Szukaj na tym blogu

14 czerwca 2020

Projekt: "Przyszłość".


101. Szybko i głęboko.

Była przekonana, że za chwilę będzie po wszystkim, że za chwilę się w nią spuszczę. Uniosła tylko głowę na tyle, ile mogła, spojrzała w swoje krocze, a ja zahamowałem, zwolniłem bieg, przytrzymałem kutasa, ścisnąłem go u dołu, tuż pod jajami i poczekałem aż największe uczucie podniecenia i rozkoszy, tego słodkiego wirowania w głowie, nieco ustąpi i zacząłem znów poruszać się szybko i głęboko. 


Kręciło mi się w głowie. Wirowanie narastało z każdą chwilą. Nie mogłem tego opanować. 
-O Jezu, Jezu… dziewczyno, jaka ty jesteś cudowna. Uwielbiam cię. Bosko to robisz, Julko. O tak, tak… chcę spuścić się na ciebie. Chcę ubrudzić cię moim nasieniem. Dłużej nie wytrzymam. O tak, tak! Tak mi rób! Naprawdę, jesteś dobra, o tak… doskonała. 
W pewnym momencie... właściwie nie wiem co się stało…  w tym ostatnim momencie przed wybuchem mojego wulkanu, chwyciłem ją za ramiona i popchnąłem do tyłu. Zdołała wykonać jeden krok, delikatnie opadła na kolanach półprzysiadzie, a następnie łagodnie przewróciła się na łóżko. Ja sam, nie czekając, nie czekając ani sekundy, wlazłym na nią jak stary cap. Gwałtownie rozchyliłem jej uda. Zrobiłem to tak mocno, że mało jej nie rozdarłem.  Następnie podciągnąłem jej kolana pod brodę. 
Jej cipeczka wysunęła się w moją stronę, rozchylając się na boki i otwierając przede mną swoje podwoje. Teraz pokazywała swoje całe różowe, wilgotne, gorące wnętrze, gotowa na przyjęcie mojego pożądania, gotowa na przyjęcie mojej męskości. Miało się to stać dokładnie teraz, dokładnie w tym momencie.
Usiadłem po turecku. Ostrożnie zbliżyłem się do niej, chwyciłem ją gdzieś pod kolanami, a ona, pół przytomnie, nerwowo rozglądając się na boki, obydwiema dłońmi rozwarła swoją muszelkę, pokazując, że jest gotowa, aby mnie przyjąć. Chwyciłem chuja w garść, wygiąłem do dołu. Czułem, że mało nie pęknie. Nawet miałem wrażenie, że trzeszczy już w posadach. To było wbrew naturze, wygiąłem go bardzo mocno. Poczułem przyjemne gorąco i wilgoć na samym czubku. Zaraz później pchnąłem, wchodząc w nią do samego końca. Znalazłem się bardzo głęboko, niesamowicie daleko. 
Jęknęła tylko z rozkoszy, wciąż trzymając swoją muszelkę w pozycji szeroko rozwartej. Od razu i bez wahania zacząłem wykonywać szybkie, gwałtowne ruchy. Uderzałem raz za razem, mocno, intensywnie, do samego końca. Wzdychała tylko, podrzucana moimi silnymi pchnięciami na sprężynach internatowego łóżka. 
Byłem jak opętany, całkowicie zatracałem się w tym, co robiłem. Wchodziłem w nią do samego końca, głęboko, intensywnie. Była przekonana, że za chwilę będzie po wszystkim, że za chwilę się w nią spuszczę. Uniosła tylko głowę na tyle, ile mogła, spojrzała w swoje krocze, a ja zahamowałem, zwolniłem bieg, przytrzymałem kutasa, ścisnąłem go u dołu, tuż pod jajami i poczekałem aż największe uczucie podniecenia i rozkoszy, tego słodkiego wirowania w głowie, nieco ustąpi i zacząłem znów poruszać się szybko i głęboko. 
Trwało to minutę, może dwie, lub trzy. To była seria gwałtownych, ostrych, szybkich pchnięć. Później było znowu wolniej, delikatniej. Kilka bardzo powolnych ruchów. Wsunęła swoją drobną dłoń między zgrabne uda, pieczołowicie masowała wisienkę. 
Później zrobiła coś, co przyprawiło mnie o silny zawrót głowy. O mało nie straciłem przytomności. Chwyciła mojego kutasa prawie przy samych jajach i ścisnęła swoimi paluszkami. Nie przerywałem, poruszałem się w niej, poruszałem się w jej cipeczce i jednocześnie w jej rączce. Tak jak ujęła, trzymała mnie kilkoma paluszkami. Nie wiem, może były dwa, może trzy. Były mocno zaciśnięte. Poruszałem się w niej szybko, gwałtownie, raz, za razem, raz, za razem, nie przerywając. 
Następnie zrobiłem coś jeszcze. Wygiąłem jej uda tak daleko, tak mocno, że jej kolana znalazły się pod brodą. Klęcząc na niej, jak na lalce bez nóg, grzmociłem ją w ten, niecodzienny sposób. Poruszałem się szybko, gwałtownie, do utraty zmysłów. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...