Szukaj na tym blogu

10 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

158. Zboczona wyobraźnia.

Wcale nie było jej ani do śmiechu, ani do żartów. Ona, po prostu, chciała mnie wykorzystać jak dziwkę na różne możliwe sposoby tak bardzo, jak to tylko było to możliwe i jak bardzo pozwolili jej wyobraźnia, jej zboczona wyobraźnia.


Odwróciła się do mnie przodem. Przeniosła ciężar ciała na jedną nogę, złączyła uda, zalotnie wypinając twój tyłeczek i, jeszcze raz, się uśmiechnęła. Uśmiechnęła się szczerze i serdecznie. Patrzyła prosto, otwarcie, bez odrobiny skrępowania, niepewności, czy jakiegokolwiek lęku. W tej chwili bardziej przypominała długoletnią partnerkę, konkubinę, żonę, ale, na pewno, nie nastolatkę. W jakiś sposób mnie hipnotyzowania. 
Stała. Patrzyłem na jej zgrabne ciało, na jej jędrne piersi, szerokie biodra i napęczniałą, teraz już czystą, cipeczkę i znów drżałem z podniecenia. Była pewna swego i zamierzała to osiągnąć, cokolwiek miałoby to oznaczać. Nie czuła z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia, a przynajmniej, nie było tego widać na zewnątrz. Właśnie to, najbardziej, rozsadzało mnie od środka. 
-Powiedz, chcesz mnie zerżnąć, - znów się odezwała, - prawda? Tylko powiedz, chcesz mnie zerżnąć? Chcesz mnie wyruchać jak starą kurwę. Powiedz tylko. Powiedz. 
Mój pierdolony kutas już w stu procentach był gotowy do jeszcze jednej, zajebiście gorącej akcji i, aż wstyd było się przyznać, że tak bardzo jestem podniecony. 
“Co za pierdolona pizda, jebana kurwa!” - pomyślałem już całkiem bez ogródek, jeszcze bardziej szokując młodego, który kompletnie nie rozumiał tego, co się wokół niego dzieje, co się dzieje z jego ciałem. - “Pierdolona kurwa, dokładnie wie, czego chce.” 
Byłem już prawie pewny. Potrzebny był mi jedynie jakiś drobny dowód, wskazówka, że to, co myślę jest prawdą.
Nie zmieniało to jednak faktu, że jeszcze bardziej chciałem zanurzyć swojego twardego jebakę w jej ciasnym i gorącym wnętrzu, że chciałem rozpłaszczyć jej cipę jak naleśnik na moich jajach, że chciałem zrobić z niej kogel-mogel. 
Znów w odwróciła się do mnie bokiem chwyciła za swoje cycki rozpostartymi dłońmi i zgniotła je, chcąc mi pokazać, jak bardzo są jędrne, jak mocno wylewają się między jej palcami. 
“Wariatka jedna”, - pomyślałem sobie, - “wykończy mnie tutaj. Naprawdę, wykończy mnie.” 
Wcale nie było jej ani do śmiechu, ani do żartów. Ona, po prostu, chciała mnie wykorzystać jak dziwkę na różne możliwe sposoby tak bardzo, jak to tylko było to możliwe i jak bardzo pozwolili jej wyobraźnia, jej zboczona wyobraźnia. Chociaż… Boże tak trudno było mi zaakceptować ten fakt! Dysonans psychiczny stawał się coraz bardziej widoczny. Z jednej strony, młoda nastolatka, dziecko prawe jeszcze, a z drugiej, dojrzała matrona, bez jakichkolwiek skrupułów, którą teraz miałem przed sobą. Tak czy inaczej, zawsze pozostawało pytanie: co z tą drugą? 
Jasne, że chciałem ją wyruchać. Nie musiała mi o tym mówić. Nie musiała pytać. Moje ciało mówiło za mnie, mówił, sterczący jak dyszel wozu, drąg. On wyrażał to wszystko, na co miałem ochotę.  
To prawda, była szybsza i bardziej sprytna, niż mi się na początku zdawało. Nie dała mi czasu na zaczerpnięcie oddechu, na ułożenie sobie tego w mojej głowie. Nie wiem, może właśnie to było częścią jej planów. Pojęcia nie mam. Prowadziła mnie jak po sznurku. O tym, że tak właśnie jest, dowiadywałem się dopiero po chwili. Dopiero po chwili stwierdzałem, że zrobiłem coś, czego ode mnie żąda, nawet nie zastanawiając się, czy tego chcę, czy nie. 
Znów siedziała na brzegu wanny. Siedziała jeszcze ociekająca wodą, parująca ciepłym, przyjemnym aromatem, a już rozsuwała swoje jędrne, zgrabne uda i rozwierała, napęczniałą do granic możliwości, pizdeczkę. Prezentowała mi całe jej wnętrze, całą zawartość tak, jakby to był bukiet kwiatów, czy jakiś zwykły przedmiot.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...