Szukaj na tym blogu

15 czerwca 2020

Projekt: "Przyszłość".


102. Uklękła przede mną.

Wstałem, a ona uklękła przede mną jak poddana przed swoim panem. Z najwyższą pieczołowitością chwyciła w swoje dłonie moją wielką długą fujarę, wymierzoną prosto w jej twarz. 


Minęło kilka chwil. Poruszałem się teraz wolniej. Klęcząc, a w zasadzie stojąc nad nią w półprzysiadzie, opuszczałem i podnosiłem swój tyłek. Wchodząc w nią do samego końca, bardzo głęboko błyskawicznie windowałem swoje podniecenie na sam szczyt. Czułem, jak mój kutas intensywnie napiera na sam przód jej gorącej norki, ze wszystkich sił próbując się wyprostować. Zdawałem sobie jednak sprawę, że było to niemożliwe. Nie w tej sytuacji. Jej oczy cały czas były zamknięte, a ona sama głośno jęczała. Raz, po raz wzdychała głęboko, jakby wydawała z siebie ostatnie tchnienie. 
Po kilku minutach położyłem się na niej i jednocześnie uwolniłem i jej nogi. Teraz znów zacząłem poruszać się w niej klasycznie. Posuwałem ją na wznak, po bożemu. Szybko i gwałtownie uderzyłem biodrami: raz i raz, raz i raz, raz i raz... Podskakiwała na tym łóżku niczym mała laleczka. Mogłem z nią robić wszystko co chciałem. Była całkowicie moja. 
-O tak, tak, tak... – powtarzałem cicho, bardzo zadowolony z siebie.
Wykrzywiła swoją drobną buzię w grymasie słodkiego podniecenia. Wiedziałem, że jestem na dobrej drodze. Czułem, że za chwilę, ta młoda laska, przeżyje swój kolejny, cudowny orgazm. Nie przerywałem, grzmociłem bez przerwy: mocno, gwałtownie, do samego końca. Chciałem dać jej wszystko to, czego potrzebowała. 
Nie mam pojęcia ile mogło to  trwać. Po kilku dłuższych chwilach, ona sama odsunęła się na tyle, że mój kutas wyszedł z niej i nie mógł już trafić gdzie trzeba. Przekręciła się na brzuch, uniosła na kolanach i wypięła w moją stronę swój zgrabny tyłek. Całą przednią część ciała opierała o łóżko, rozgniatając na pościeli swoje jędrne piersi. 
Chwyciłem ją  mocno w biodrach, dokładnie tam, gdzie jej talia była najwęższa. Trzymałem pewnie i poruszałem się miarowo, uderzając w jędrny, zgrabny, obszerny tyłeczek. Było mi niesamowicie dobrze. Robiłem to coraz szybciej, coraz gwałtowniej, coraz mocniej. 
W którymś momencie chwyciłem ją za ramiona, uniosłem do góry. W odpowiedzi wygięła kręgosłup, jęczała, wzdychała , a kiedy już nie mogła wytrzymać, opadła. Puściłem. Znów leżała twarzą na pościeli, a ja łomotałem ją w jej słodką dupeczkę, mocno, gwałtownie. O tak! Tak było cudownie.
Po jakimś czasie znów nastąpiła gwałtowna zmiana. Wydarzenia następowały po sobie tak szybko, że nie było sposobu, by wszystko dokładnie i w szczegółach rejestrować swoją świadomością. Nie wiem, jak to się stało, ale, nagle, klęczałem przed nią, a mój kutas był prawie na granicy wytrysku. Przyznam się szczerze, że gdybym dłużej się w niej tak poruszał, prawdopodobnie by do tego doszło. 
Wstałem, a ona uklękła przede mną jak poddana przed swoim panem. Z najwyższą pieczołowitością chwyciła w swoje dłonie moją wielką długą fujarę, wymierzoną prosto w jej twarz. Delikatnie pochyliła się, otworzyła szeroko usta i jeszcze bardziej zbliżyła się. W tej chwili mogłem tylko chwycić ją za głowę, zanurzyć swoje dłonie w jej rudych, bujnych włosach i przycisnąć do siebie, jak najsłodszą kochankę.
Ssała mojego twardego, napęczniałego fiuta. Później zaczęła obracać tym swoim języczkiem dookoła, dokładnie po krawędzi głowicy. Była niesamowita. Nie minęło kilkanaście sekund, a ona znów go ssała. Pochłaniała go raz głębiej raz płycej, a ja szalałem ze szczęścia. Marzyłem tylko o jednym: aby się z nią teraz spuścić. Chciałem trysnąć tak mocno, jak tylko potrafiłem. Już sobie wyobrażałem, że strzelam tak bardzo, bardzo intensywnie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...