Szukaj na tym blogu

19 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

167. Widziałem rudy zarost, a pośrodku szparkę.

Kiedy tak siedziała oparta o tę ścianę, powoli rozsunęła uda, ukazując mi swoją pizdeczkę. Kolejne intensywne wrażenie, kolejny skurcz szarpnął moim ciałem. Widziałem delikatny rudy zarost, a pośrodku opuchniętą, jeszcze brudną w rozpaćkanym nasieniu, szparkę. 


Nie wiem, w tym jednym momencie trudno było mi się zastanawiać nad takimi rzeczami. W każdym bądź razie siedziała tak, a ja patrzyłem i nie mogłem wyjść z podziwu. Jak głupi gapiłem się na jej szerokie, zgrabne uda, na pośladki rozpłaszczone na twardym tapczanie i na te cycki wciśnięte między ramiona. 
Och, te  cycki. Jak ona je cudownie rozgniatała. Wyglądały jak dwa przerośnięte winogrona. Miałem wrażenie, że za chwilę po prostu popękają i wyleje się z nich słodki sok. Och, jak bardzo mnie to podniecało. Znów miałem ochotę wziąć te jej sterczące sutki w swoje usta i ssać. 
Dopełnieniem i kwintesencją tego wszystkiego była jej twarz. Teraz już wiedziałem, dlaczego właśnie ona tak mocno zapadła w moją pamięć na tyle lat, dlaczego to właśnie ją zdecydowałem się wyprać, przenosząc się w przeszłość. 
Nie miała na swoim nosie tych  dużych okularów. W amoku kopulacji gdzieś je zgubiła. Przyznam się, że nie zwracałem na to jakiejś specjalnej uwagi. Przede mną były duże, naprawdę duże, czysto brązowe oczy. Cudo. Na dodatek wpatrywały się we mnie tak ufnie, tak przyjaźnie i ciepło, że zaczynałem się już rozklejać. No i te usta: duże, pełne, delikatnie różowe, młode. Jej bujne rude włosy były już prawie całkowicie suche, tak samo jak reszta jej ciała. Rozsypały się po jej ramionach jak burza fal morskich. Okalały jej śliczne policzki niczym kwiat. Boże, nie mogłem wytrzymać. Nie wiedziałem, co mam w tej chwili robić. 
-Och Julka, Julka, jakaś ty piękna, - wyrwało się z mojego gardła. 
Przeżywanie tego wszystkiego w kolejnych minutach wcale nie było łatwiejsze, chociaż, komuś z zewnątrz, mogłoby się wydawać inaczej. Mogłoby się wydawać, że teraz to już powinno być z górki, że napięcie stopniowo powinno opadać, że powinienem był już się rozluźniać. Nic bardziej  mylnego. Nie z nią. 
Ta dziewczyna, w najmniejszym bodaj stopniu, nie była szablonowa. Wraz z upływem czasu zaskakiwała mnie coraz bardziej. Nie wiem, Może to tylko moje własne, subiektywne odczucia. Może to tylko w mojej głowie zaczynało się już przewracać. Nie mam pojęcia. 
Jak gdyby nigdy nic, nie wypowiadając żadnego słowa (jeszcze nic nie mówiła, na razie) odsunęła się pod ścianę i oparła o nią plecami. Wciąż stałem i patrzyłem. Nie reagowałem. Może właśnie to ją prowokowało do takiego, a nie innego zachowania. Kiedy tak siedziała oparta o tę ścianę, powoli rozsunęła uda, ukazując mi swoją pizdeczkę. Kolejne intensywne wrażenie, kolejny skurcz szarpnął moim ciałem. Widziałem delikatny rudy zarost, a pośrodku opuchniętą, jeszcze brudną w rozpaćkanym nasieniu, szparkę. 
-Ooooohhhh… - wyrzuciłem automatycznie ze swoich płuc.
Czułem się dziwnie: głupio, a jednocześnie wspaniale. Podniecenie było silne, szybko narastało. Nie mogłem sobie z nim poradzić. Wiedziałem, że jest to zasługa tego młodego ciała przesiąkniętego testosteronem i tej niedoświadczonej, niewinnej jeszcze osobowości mojego nosiciela. 
Tak czy inaczej, dziewczyna nie przejmowała się moim podnieceniem. Ona bawiła się nim, starając się mnie zniewolić całkowicie i doprowadzić niemal do szaleństwa. Muszę przyznać, że wychodziło jej to znakomicie. Można powiedzieć, że była w tym prawdziwą mistrzynią. To, co się ze mną w tej chwili działo, było wręcz trudne do opisania. 
Obserwowałem, jak jej lewa dłoń powoli, ale nieubłaganie wędruje w stronę jej cipeczki, a później, niby przypadkiem, zakrywa całą jej powierzchnię. Czy było w tym coś niezwykłego? No, jeśli patrzeć od strony technicznej, to nie. Może po prostu chciała sobie ją rozmasować. Wszak jeszcze przed chwilą doświadczała solidnego grzmocenia i orgazmu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...