na tyle wysoko, by było jej wygodnie, jeszcze raz spojrzała na swój brzuszek i piersi, na te duże, gęste kałuże mojego nasienia. Właśnie zaczynały się powoli rozpływać na boki. Starała się nie ruszać, tak żeby utrzymać je jak najdłużej na sobie. 
Po jakimś czasie wyciągnęła obydwie rączki, jedną z prawej, drugą z lewej i skierowała na środek. Patrzyłem z narastającą ciekawością, co też ona teraz zrobi. Byłem niezmiernie zaintrygowany tym, jak zachowa się ta młoda laska. 
Drżałem z podniecenia. Coraz mocniej się trzęsłem. Tymczasem ona oparła te dwie swoje piękne dłonie na własnym brzuszku i zaczęła rozprowadzać spermę po z całym swoim ciele: po pępuszku, od wzgórka łonowego, po same piersi. Bez żadnego skrępowania, obydwiema dłońmi, równo i dokładnie, wcierała to w siebie jak balsam, pokrywając równo pół przezroczystą lukrowane warstwą. 
Później skierowała swoje dłonie na piersi i także zaczęła je bardzo dokładnie masować. Rozcierała moje nasienie po każdym centymetrze swojej aksamitnej skóry. Smarowała się pod samą brodę. Po pewnym czasie, dosłownie, po kilku minutach była już calutka pokryta grubą warstwą mojego zepsucia erotycznego. Patrzyłem, jak zahipnotyzowany. Nie mogłem się pozbierać. To było ponad moje siły.
-Och Boże! Julka Boże! Julka o Jezu! - wzdychałem, drżąc na całym ciele. 
Patrzyła na mnie.
-No co? 
-Och Juleczko… Co się stało?! Juleczko Boże! Jesteś taka…
-Jaka? 
-Taka słodka. Och, to takie… 
-Jakie?
-Takie zbo… zboczone… no wiesz… och… 
Uśmiechnęła się.
-Wiem. 
"Boże, co to za dziewczyna”, -  pomyślałem.
Po raz kolejny zapadła chwila ciszy. To było jak stop-klatka w filmie. Spojrzała na mojego kutasa, który również był w rozterce. Z jednej strony, Po tak potężnym wytrysku, zdawał się opadać, a z drugiej strony, widząc, to co się dzieje, czując, co się przed nim rozgrywa, zaczął unosić swój łeb, pęcznieć, robić się coraz grubszy, domagać się kolejnego zbliżenia. Popatrzyła na niego, uśmiechnęła się, a później, później westchnęła cicho:
-Chodź. 
-Och Julka!
-Chodź, - powtórzyła.
-Julka, Boże!
-Chodź do mnie. 
Drżałem jak galareta.
Wyprostowała się. Usiadła wygodnie, zbliżyła się do mnie.
-Choć, - powtórzyła po raz kolejny ciepłym, miękkim, aksamitnym głosem.
Zbliżyłem się do niej na kolanach, a mój kutas znalazł się na wysokości jej ust. Wyciągnęła dłonie przed siebie. Ujęła najpierw moje jądra: od spodu, delikatnie. Zaczęła je gładzić swoimi paluszkami: bardzo czule. Później ścisnęła, później chwyciła mojego członka za sam korzeń, dokładnie w połowie jego długości. Zacisnęła swoje palce. Coraz mocniej drżałem z podniecenia. Nie mogłem zapanować nad swoim ciałem. 
W następnym momencie pochyliła swoją głowę, szeroko otworzyła usta i przysunęła się bliżej. Wjechałem do samego gardła, prawie nie dotykając jej warg. Teraz zamknęła swoją buzię i zaczęła cofać głowę. 
-Julka, Julka, Boże, co ty robisz?! 
Drżałem. Cofała swoją głowę, zbierając nasienie, czyszcząc mojego kutasa. Kiedy wysunął się do samego końca, przejechała przez grubą żyłę, oplatającą wielki łeb, myślałem, że padnę z wrażenia. Przed moimi oczami zapanowała kompletna ciemność. Nie mogłem się pozbierać. Patrzyłem, jak unosi wzrok, jak słodko się uśmiecha i przełyka wszystko, co zebrała. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...