Szukaj na tym blogu

13 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

161. To teraz będziemy ruchać.

-No dobrze… kurwa, jak ci się podoba?! To teraz będziemy ruchać?! Słyszysz, będziemy ruchać, co? Jesteś gotowa?!  -Hhhhhh… ooooch… taaak, jestem gotowa… ruchaj, ruchaj mnie mocno, Robert! Wypierdrol moją cipę! Kurwa, zrób z niej miazgę! 


Mimo że taka bezbronna i biedna, można powiedzieć tak sromotnie wykorzystana przeze mnie, od razu wiedziała, w czym rzecz. Od pierwszego momentu wypięła w sposób charakterystyczny swój krągły, jędrny tyłeczek. W taki sposób, abym wiedział, gdzie i jak mam włożyć swojego spragnionego kutasa. Kiedy zobaczyłem te rozchylone uda, między którymi połyskiwała różowymi płatkami jej napęczniała muszelka, jeszcze raz zawrzała we mnie krew. Wszelkie słowa przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie liczyło się nic, ponad to, co było przede mną, tam na dole. 
Ruchać, ruchać… tylko to było w mojej głowie. Wsadzić mojego wielkiego zaganiacza w jej ciasną i wilgotną norkę, grzmocić do upadłego, grzmocić tak długo, jak tylko starczy mi sił, a później odpocząć i jeszcze raz grzmocić. Och to było to! 
Kurwa, z mojego pyska sączyła się piana. Błyskawicznie opadłem na kolana, dokładnie między jej udami. Chwyciłem w garść kutasa, przytrzymałem, wycelowałem i jednym zdecydowanym, gwałtownym ruchem wepchnąłem w sam, środek, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Przyjemność była ważniejsza i to ona w tej chwili liczyła się najbardziej. 
Od razu wpakowałem się do samego końca, aż poczułem opór. Westchnęła cicho, a później wyprężyła się jeszcze bardziej, jeszcze dokładniej dostosowując swoją pozycję do moich potrzeb. Byłem w swoim żywiole. Po prostu miałem ją w swoim i całkowitym posiadaniu. 
Chwyciłem ją za ramiona, wygiąłem do tyłu tak mocno, że miałem wrażenie, iż za chwilę je połamię. W ten sposób odebrałem jej szansę na jakikolwiek świadomy ruch. Była jak niewolnica: posłuszna suka, która nie ma nic do powiedzenia, która z pokorą musi znosić zachcianki swojego pana. 
Jej wykrzywiona w grymasie rozkoszy i bólu twarz, przylegała płasko do materaca. Przez uchylone w ptasi dzióbek usta, z sykiem wypływało powietrze. Było słodko, gorąco i niesamowicie przyjemnie. Czułem jak jej pośladki rozgniatają moje jądra jak wciskają się w moje podbrzusze wyrywając moją świadomość z posad rzeczywistości. 
W jakiś dziwny, nieokreślony sposób, jej wykręcone ręce zdołały się dobrać do moich bioder, a raczej skóry w ich okolicy. Wtopiły się w nią paznokciami i, niczym szpony orła, nie chciały puścić. To jeszcze bardziej podniosło ciśnienie. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje i gdzie jestem. Nie byłem pewny, czy zdołam wykonać jakikolwiek ruch swoimi biodrami, który teraz właśnie należałoby wykonać. 
-Kurwa, dziwko pierdolona, teraz cię mam! I co teraz powiesz?! Co powiesz, małpo jedna? Podoba ci się to, co? - wyrzuciłem z pełną satysfakcją ze swojego gardła. 
-Hhhhhhh… oooooohhhhh…. taaaaaak, podoba mi się to… - dyszała. 
Pełny pasji i krańcowego podniecenia uniosłem biodra i, jeszcze raz, z całych sił się w nią wbiłem. Myślałem, że oszaleję. To było ponad moją wytrzymałość. 
-No dobrze… kurwa, jak ci się podoba?! To teraz będziemy ruchać?! Słyszysz, będziemy ruchać, co? Jesteś gotowa?! 
-Hhhhhh… ooooch… taaak, jestem gotowa… ruchaj, ruchaj mnie mocno, Robert! Wypierdrol moją cipę! Kurwa, zrób z niej miazgę! 
Chociaż nie miałem pojęcia, jak mam tego dokonać, zacząłem przechodzić do realizacji zadania, które przede mną stało. Powoli i z wielkim wysiłkiem, zacząłem unosić się i opadać, unosić się i opadać… 
Opadanie było dużo łatwiejsze niż unoszenie się, bo pomagała mi w tym grawitacja i mój własny ciężar, ale to nie miało aż takiego znaczenia. Problemem było coś innego. Szybko napływająca fala rozkoszy, która nie dawała żadnych szans na negocjacje. Jej można było się tylko poddać. Chociaż z drugiej strony działy się tu takie rzeczy, które nie jeden raz mnie zaskakiwały, że można było przypuszczać, iż i w tym momencie nastąpi jakiś cud, który odmieni wszystko. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...