Szukaj na tym blogu

16 czerwca 2020

Projekt: "Przyszłość".


103. Gładziła mojego kutasa.

Gładziła mojego kutasa, jak najlepszą, najbardziej ulubioną zabawkę. Tak, jakby miała w dłoni jakiś wibrator, którym może zrobić sobie dobrze. 


Po krótkiej przerwie znów nastąpiła radykalna zmiana. Teraz to ona sama zdecydowała, jak chce być ruchana. Położyła się na brzuszku. Złączyła przy tym uda i delikatnie odwróciła głowę w moją stronę. Spojrzała, a ja już wiedziałem co robić. Co tu dużo mówić, jej cipeczka była niesamowicie ciasna z tylko samego tylko faktu, że kipiała młodością, teraz, na dodatek, zaciśnięta była przez napierające na nią uda. 
Muszę powiedzieć, że to był dość poważny wyczyn. Ledwie w nią wszedłem. Udało mi się tego dokonać, ale z wielkim trudem i oporem. Ostro wdarłem się w jej jędrne wnętrze. Wślizgnąłem się niczym złodziej, bezszelestnie i głęboko, tak do samego końca. 
Pojękiwała tylko cicho i co jakiś czas wzdychała głęboko. Doświadczyłem niesamowitej satysfakcji. Czułem, że mam ją w swoim całkowitym i wyłącznym posiadaniu. Mimo to czułem się taki zły i zboczony. Nie wiem dlaczego, chciałem traktować ją jak rzecz. To sprawiało mi ogromną radość. Przynajmniej w tej chwili. 
No cóż, posuwałem ją jak małą kurewkę. Położyłem dłonie na jej pośladkach, próbowałem unieść się do góry, ale nie pozwoliła mi na to. Chciała, bym brał ją, właśnie tak, jak teraz: z moimi, szeroko rozsuniętymi udami, kiedy w tym samym czasie, jej nogi były całkowicie połączone. 
Zaraz później znów zmieniła pozycję. Ułożyła się na wznak i szeroko rozwarła nogi. Jakby na moje życzenie, cały czas się uśmiechała. Okazując mi całkowite oddanie i posłuszeństwo, wyrzuciła ramiona ponad głowę i, pozwalając na wszystko, zapraszała do ciebie. Samym wzrokiem prosiła tylko o jedno: abym wszedł w nią w pozycji klasycznej. 
Nie pozostawałem bierny. Wdarłem się w jej wnętrze szybko i gwałtownie. Odpowiedzią na moje zdecydowane zachowanie było jeszcze głośniejsze pojękiwanie z jej strony. 
-Oooooooch, ooooooch, ooooooch… jak mi dobrze… oooooch. ooooooch, oooooch...  Jak dobrze! Tak rób! Tak mi rób! 
Nie tracąc ani chwili z tej cudownej zabawy, zdecydowanie, mocno poruszałem się w jej cipeczce. Powoli wspinałem się na swój własny szczyt rozkoszy. Bardzo mocno szumiało mi w głowie. Niebiańska fala napływała bardzo szybko. Trudno było mi opisać stan, w którym się znajdowałem. 
Ona już zdecydowanie była już w swoim prywatnym raju. Stopniowo przestawała kontrolować swoje odruchy. Wygięła  głowę bardzo mocno do tyłu i oparła czubkiem o pościel. Bez przerwy, jakby w oczekiwaniu, patrzyła za siebie. 
Doświadczenia, które odbierałem wszystkimi zmysłami, były niesamowite. Poruszałem się w niej, obserwując jej słodką norkę. Była jak, w pełni rozkwitnięta, czerwona róża. Mogłem ją podziwiać w pełnej krasie. Jej pani chciała, bym właśnie taką ją widział. Tak bardzo otwarcie i bezwstydnie pokazywała mi ją w tej chwili, tak bez żadnego skrępowania. 
Nie mam pojęcia, ile to wszystko mogło trwać. Liczenie czasu w takich sytuacjach jest bardzo trudne. Wiem, że po tym wszystkim leżałem już na wznak. To ona sama mnie tak ułożyła, to ona kazała mi tak leżeć. Klęczała nade mną, a ja leżałem. Gładziła mojego kutasa, jak najlepszą, najbardziej ulubioną zabawkę. Tak, jakby miała w dłoni jakiś wibrator, którym może zrobić sobie dobrze. 
Zaraz później pochyliła się nad nim i od razu chwyciła go w swoje usta. Następnie pochłonęła bardzo głęboko. Niesamowicie mocno zawirowało mi w głowie. Zaczęła ssać samą głowicę. W następnej sekundzie zacisnęła swoją drobną dłoń na grubym trzonie i zaczęła poruszać z nią w lewo i w prawo, do góry i do dołu. Lizała sam kapelusz, ssała i ciągnęła. Po chwili znów wypuszczała, znów lizała cały korzeń. 
-Oooooch, ooooooch, oooooch… - wzdychałem półprzytomnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...