157. Dojrzała kobieta w ciele młodej dziewczyny.
“Boże, co ja powiedziałem?! Dojrzała kobieta?!!! Dojrzała kobieta w ciele młodej dziewczyny?!!! To niemożliwe! Co ja gadam?! Mam jakieś urojenia! To nie może być prawdą!”
“Boże, jak ona na mnie działa!” - pomyślałem.
Nie umiałem tego nazwać, określić, ale czułem, przynajmniej częścią swojej osobowości, tam, gdzieś pod skórą krążyło to przekonanie, w tej chwili jeszcze niezwerbalizowane do końca, ale… Moje doświadczenie życiowe podpowiadało mi, że mam do czynienia z dorosłą osobą, a nie z nastolatką.
Znów po moich plecach przebiegł dreszcz, zimny, jeszcze zimniejszy, niż wcześniej.
“W takim razie to zmienia wszystko. Może to tylko moje głupie przeczucie, ale… jeśli tak, to co dalej? I o co w tym wszystkim chodzi?” - myślałem.
Wnioski nasuwały się same i nie były takie trudne. Trzeba było tylko pewne rzeczy zaakceptować. To nie był mój świat. Rzeczywistość, która mnie otaczała, była moją przeszłością i nie była moim domem. W tej chwili dla mnie czas stanął. Siedziałem w kabinie teleportera niedaleko swojej miejscowości w tym dziwnym instytucie okrytym tajemnicą i, Bóg jeden raczy wiedzieć, co ze mną robili.
“Może to nie jest żadna moja rzeczywistość. Przecież nie powiedzieli mi całej prawdy. Na pewno nie powiedzieli. Byłbym głupcem, gdybym wierzył w to, że zostałem o wszystkim poinformowany. A może to coś więcej, niż tylko doświadczenie mojej przeszłości i próba zmiany mojego życia. Może to gra, którą oni wymyślili sami, a ja jestem tylko pionkiem. Może istnieją jeszcze inne fakty, o których nie wiem.”
Kiedy już dokładnie spółka swoją pizdeczkę, odwróciła się do mnie bokiem wyprężyła kręgosłup, wygięła plecy do tyłu i, jak gdyby nigdy nic, odezwała się:
-Słuchaj stary, mam nadzieję, że będziesz w stanie dokonać jeszcze jednego skoku na moją, gorącą koteczkę.
To były proste słowa, tak proste, że aż naiwne. Trudno było ich nie zrozumieć, a jednak całkowicie zbiły mnie z tropu. Stałem jak ten ostatni idiota, z kutasem, który już prawie uniósł się do pionu i tylko falował, nasłuchując na prawo i lewo, czy to już ten moment, że będzie mógł znów przyatakować jej pizdę i nie mogłem wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Znów czas zatrzymał się w miejscu. Tik-tak, tik-tak, tik-tak… słyszałem bicie budzika, stojącego przy łóżku. To, co właściwie się stało, było bardziej realne niż kiedykolwiek wcześniej. Ona była bardziej rzeczywista, a jednak coraz bardziej byłem przekonany, że nie jest dzieckiem.
Poszczególne elementy tej układanki zaczęły przybierać coraz bardziej konkretną postać. Te jej słowa. “Słuchaj, młody… Młody? Młody??? Ta jej pewność, z którą je wypowiadała. Tak, jakby wiedziała, co za chwilę się stanie.
“Nie, nie, nie! Przecież to nie może być prawdą. Absolutnie, to nie może być prawdą. Coś mi się pomieszało. Kurczę, wariuje już w tym świecie! Pewnie zaraz mnie wybudzają i stwierdzą, że eksperyment, jednak, się nie powiódł. To ponad moje siły.”
Była piękna, jeszcze bardziej piękna i ponętna, niż wcześniej. Nie wiem, może to świadomość tego, że mam do czynienia z dorosłą osobą, dojrzałą kobietą w ciele młodej dziewczyny.
“Boże, co ja powiedziałem?! Dojrzała kobieta?!!! Dojrzała kobieta w ciele młodej dziewczyny?!!! To niemożliwe! Co ja gadam?! Mam jakieś urojenia! To nie może być prawdą!”
Jednak to przekonanie wciąż wracało, wracało jak bumerang, nie dając spokoju, drażniąc coraz bardziej, uderzając w coraz czulsze miejsca w mojej głowie. Działo się coraz więcej. Stała do mnie bokiem z wyprężonymi dumnie piersiami i nawet się nie uśmiechała. Nie musiała. Patrzyła tylko, a ja byłem już rozłożony na elementy pierwsze. Chciałem się z nią rżnąć do upadłego, ruchać na wszystkie możliwe sposoby tak długo, w jakim stopniu tylko starczy mi sił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz