106. Co robimy?
-Co robimy dalej, bzykamy się, czy idziemy poszukać jakiegoś jedzenia? - spytałem jak gdyby nigdy nic. Po dłuższej chwili uniosła głowę. -A która jest godzina?
Pokój. Więc byliśmy w pokoju. Zasłony były zaciągnięte, mimo to przedostawało się przez nie światło dnia. Nie wiem dlaczego, wydawało mi się, że jest pochmurno. Nie wiedziałem tego dokładnie, nie wyglądałem na zewnątrz, jednak tutaj panował półmrok. Nie dostrzegałem bezpośrednich promieni słońca, więc może stąd ten wniosek. Tak naprawdę, nie wiedziałem, jak jest na dworze. Nie zastanawiam się nad tym. Nie myślałem. Zresztą, czy to jest takie ważne? Pewnie nie.
Tak więc widziałem zaciągnięte zasłony i nas leżących na łóżku, na moim tapczanie. Byliśmy zmęczeni, spoceni i brudni. Ona cała w spermie, zasychającej już na jej skórze. Wpleciona we mnie w moje ramiona, leżała spokojnie, z zaufaniem. Zmierzwiona pościel znajdowała się na podłodze.
Leżałem i zastanawiam się: jak myśmy to wszystko zrobili? Leżałem i myślałem: jak do tego doszło? Jak to wszystko się stało? Oddychałem spokojnie i głęboko. Czułem pełne i dogłębne zadowolenie fizyczne, satysfakcję. Czułem ten specyficzny uścisk w moim podbrzuszu, takie swędzenie i drapanie prącia, takie Iskierki które biegały po całej jego długości. Gwałtownie i szybko, a mimo to, delikatnie, jakby obejmowały całe moje krocze, jądra, trzon kutasa. Zdawałem sobie sprawę… to znaczy, moje dorosłe i ja… od kiedy się tu pojawiłem, zawsze miałem z tym problemem, jak to oceniać. Z jakiej perspektywy na to patrzeć?
Wciąż nie mogłem przyzwyczaić się, tak do końca, że jesteśmy dwiema odrębnymi osobami, zamieszkującymi jedynie to samo ciało. To takie dziwne. Zdawałem sobie sprawę, że to mrowienie jest efektem długotrwałego i wyczerpującego stosunku seksualnego oraz ciasnej cipeczki tej dziewczyny. To wszystko było spowodowane intensywnym ruchaniem.
Moje jądra szybko pozbyły się całego zapasu pożądania, spermy, gęstego, lepkiego, pachnącego seksem nasienia. Tak obficie ją nim zaszczyciłem. Tak obficie zrosiłem jej ciało.
Leżałem teraz tak i czułem, że jest mi niesłychanie dobrze. Wszystkie moje mięśnie były rozluźnione. Byłem zadowolony, nie tylko fizycznie, ale też i psychicznie. Może nawet bardziej niż fizycznie. Ten młody chłopak, właściciel tego ciała próbował to wszystko sobie poukładać, zrobić porządek w głowie. Tak, jak klocki LEGO. Wszystko to, co się teraz wydarzyło, próbował dopasować do tego, co już było, ale to było takie trudne, wręcz niemożliwe. To były nowe doświadczenia, nowe rzeczy, z którymi zetknął się po raz pierwszy, z którymi nie miał do tej pory styczności. Próbuje to wszystko składać. Jak się stało, że do tego doszło.
Tik-tak, tik-tak, tik-tak… słyszałem rytmiczne uderzenia budzika, który znajdował się na stoliku. Tik-tak, tik-tak, tik-tak… Ona leżała na mnie połową swojego ciała. Jej piersi rozgniatały się na mojej klatce piersiowej. Tik-tak, tik-tak, tik-tak… Jak to się stało, że ja młody, niedoświadczony, tak bardzo wystraszony, zalękniony, stroniący od kobiet, bojący się ich, a jednocześnie tak bardzo pragnący, jak to się stało, że teraz, że ona, że jest tutaj i to wszystko i to wszystko, co się działo? Co się stało, że ona teraz, tutaj leży ze mną, w moim pokoju, naga? Dlaczego jej piersi tak słodko, gorąco się na mnie rozgniatają? Tik-tak, tik-tak, tik-tak… raptowne uderzenia budzika.
Leżałem z ramionami wciśniętymi pod głowę i było mi troszkę niewygodnie. Ona napierała na mnie swoim ciężarem. Ta młoda laseczka. Nie narzekałem, jednak cieszyłem się, zarówno ten młody jak i dojrzały.
-Co robimy dalej, bzykamy się, czy idziemy poszukać jakiegoś jedzenia? - spytałem jak gdyby nigdy nic.
Po dłuższej chwili uniosła głowę.
-A która jest godzina?
-Jedenasta dochodzi. Nie jesteś głodna?
-Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, tak bardzo ciepło i rozbrajająco.
-Wiesz co… - odezwała się po jakimś czasie, -mam poważny dylemat…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz