Szukaj na tym blogu

4 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

152. Nadziewała się na tą wielką maczugę.

Mój kutas także był zadowolony. Sterczał pionowo do góry, wielki, niczym rakieta kosmiczna. Tym bardziej że ona, bezwstydnie, bez skrępowania…  (nie mogłem tego pojąć, przecież miała dopiero piętnaście lat) nadziewała się na tą wielką maczugę, na ten kloc, na ten gruby korzeń bez odrobiny lęku, czy jakichkolwiek zahamowań.


Młody…  właściwie trudno było określić, co się z nim działo. Miałem wrażenie, że w takich momentach on się, po prostu, wyłączał. Chociaż, wcale nie było to takie pewne. Może, to ja nie zwracałem na niego uwagi. Byłem tak zaaferowany, że mogło się tak stać. Nie wiem. Czułem się tak, jakbym dostał nowe życie, całkiem nowe ciało. Co, poniekąd, było prawdą. Miałem wrażenie, jakby moja młodsza osobowość, wraz ze swoim organizmem, była jedynie awatarem. Tak czy inaczej, uczucie było niesamowite. Świadomość pochodząca z przyszłości, jako ta starsza, bardziej doświadczona, decydowała o wszystkim i kontrolowała każdy, najmniejszy bodaj, przebieg tej akcji. Przynajmniej w tym momencie. 
Starałem się utrzymać równowagę. Chwyciłem dziewczynę jeszcze mocniej pasie, a później uniosłem jej nogę jeszcze wyżej do góry. W odpowiedzi pochyliła się nad umywalką, podparła na niej łokciem i w ten sposób udostępniła mi wszystko to, co miała najlepszego. Była tak otwarta, jak tylko to było możliwe. Jej słodka cipka szalała już w, niesamowicie intensywnym, tańcu rozkoszy. Kurczyła się, pulsowała i drżała. Produkowała mnóstwo soków i obejmowała mnie tak mocno, że błagałem o wytrysk. Błagałem o wytrysk w środku, o wytrysk tam głęboko. 
Szaleństwo zawładnęło mną całkowicie. Do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, i raz, i dwa, i raz, i dwa, głęboko, bardzo głęboko… Czułem ciarki na plecach, słodkie, przejmujące dreszcze, pulsowanie w kroczu, ściskanie w jądrach, upojne uczucie podnieconego kutasa na granicy orgazmu. Raj zdawał się trwać i trwać, zdawał się przenikać mnie całkowicie, całą moją świadomość, wszystko, czym byłem. 
Minęło kolejne kilka minut. Siedziałem na brzegu wanny dupą, czułem twardą, wąską, niezbyt wygodną krawędź pod moimi pośladkami. Jednak, w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia. Powiem więcej, ból, który powodowało, przyprawiał o jeszcze silniejsze zawroty głowy. Dziwne, ból zdawał się być przyjemnością. 
Siedziałem w wannie, mocno odchylony do tyłu, tak, że moje plecy i głowa znajdowały się na ścianie i trzymałem ją w biodrach. Znów nie wiedziałem, jak to się stało. Była na mnie. Przyjęła dziwną pozycję. Aż trudno uwierzyć, że udawało się jej utrzymać równowagę. Nie wiem, widocznie była zbyt podniecona, by przejmować się z ryzykiem upadku, zbyt napalona, by zrezygnować z takiego siedziska.
Mój kutas także był zadowolony. Sterczał pionowo do góry, wielki, niczym rakieta kosmiczna. Tym bardziej że ona, bezwstydnie, bez skrępowania…  (nie mogłem tego pojąć, przecież miała dopiero piętnaście lat) nadziewała się na tą wielką maczugę, na ten kloc, na ten gruby korzeń bez odrobiny lęku, czy jakichkolwiek zahamowań. Patrząc w swoje krocze pozwalała swojemu ciału opaść do samego końca. Pozwalała mi wbijać się w nią po same jaja i, tym samym, zabierać moją świadomość do nieba i piekła jednocześnie. 
W pewnym momencie, widząc jak doskonale sobie na mnie radzi, całkowicie zrezygnowałem z podtrzymywania jej bioder. Puściłem swoje dłonie, pozwalając na wszystko i przyglądając się w oczekiwaniu na to, co, za chwilę, się stanie. Niespodzianek mogło być całe mnóstwo. Patrzyłem na jej pośladki, patrzyłem, jak powoli unosi się i opada, unosi się i opada, płynnie, głęboko, do samego końca. Patrzyłem, jak rozgniata moje jądra między udami i odlatywałem w kosmos pod wpływem, szybko zbliżającej, się rozkoszy. 
W tej chwili jej cipeczka kurczyła się, już w miarę, regularnie, raz, zarazem. Zaciskała się na moim trzonie coraz mocniej, coraz bardziej gwałtownie. Teraz już nawet nie pytałem, czy to już ten moment. To nie miało sensu. Po prostu czekałem. Nie myślałem, oddawałem się temu cudownemu uczuciu. Pogrążałem się całkowicie, rezygnując z dumy i męskości na rzecz przejmującego podniecenia i orgazmu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...