Szukaj na tym blogu

22 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

170. Prosto na jej brzuszek.

No i bang! Poszło! Doskonały pocisk prosto na jej brzuszek. Jeden, drugi a później trzeci. Kierowała dłoń tak, że wszystko spadało na jej ciało. Ten widok, to wszystko sprawiało, że chciało mi się płakać z rozkoszy. 


Myliłby się ten, kto myślałby, że dosiądzie mnie w sposób klasyczny, że od razu znajdę się w jej ciasnej cipeczce. O nie, tak się nie stało. Przyznam się szczerze, że sam miałem nadzieję na porządną gonitwę na moim rumaku, ale ona wybrała inną opcję i, powiem, że wcale nie jestem pewny, czy była gorsza od ujeżdżania. 
No tak. W sumie przecież na mnie siedziała. Znajdowała się jednak niżej, na  moich udach, a nie na biodrach. Powoli, centymetr, po centymetrze, przesuwała się w górę mojego torsu. W końcu jej wilgotna cipeczka całą swoją gorącą czeluścią opadła na moje jądra, rozgniatając je niemiłosiernie. 
-Yyyhhh… - znów wyrwało się z mojego gardła. 
W momencie, kiedy próbowałem sobie poradzić z tym, niesamowicie słodkim, uściskiem, znów poczułem jej elastyczną dłoń na moim penisie. 
-Och, ja pierdolę! - wyrzuciłem z siebie, nie mogąc znieść nadmiaru wrażeń. 
-Hmmm… no tak, no tak, - odpowiedziała ze słodkim uśmiechem, - za chwilę będziesz pierdolił, za chwilę, ale teraz musisz uzbroić się w cierpliwość, kochany. 
Trząsłem się jak galareta. 
-Julka, Julio, Boże co ty robisz?!
Spojrzała mi w oczy.
-Hihihi… ja? Nic? 
Trzymała mnie za kutasa tuż przy swojej cipce. Cały dół korzenia siedział w jej wnętrzu. Myślałem, że zwariuję. Patrzyłem na nią. Była taka zgrabna, taka ponętna. Jej bujne piersi kołysały się na boki. Jej szerokie biodra obejmowały mnie ciasnym uściskiem, nie pozwalając się uwolnić. Robiła ze mną, co chciała, a ja mogłem tylko brać i brać. 
-Boże, Julka, nie wytrzymam! - jęczałem.
Patrzyła tylko i uśmiechała się. Poruszała się bardzo ostrożnie. Zdawała się kontrolować każdy swój ruch. Wiedziała, że zbyt pochopne działanie, może zakończyć zabawę. Nie chciała do tego doprowadzić. 
-No dobrze, nic się nie dzieje, prawda? 
-Hhhh… eh… 
-Prawda, że dasz radę? Wiem, że dasz… 
-Ale… och… 
-Spokojnie, rozluźnij się. Za chwilę płyniemy w daleki rejs. 
Uścisk jej dłoni stał się jeszcze mocniejszy, jeszcze bardziej sprężysty, cipeczka posunęła się jeszcze wyżej, a tam na dole pozostało już naprawdę bardzo mało miejsca. Na wolności znajdowała się jedynie głowica mojego fiuta. Co mogłem robić? Spuścić się? Nie byłem wstanie. Mogłem tylko wyć z rozkoszy. 
-Widzę, że ci dobrze, co? Dobrze ci? - prowokowała.
Czułem coraz silniejsze skurcze w moim kroczu. 
“Jeszcze chwila, a będzie po wszystkim, och!” - pomyślałem.
 Działo się. Przesunęła się jeszcze wyżej. Już wiedziałem, że nie zdołam nad tym zapanować. Nie chciałem. 
-Och, och jak mi dobrze, - wzdychałem półprzytomnie, czując, że to już ten moment. 
Jej gorąca cipeczka zakryła sobą całą długość mojego fiuta, który jednak nie siedział w niej w sposób klasyczny, a tylko ślizgał się na samym brzegu w tą i z powrotem. Ruchy jej bioder były bardzo płynne i doskonale zbilansowane, nie za mocne, nie za lekkie. Wszystko to doprowadzało mnie do szaleństwa. Chciałem orgazmu, cholera, wielkiego orgazmu! Wiedziałem, że za kilka sekund musi on nastąpić. 
Nie mogłem wyjść z podziwu, skąd w niej tyle doświadczenia. Jak ona to robiła? Po prostu doskonale. Nawet teraz,  wolną dłonią ugniatała i pieściła swoje piersi. Przechyliła głowę na jeden bok i cały czas obserwowała moje reakcje. Było super. Lepszej kochanki nie mogłem się spodziewać. Była jak bogini, która króluje nade mną i robi wszystko, co jej się żywnie podoba, a jednocześnie cały czas jestem na skraju niebios, szczęśliwy jak dziecko. 
-Och Julka, Boże, Julka, dochodzę! - jęknąłem głośno i przeciągle. 
Nic nie mówiła patrzyła i kontrolowała. Na sam koniec usiadła tylko na moich jajkach, rozgniatając je całkowicie i ciągnąc do dołu tak mocno, jak tylko się da. 
-Ooooo… ja pierdolę! Juuuulkaaaa!!!
Trzymała za sam czubek mojego kutasa, za głowicę. Ściskała mocno i pulsacyjnie. 
-Yyyyyyaaaaahhhhh… yh, yh, yh… - wzdychałem i stękałem. 
Nie wiem, jakim cudem ona o tym wiedziała. Jak to się stało, że tak doskonale wyczuła ten moment. To się po prostu działo. Nic więcej. Dosłownie sekundę przed tą ostateczną chwilą, odsunęła się jeszcze bardziej. Jej dłoń odsłoniła czubek mojej głowicy. Dziurka na jej końcu zdawała się otwierać i zamykać, a ona patrząc głęboko w moje oczy zdawała się czytać myśli. 
No i bang! Poszło! Doskonały pocisk prosto na jej brzuszek. Jeden, drugi a później trzeci. Kierowała dłoń tak, że wszystko spadało na jej ciało. Ten widok, to wszystko sprawiało, że chciało mi się płakać z rozkoszy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...