Szukaj na tym blogu

21 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

169. Byłem już w jej posiadaniu.

Była nade mną. Mój kutas sterczał do góry jak wielki drąg. Przestąpiła tylko moje ciało, uśmiechnęła się i byłem już w jej posiadaniu.


Kiedy tak ta sperma popłynęła po jej delikatnej rączce, po tych drobnych paluszkach, ona spojrzała na mojego kutasa bardziej trzeźwymi oczami. Oczywiście, jeśli, w tej sytuacji, tak można byłoby to nazwać. Chodzi o to, że dostrzegłem w jej spojrzeniu nieco więcej zaskoczenia, może trochę radości, ale, przede wszystkim, rozbawienia, rozbawienia, że tak się stało. 
-Ups… hihihi… widzę, że on jeszcze by chciał, - zaszczebiotała radośnie. 
“No tak… pewnie, że jeszcze by chciał… a co ty sobie myślałaś, jak cholera by chciał…” - kołatało się w mojej głowie jak nawracająca gorączka. 
-Hihihi… nasionko jeszcze płynie…  ojojoj… ile ty w sobie tego masz, chłopczyku… 
Stałem tak, zaciskałem zęby, a podniecenie rozsadzało mnie od środka. Fujara była już prawie gotowa do boju. Jej sztywność osiągnęła już maksymalny poziom, a podniecenie sięgało zenitu. Wystarczyła tylko iskra, by wszystko zaczęło się od nowa, by cały ten pożar wybuchł na jeszcze wyższym poziomie. Bałem się tylko jak daleko to się teraz posunie, jakie obszary mojej osobowości on obejmie. Nie chciałem jednak niczego przerywać i nic hamować. To miało dziać się samo. 
Zacisnęła palce jeszcze mocniej, szarpnęła do dołu, ciągnąc napletek do samych jaj, a przed moimi oczami pociemniało jak w burzowy dzień. 
-O Boże! - wyrzuciłem z siebie, nie bardzo kontrolując to, co się ze mną dzieje. 
Pofolgowała, ale nie puszczała.
-Dobrze, już dobrze… czemu tak się spinasz? - zarechotała jak mała nimfetka, - Spokojnie, widzę, że twój kutasik jeszcze chciałby porozrabiać, co?
Trząsłem się na całym ciele.
-O, jak cholera, jak cholera… - stęknąłem. 
Nie dała mi szans na to, by zdecydować, co w tej chwili chcę robić. Ona sama robiła to, na co miała ochotę i nie zmierzała nikogo pytać o zgodę. Choć, nie powiem, żebym był jakoś specjalnie pokrzywdzony. 
Nim upłynęła kolejna minuta, jej głowa znajdowała się już dużo niżej. Sam byłem zdziwiony, że to wszystko tak szybko się dzieje. Czubek mojego brudnego jebaki wylądował wprost w jej gorących i spragnionych ustach. Zbliżyła się i ssała samą głowicę, a ja prawie wyłem z rozkoszy. 
-No dobrze, - powiedziała, kiedy w końcu się ode mnie oderwała, - troszeczkę cię wykorzystam.
Nie miałem pojęcia, o co jej chodzi, ale byłem tak podekscytowany, że bałem się zapytać.
-Eee… że co? - jęknąłem.
Spojrzała na mnie przelotnie i uśmiechnęła się.
-Jesteś taki słodki, że nie mogę tego nie zrobić.
-Iiiii… no, eee… ale… 
-Właź na łóżko, - nakazała, nie czekając na moją reakcję.
Boże, jak ja się głupio czułem!
-Eee… no, ale jak? 
Nie przejęła się moim zmieszaniem. Tańczyła, przestępując z nogi na nogę. 
-Jak to jak? Kładź się na plecach. 
-Eee… ale co?
-Później zobaczysz.
-Ych… no dobrze… 
Po chwili leżałem już grzecznie na plecach i czekałem na to, co miało się stać. Ona tymczasem wgramoliła się obok mnie. Już wiedziałem. Podejrzewałem. Podpowiadało mi to moje doświadczenie, jednak wciąż zachowywałem się jak dzieciak, który o niczym nie ma pojęcia. 
Była nade mną. Mój kutas sterczał do góry jak wielki drąg. Przestąpiła tylko moje ciało, uśmiechnęła się i byłem już w jej posiadaniu. To było niesamowicie podniecające, obserwować każdy jej ruch. 
“Boże, Boże, Boże… nie wytrzymam”, - myślałem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...