Szukaj na tym blogu

5 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

153. Tylko same jaja.

Za którymś ruchem opadła na mnie tak mocno, wbiła się tak głęboko, że na zewnątrz jej słodkiej jaskini pozostały już tylko same jaja, a i one miały ochotę za chwilę schować się tam całe. Wiedziałem, że to już jest finał. 


Siedziała na mnie. Poruszała się płynnie i łagodnie: do góry i do dołu. Jedną nogę podpierała na burcie wanny, drugą na umywalce pod ścianą. Tym samym zmusiła mnie do pochylenia się tyłu i położenia się na wyżej wspomnianym brzegu naszego kąpieliska.  Nie powiem, aby było to dla mnie jakoś szczególnie wygodne. Niemniej, ta właśnie pozycja była stabilna i mogła zagwarantować dość długi stosunek. Oczywiście, o ile byłbym w stanie dotrwać do końca. No, ale tego nie mogłem być pewny. 
Tak czy inaczej leżałem na tym brzegu, czując go dokładnie pod swoimi plecami, moje stopy były szeroko rozstawione i starały się znaleźć bezpieczne podparcie. Tymczasem, mój kutas sterczał niczym rakieta pionowo do góry, wbijając się w jej słodką cipeczkę ostro i bezpardonowo. Moje jaja zwisały między udami  i czułem, że ciśnienie, które zbierało się w nich od samego początku, za chwilę mi je rozwali. To było słodkie uczucie, ale w żaden sposób nie mogłem go już kontrolować, ani powstrzymać. 
Pochylona nieco do przodu, wpatrywała się mięty swoje, szeroko rozwarte nogi, w miejsce, gdzie mój wielki drąg wpychał się w jej ciasne i gorące wnętrze. Opierając się jedną ręką na umywalce, a drugą na własnym kolanie, starała się unosić swój ciężar do góry i zaraz później go opuszczać, wprawiając swoje ciało w wahadłowy, łagodny ruch. 
-Ech, ech, ech… - wzdycha cicho, lecz coraz bardziej nerwowo. 
Ująłem ją w biodrach i starałem się pomagać w pracy nad naszym wspólnym orgazmem. Jej norka zaciskała się coraz mocniej, coraz bardziej słodko, a przyjemne uczucie, ogarniające całe moje ciało, z każdą minutą, stawało się coraz bardziej intensywne. Góra-dół, góra-dół, góra-dół… - przyjemnie, słodko, odlotowo. 
W którymś momencie jej stopa znajdująca się na muszli umywalki zachwiała się, ześlizgnęła i opadła na podłogę. Pod wpływem tego ruchu jej pośladki wbiły się w moje podbrzusze jeszcze mocniej i, w ułamku sekundy, wyrywały mają świadomość z posad rzeczywistości. Nagle pomknąłem gdzieś przez bezdroża kosmosu za moją gwiazdą szczęścia. Ciemność przed oczami i szum w uszach stopniowo stawały się już normą. Wzdychałem tylko głośno, próbując zachować resztki świadomości. 
Po kilku minutach siedziała na mnie jak w wygodnym fotelu, pchając się z całych sił jędrnymi pośladkami w moje krocze. Nie była już w stanie unosić się i opadać, a przynajmniej było to bardzo utrudnione. Nie sięgała stopami do podłogi, a jeśli już, to płytki były śliskie. Z konieczności wybrała więc inną opcję. Poruszała biodrami na prawo i lewo. Starała się wykonywać kółeczka raz w jedną, raz w drugą stronę. Przyznam, że to był strzał w dziesiątkę. 
Kipiałem z rozkoszy i błagałem w duchu by wreszcie się to skończyło. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Nie mogłem wydobyć z siebie ani jednego, artykułowanego dźwięku. To było ponad moje siły.
“Boże, Boże, kiedy to się wszystko skończy?! Och chcę, chcę już teraz, o chcę już skończyć! Och, Och, Boże!” - kołatało się w mojej głowie tylko jedno pragnienie.  
Czułem, że jej słodka pizdeczka szarpie się i kurczy jeszcze mocniej, jeszcze szybciej, bardziej intensywnie. 
-AEch, eeeehhh, iiiiiieeeeeeehhhh… - jęczała już w prawdziwych konwulsjach rozkoszy. 
Za którymś ruchem opadła na mnie tak mocno, wbiła się tak głęboko, że na zewnątrz jej słodkiej jaskini pozostały już tylko same jaja, a i one miały ochotę za chwilę schować się tam całe. Wiedziałem, że to już jest finał. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...