Szukaj na tym blogu

18 czerwca 2020

Projekt: "Przyszłość".


105. Wciąż płynęła gęsta sperma.

Bawiła się jeszcze przez jakiś czas moim fiutem, z którego wciąż płynęła gęsta sperma. Brała go do ust, zlizywała i ssała. Czyściła dokładnie ze wszystkich stron. 


-Jeszcze chwila, jeszcze moment… o tak, tak… właśnie tak! - dyszałem półprzytomnie. 
Bez dwóch zdań, to było coś najwspanialszego na świecie. Nim zdążyłem się zorientować, ona już leżała z powrotem na plecach, zapraszając mnie w swoje ciasne wnętrze. Ujęła dłońmi swoje pośladki i rozwarła je, pokazując swoją śliczną, oszałamiającą pizdeczkę. 
W tym samym momencie pozwoliłem sobie na małe szaleństwo. Tak mi się przynajmniej wtedy zdawało. To był przebłysk świadomości, nagle zapragnąłem czegoś więcej niż do tej pory. No cóż, można też powiedzieć, że to był czysty przypadek, impuls. 
Przy tej okazji otworzyła się też jej urocza dupeczka, to kakaowe oczko. Moje oczy od razu rozbłysły. Takiej okazji nie mogłem przepuścić. Mój kutas był śliski i lśniący, cały umazany w jej sokach. Na dodatek był taki gruby, tak bardzo potrzebował spełnienia, że w tej chwili byłem wstanie zrobić wszystko, aby to osiągnąć. Nie byłem w stanie się powstrzymać. Jej dupeczka była taka słodka, tak niesamowicie mnie pociągała, podniecała. 
Chwyciłem go w garść, skierowałem gdzie trzeba. Głowica weszła bez najmniejszego problemu. Przyznam się, że się zdziwiłem. Byłem zaskoczony. Wszedłem w jej dupcię gładko, miękko i płynnie. Ona tylko jeszcze bardziej rozchyliła swoje pośladki zapraszając mnie głębiej i głębiej. Zacząłem poruszać się w niej coraz szybciej i szybciej. Od razu narzuciłem tak gwałtowne tempo. Czułem jak jej pośladki kołyszą się do góry i do dołu, do góry i do dołu… w rytm moich pchnięć. Jęczała coraz głośniej, coraz mocniej zatracała się w tym wszystkim. Chyba sama przestawała mieć kontrolę nad tym, co się z nią działo. 
Pracowałem wytrwale. Ona także huśtała swymi biodrami: w górę i w dół, w górę i w dół… do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu… co jakiś czas wykonywała kółeczka. Odpływałem w niesamowitej rozkoszy. Patrzyłem na jej rude włosy, patrzyłem jak rozrzuca je po całych plecach, szaleńczo kręcąc głową. Jej pośladki były takie cudowne, tak bardzo piękne, gładkie. Drżała na całym ciele. W pewnym momencie chciała odwrócić się na plecy, lecz nie pozwoliłem jej na to. Wyszedłem tylko na chwilę, uniosłem jej biodra do góry i znów wpakowałem się w jej słodką dupeczkę. 
Zastygłem w bezruchu, a ona pracowała swoimi biodrami: do przodu i do tyłu, łagodnie, do przodu i do tyłu… tak bardzo gładko i łagodnie. Po jakimś czasie zaczęła wykonywać krótkie, urywane ruchy: raz, raz, raz… 
-Oooooo Boooooże! - jęknąłem. 
Zakręciło mi się w głowie tak mocno, że ledwie złapałem równowagę. Dochodzilem. Poruszała się do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu… gwałtownie, szybko. 
-Ooooooohhhhh… och, och, och… - dyszałem półprzytomnie.
W pewnym momencie, kiedy już wiedziałem, że dłużej nie dam rady wytrzymać, jęknąłem tylko z rozkoszy, a ona, wyczuwając to, odwróciła się w moją stronę. W następnej sekundzie stałem już obok łóżka, na podłodze. Nie zastanawiając się, błyskawicznie uklękła przede mną. Zdążyła tylko wyciągnąć swoje drobne rączki i chwycić mnie za jajka. Praktycznie odruchowo ująłem z trzon mojego kutasa i skierowałem wprost na jej twarz. 
Zmrużyła oczy i szeroko otworzyła swoją śliczną buzię. Strzeliłem: raz, drugi, trzeci… Pierwsza porcja poszybowała na jej włosy, druga na oczy, trzecia na usta. Kiedy poczuła na nich moją śmietanę szeroko je otworzyła. Strzeliłem jeszcze raz. Teraz prosto do jej buzi. 
Bawiła się jeszcze przez jakiś czas moim fiutem, z którego wciąż płynęła gęsta sperma. Brała go do ust, zlizywała i ssała. Czyściła dokładnie ze wszystkich stron. Tracąc poczucie rzeczywistości, odpływałem w niebyt wszechświata. To był najcudowniejszy, najbardziej wspaniały seks jaki kiedykolwiek przeżyłem. Tak mi się przynajmniej w tym momencie zdawało. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...