166. Jej kielich miłości.
Jej, szeroko rozwarta, norka po brzegi wypełniona moim nasieniem. Jako że leżała na plecach, jej kielich miłości mógł utrzymać w sobie wszystko to, co w niego wpompowałem. Nic się nie wylewało, jedynie kilka kropel spadło gdzieś obok. Reszta znajdowała się dokładnie tam, gdzie trzeba. Dopiero po chwili, kiedy opadła, sperma wąskim gęstym strumieniem zaczęła opuszczać jej rozgrzane wnętrze.
Boże, jej dupa, szeroka jak wielkie miękkie poduchy, przyjęła mnie w siebie niczym kupa siana.
-Oooooooohhhhh!!! - wyrwało się z mojego gardła. - Ja pierdolę! Strzelam!
Oczywiście, każdy milimetr tej podróży w głąb jej czeluści był jak zjazd na dno piekieł i winda do nieba jednocześnie. W ogóle, trudno to opisać. Gdybym trochę przyspieszył to pewnie wszystko poszłoby już na samym brzegu, ale ja chciałem pozostawić swoje plemniki głęboko w jej wnętrzu, tam, na samym dnie jej jaskini. To było wariackie, ale podniecało niebotycznie.
-Robert, spuść się we mnie, och, spuść się we mnie, proszę, proszę! - jęczała półprzytomnie.
Patrzyła w sufit, dyszała ciężko i czekała na ten strzał. Nie mogłem jej go odmówić. Trzeba było wszystko ładnie zakończyć, zakończyć tu i teraz. Chociaż, tak naprawdę, nikt nie był w stanie przewidzieć, do czego, ostatecznie, to nas doprowadzi.
Odlot był niesamowity. Wyrwał mnie w błyskawicznym tempie. Przez krótki moment, w ogóle, nie wiedziałem, co się ze mną dzieje, ale zaraz później otworzyłem oczy, by móc podziwiać efekty mojego niecnego postępku, mojego działania na jej pizdeczce. Takiego widoku nie zapomnę do końca życia.
Jej, szeroko rozwarta, norka po brzegi wypełniona moim nasieniem. Dokładnie, po brzegi. W tym stwierdzeniu nie ma ani cienia przesady. Jako że leżała na plecach, jej kielich miłości mógł utrzymać w sobie wszystko to, co w niego wpompowałem. Nic się nie wylewało, jedynie kilka kropel spadło gdzieś obok. Reszta znajdowała się dokładnie tam, gdzie trzeba. Dopiero po chwili, kiedy opadła, sperma wąskim gęstym strumieniem zaczęła opuszczać jej rozgrzane wnętrze.
Kiedy próbowałem złapać oddech ona odezwała się:
-Znowu się we mnie spuściłeś.
“No tak, kurwa, o to przecież chodziło,” - pomyślałem sobie.
Tak naprawdę nie pamiętam dokładnie, co się działo dalej. Już wiele razy wspominałem, że niektóre momenty z tego co tam się wydarzyło, uciekały mojej świadomości. Nie wiem. Może to była zasługa samego przeniesienia w czasie, a może natłoku tak dużej ilości nowych wrażeń. Sam nie wiem. Zresztą, nie wiem, czy to jest aż tak ważne w tej historii.
Następnym momentem, który tak bardzo mocno wrył się mojej pamięci było to, jak ona siedziała na tym łóżku przede mną. Po tym wszystkim, co się stało… nawet jeszcze nie zdążyłem dojść do siebie. Moim podbrzuszem targały jeszcze dość silne skurcze, a pod czaszką wirowało.
Stałem przed nią, drżąc na całym ciele, ze sterczącym jeszcze kutasem, takim brudnym, ociekającym spermą, a ona siedziała na krawędzi tego tapczanu jak gdyby nigdy nic, jak by nic się nie stało, jak by w ogóle nic nie zaszło. Nie wiedziałem, czy mam ją zjeść, wycałować od stóp, do głowy i z powrotem, czy też jeszcze raz porządnie wyruchać. Wszystko wydawało się jak najbardziej odpowiednie w tej chwili.
Jakby ją opisać. Była słodka. Nie. Słodka, to mało powiedziane. Ona rozkładała mnie na łopatki. Znów czułem się taki bezbronny wobec niej. Bezbronny i bezradny jak małe dziecko. Już sama pozycja, w której się znajdowała była przejmująco podniecająca. Siedziała z ramionami wciśniętymi między uda, delikatnie pochylona do przodu. Można powiedzieć: co w tym takiego podniecającego?
No tak, wszystko okej, gdyby nie była naga, kompletnie naga i gdyby nie świadomość tego wszystkiego, co przed momentem robiliśmy. Ona tymi drobnymi rączkami rozgniatała swoją cipeczkę. Tak dokładnie je tam wpasowała, a nogi tak mocno ścisnęła, że nie trudno było się domyśleć, co tam się dzieje. Widocznie była jeszcze bardzo podniecona i najprawdopodobniej chciała to kontynuować.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz