Szukaj na tym blogu

6 czerwca 2020

Projekt: "Przyszłość".


93. Wielki, żylasty drąg.

Spojrzałem na swojego fiuta i nie mogłem uwierzyć. To była istna rakieta. Wielki, żylasty drąg, opleciony mnóstwem fioletowych żył.


Rozbudziłem się już do końca. Otworzyłem szeroko oczy i uniosłem głowę. Chciałem ustalić, w jakiej pozycji znajduje się moja dziewczyna. Miałem zamiar, w jakim stopniu to możliwe, delikatnie, wysunąć się spod niej. Trzeba było to zrobić na tyle ostrożnie, żeby jej nie obudzić. Pragnąłem dać jej jeszcze trochę czasu. Zresztą, po tych naszych igraszkach, sam miałem zamiar jeszcze zapaść w słodki sen. Na drugim planie, oczywiście, była jeszcze łazienka, ale nie było to aż tak bardzo konieczne.
 Zacząłem intensywnie myśleć, zastanawiać się tak, jakbym naprędce chciał coś wykombinować. Zdawałem sobie sprawę, że w tej sytuacji każdy ruch jest bardzo ważny. To było tak, jakbym sterował jakimś łazikiem marsjańskim. Musiałem podejmować decyzje z wyprzedzeniem i starać się nie pomylić, tak, żeby nie narobić zbyt dużego zamieszania. 
Na początek stwierdziłem, że zdejmę jej ramię z mojej klatki piersiowej. Ująłem ją delikatnie, podniosłem, przesunąłem wzdłuż jej ciała i ułożyłem. Przez chwilę obserwowałem uważnie. Nie obudziła się. Wciąż słodko spała. Widać było, że głęboko i równo oddycha. Zdaje się, że coś jej się śniło, bo przewracała pod powiekami gałkami ocznymi. 
Zadowolony i, co najważniejsze, bardziej pewny siebie, ująłem jej nogę, przesunąłem. Teraz byłem już prawie wolny. Uniosłem się delikatnie do góry i, chwyciwszy ją za ramię oraz za biodro, przewróciłem się na plecy. Nie obudziła się, spała słodko. Mruknęła tylko coś przez sen i odwróciła się do mnie tyłem. 
Właściwie, ułożyła się trochę na boku trochę na brzuchu. Jedną nogę podciągnęła pod brodę, zginając ją w kolanie, a drugą pozostawiła wyprostowaną. Mogłem bez przeszkód obserwować jej plecy. Wygięty w piękną literę S kręgosłup, pociągał mnie swoim idealnym kształtem. Patrzyłem na jej zgrabne, jędrne pośladki i na ten rzadki, nieco rudawy zarost pokrywający jej wzgórek łonowy, który jeszcze nosił ślady, mojego nasienia, tak obscenicznie pozostawionego w tym miejscu, wręcz bezczelnie, na jej wzgórku.
To jej słodkie, intymne miejsce zdawało się wręcz prosić o ciepłą kąpiel z mydłem. Mimo to, a może właśnie dlatego, bardzo, ale to bardzo się podnieciłem. Spojrzałem na swojego kutasa, który sterczał już jak głupi. Czułem, że mój oddech gwałtownie przyspiesza, serce zaczyna galopować. Poczułem drżenie całego mojego ciała i zapragnąłem jej mocno, gorąco, teraz, w tej chwili. 
Nie zastanawiając się zbyt długo, podniosłem się i ukląkłem dokładnie nad nią. Przyglądałem się uważnie. Trudno powiedzieć, ile to wszystko trwało: minutę, dwie, a może trzy. W tym samym czasie odwróciła się na plecy. Widocznie pozycja, którą dla niej wybrałem, była niewygodna. 
Leżąc na wznak, mruknęła coś jeszcze, uśmiechnęła się przez sen, do kogoś niewidzialnego, a później, tak jakby na moje życzenie, delikatnie rozsunęła swoje uda. 
Spojrzałem na swojego fiuta i nie mogłem uwierzyć. To była istna rakieta. Wielki, żylasty drąg, opleciony mnóstwem fioletowych żył. Wczorajsze zaloty, igraszki miłosne nie zrobiły na nim jakiegoś powalającego wrażenia. Na pewno nie było to nic z rzeczy, które mogły pozbawić mnie chęci do dalszej zabawy. Powiem więcej, rozbudziły tylko moje żądze, moje emocje i pragnąłem jeszcze więcej i więcej. 
Co prawda, nie byłem już tak mocno podniecony, że byłbym gotów strzelać wszędzie, gdzie popadnie, za pierwszym dotknięciem moich najtańszych miejsc. Chociaż, nie powiem, moje podniecenie i tak sięgało już zenitu. W tej chwili, jakby można było to najprościej określić, drżałem już, po prostu, z podniecenia. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...