165. Kończyć w jej cipce.
Wpakowałem swojego, gotowego do wystrzału, fiuta w jej ciasną szparkę i tylko jęknąłem przeciągle z rozkoszy. Wiedziałem, że zbyt długo to już nie potrwa. Nie trzeba było nic przeciągać. Kończyć i już. Kończyć w jej cipce, a jakże! Co tam! Spuścić się w jej wnętrzu, spuścić się jeszcze raz. Spuścić się mocno i dokładnie, dokładnie w sam środek. Co tam!
Nie musiała skupiać się na mnie. Uznała, że nie jest to w tej chwili konieczne. Jej oczy skierowane były do góry i nie śledziły moich ruchów. No cóż. Jeszcze lepiej. Sam, bez nadzoru, po swojemu mogłem najpierw się pogapić jak dzieciak, a później, po krótkim zastanowieniu, zabrać do roboty, do porządnej roboty, czyli do dokładnego lizania jej słodkiej szparki. Jako, że jej pośladki znajdowały się na samej krawędzi łóżka, bez problemu mogłem usadowić się na podłodze.
Doskonale. Szwedzki stół. Brać, co się chce. Pizdeczka jak marzenie. Brawo, brawo! Zuch dziewczyna! Jeszcze bardziej mi w tym pomogła. Zobaczyłem tylko jak jej łapki obejmują pośladki i rozwierają je na boki. No o to chodziło! Pełny dostęp do wszystkich zasobów tej cudownej dziewczyny! Czego więcej pragnąć? Leży przede mną goła, cipka wystawiona do góry, ona nie patrzy i tylko czeka na to, co będę wyczyniał. No to do roboty chłopie, do roboty!
Pochyliłem się. Hmmm ten aromat. Cóż to za rozkosz dla moich zmysłów. Słodki odurzający, taki, jak lubię. Super. Rozchylona szparka buchała gorącem jak talerz zupy. Wysunąłem język zbliżyłem głowę i… poczułem ten słodko kwaśny, upajający smak jej kobiecości. Chciałem zwalić sobie konia z tej radości. Kurwa, stary erotoman! Nie mogłem się opanować.
Nie zacząłem delikatnie, od płatków i ich zewnętrznych warstw, tylko od razu, zanurkowałem w sam środek, dokładnie, w sam środek. Wstydziłem się sam za siebie, że jestem taki zboczony, ale, w tym wypadku, raczej, to było wskazane. Jęknęła tylko z rozkoszy a ja wiedziałem, że jestem na właściwej drodze.
-Tak trzeba, moja mała, tak trzeba. Nic na to nie poradzę musisz się męczyć, ale wiem, że lubisz to. Wiem, że lubisz lizanie, och, jak każda kobieta! - wydyszałem w niewielkiej przerwie między kolejnymi nurkowaniami w jej zaroście.
Lizałem, lizałem, upaćkałem całą gębę w jej sokach, ale tak było cudownie, tak chciałem, tego było mi trzeba.
Po pewnym czasie zaczęła drżeć i podskakiwać, w szybko następujących pos osobie, skurczach, zwiastujących zbliżający się porządny orgazm. A kiedy dobiegła ta chwila, ten jeden gorący moment, uniosła głowę. Choć, nie powiem, przyszło jej to z dość dużym trudem, i spojrzała na mnie. Spojrzała przez szparki powiek i, drżąc na całym ciele, wystękała:
-Och, och, odpływam Robert, odpływam.
Dobra, można powiedzieć, że było po wszystkim. Pozamiatane. Ona już właściwie kończyła, tylko, co ze mną? Czy mam tak sam zostać ze swoim podnieceniem na pastwę losu i mojej własnej ręki? O nie, co to, to nie! Nie pozwolę na to! W żadnym wypadku. Trzeba natychmiast i to zdecydowanie przejść do ofensywy.
-Kurwa, mała dawaj cipę! Mówię dawaj cipę! - wycharczałem przez zaschnięte gardło.
Nie czekałem nawet na odpowiedź, sam się obsłużyłem. Z resztą, ona jakoś nie miała zamiaru protestować. Tak samo, jak miała te nogi zadarte wysoko do góry, tak też została. Ja nie musiałem nic zmieniać. Mnie ta pozycja, jak najbardziej, pasowała. Potrafiłem ruchać w ten sposób, powiem, że nawet tak lubiłem. Jej cipa była tak samo mocno wypięta i dostępna jak wcześniej więc nie było żadnego problemu.
Wlazłem tylko kolanami na łóżko, w zasadzie tylko jednym. Druga noga znajdowała się na podłodze i robiła jako popychacz. Wpakowałem swojego, gotowego do wystrzału, fiuta w jej ciasną szparkę i tylko jęknąłem przeciągle z rozkoszy. Wiedziałem, że zbyt długo to już nie potrwa. Nie trzeba było nic przeciągać. Kończyć i już. Kończyć w jej cipce, a jakże! Co tam! Spuścić się w jej wnętrzu, spuścić się jeszcze raz. Spuścić się mocno i dokładnie, dokładnie w sam środek. Co tam!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz