Szukaj na tym blogu

24 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


172. Zaaferowana monologiem.

Najprawdopodobniej była bardziej zaaferowana tym monologiem, niż mi się na początku zdawało. Przestając zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła, zwolniła chwyt i puściła ręcznik. Upadł bezwładnie na podłogę u jej stóp. Gapiłem się ja jej duże cycki, na piękną buzię i czułem, że mój kutas zaczyna już sztywnieć i szybko nabiera odpowiednich rozmiarów. 


Na chwilę wszedłem do kibelka, aby się wysikać. Ubikacja znajdowała się w osobnym pomieszczeniu a nie tam, gdzie wanna i umywalka. Kiedyś często tak budowano. Musiałem załatwić swoją potrzebę, bo miałem wrażenie, że za chwilę rozsadzi mi pęcherz. Trwało to dosłownie chwilę. Kiedy wróciłem, jej już nie było w pokoju. Szybko zorientowałem się, że znajduje w łazience. Drzwi były lekko uchylone. 
Stała przed lustrem i wpatrywała się we własne odbicie. Jej oczy były inne niż zwykle: bardziej mokre, powiedziałbym wręcz, że szkliste. Zdawały się być mocniej wybarwione, jeszcze bardziej brązowe niż przedtem. Jej usta były uchylone w pół słowa. Gdzieś w ich kącikach zamarł uśmiech. Na policzkach malował się delikatny, śliczny rumieniec. Widać było że jest czymś mocno poruszona, wręcz zaniepokojona. 
Udawałem, że robię coś innego. Starałem się zachowywać bardzo cicho, tak, żeby mnie nie zauważyła. Czekałem na to, co może stać się za chwilę. W tym jej spojrzeniu było coś nietypowego, prowokującego i dzikiego. Trudno było określić co. 
-I ty mi mówisz, że nie chcesz tego? - odezwała się do swojego odbicia w taki sposób, jakby tam, po drugiej stronie tego kawałka szkła rzeczywiście był ktoś inny niż ona sama. 
Bardzo mnie to zaciekawiło, a jednocześnie zaniepokoiło. 
“Co to wszystko ma znaczyć?” - pomyślałem, - “Dlaczego ona tak się zachowuje?”  
Teraz, po czasie stwierdzam, że już w tym momencie powinienem był się domyślić. Przecież to nie było aż takie trudne. Nic takiego się jednak nie stało. Być może powodem było moje poruszenie tą sytuacją. 
Stała tak przed tym lustrem prawie naga, okręcona niedbale w mój duży, frotowy ręcznik. Jej wielkie sterczące piersi wystawały spod niego, ale ona wcale się tym nie przejmowała. Cała jej uwaga zajęta była zupełnie czymś innym. Przerzuciła swoje długie, rude, poskręcane w loki, włosy na jedno ramię, które teraz były już w połowie suche. Wyglądała ślicznie, jak nimfa wodna, jak rusałka. Takie skojarzenie mi się nasunęło w tej chwili. 
Nie wiem, dlaczego, ale znów miałem na nią niesamowitą ochotę. Nie mogłem wyjść z podziwu, jak jedna dziewczyna może tak bardzo podniecać faceta. Była po prostu niesamowicie seksowna, emanowała erotyzmem w taki sposób, że nie dało się tego nie widzieć. 
-Och, młoda, przestań. Co ty wygadujesz?! - znów usłyszałem jej słowa.
“Do kogo ona mówi?” - zastanawiałem się, - “Przecież tam nikogo nie ma.”
Najprawdopodobniej była bardziej zaaferowana tym monologiem, niż mi się na początku zdawało. Przestając zwracać uwagę na to, co dzieje się dookoła, zwolniła chwyt i puściła ręcznik. Upadł bezwładnie na podłogę u jej stóp. Gapiłem się ja jej duże cycki, na piękną buzię i czułem, że mój kutas zaczyna już sztywnieć i szybko nabiera odpowiednich rozmiarów. 
-Jejku, jejku… co ty nie powiesz?! Myślisz, że o tym nie wiem… Tak, tak, oczywiście. Hahaha… nie żartuj. 
“O co jej chodzi? Przecież tam nikogo nie ma. Nikogo oprócz niej”, - dedukowałem. 
Mimo to, ta dziwna rozmowa z duchem trwała dalej. 
-Posłuchaj mnie Julka, wiem o ciąży. Doskonale zdaję sobie sprawę z ryzyka. Jestem trochę starsza od ciebie, więc nie musisz mnie pouczać w tych sprawach… 
Dopiero teraz doznałem olśnienia. 
“Boże! Przecież to niemożliwe?! Jak mogło do tego dojść?! O cholera! I co teraz?!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...