Szukaj na tym blogu

1 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


149. Posuwałem ją jak jakiś Azor z podwórka.

Doznałem porażenia. Przez chwilę myślałem, że oszaleję z podniecenia. To było takie wyuzdane. Można powiedzieć, że posuwałem ją jak jakiś Azor z podwórka, kurwa, jak jakiś Burek, za rogiem. To musiało wyglądać niesamowicie. Siedziałem na niej okrakiem, obejmowałem jej dupę swoimi udami i wnikałem twardym, jak skała, wołającym o wytrysk, kutasem.


Jedną dłoń wcisnąłem pod jej pachy i, przez jakiś czas, trzymałem w okolicy obojczyka. Drugą, natomiast, z szeroko rozpostartymi palcami, zacisnąłem na jej piersi. Następnie ostrożnie pochyliłem twarz nad jej szyją i ustami zacząłem muskać skórę. Wiedziałem, że osiągnąłem to, co chciałem. Jej reakcja była natychmiastowa. 
Drżała drżała na całym ciele. Z niezwykłą satysfakcją wsłuchiwałem się w jej nerwowy, przyspieszony oddech. Przymknęła powieki. Ona także starała się zakończyć ten akt słodkim orgazmem. Wiedziałem, że nie chce tego ciągnąć, nawet gdyby miałoby się to skończyć w tej chwili. Myślę, że, w ogóle, się nad tym nie zastanawialiśmy. 
To, że mogę spuścić się w jej słodką cipkę, to, że mogę pozostawić tam moje nasienie, pełne plemników, było tylko i wyłącznie rozrywką, dodatkową rozkoszą. Jeszcze bardziej pobudzało wyobraźnię, wyrywało moją świadomość z posad rzeczywistości i wyrzucało za granice wszechświata. Ryzyko zajścia w ciążę, było tylko jeszcze jednym elementem budowy naszego podniecenia. 
Nie wiem, co się z nami wtedy działo. Nie potrafię tego określić. Zresztą, jakie miało to w tej chwili znaczenie? Chyba żadnego. Czas zdawał się stać w miejscu. Byliśmy tylko my dwoje. 
Minęło kilka minut takiego intensywnego ruchania na stojąco, kiedy ona…  No właśnie. Nawet nie potrafię określić, jak do tego doszło. W pewnym momencie stanęła w tej wannie tyłem do mnie. Później uklękła, opierając się o burtę. Następnie pochyliła przednią część ciała i, wypięła swój jędrny kuperek do góry w taki sposób, bym mógł w nią jak najszybciej i bez przeszkód wyniknąć. Ustawiła się tak, bym mógł ją znów grzmocić, grzmocić, jak buchający testosteronem, byk rozpłodowy. 
No cóż, chyba o to chodziło. Wlazłem na nią z góry. A co, nie można? Szeroko rozstawionymi stopami ustabilizowałem pozycję i objąłem udami pośladki. Nie byłem zbyt delikatny. Wpierdoliłem kutasa ukośnie w głąb ciasnej, niesamowicie podniecającej pizdeczki. Nie trwało to, jednak zbyt długo. Zdołałem tylko oprzeć się na brzegach i przytrzymać mocno. Chciałem zacisnąć dłonie tak, żebym nie upadł. W tej chwili moje stopy nie dawały porządnego oparcia. To, raczej to mój fiut trzymał cały ciężar. 
Doznałem porażenia. Przez chwilę myślałem, że oszaleję z podniecenia. To było takie wyuzdane. Można powiedzieć, że posuwałem ją jak jakiś Azor z podwórka, kurwa, jak jakiś Burek, za rogiem. To musiało wyglądać niesamowicie. Siedziałem na niej okrakiem, obejmowałem jej dupę swoimi udami i wnikałem twardym, jak skała, wołającym o wytrysk, kutasem. 
Nie wiem, co się ze mną działo. Pamiętam tylko, że ta jej, niesamowicie gorąca, słodka cipeczka, była jeszcze ciaśniejsza niż wcześniej, jeszcze mocniej obejmowała mnie ze wszystkich stron, sprawiając, że przed moimi oczami wirowały już kolorowe kółeczka, gwiazdki, że w uszach słyszałem szum oceanu, jakiś wodospad, który płynął gdzieś z góry. Stopniowo odpływałem gdzieś, nie wiadomo gdzie i było mi coraz bardziej cudownie. 
-Aaaach, aaaach, aaaach, uuuuuaaaach, aaach, uuuaaaach!!! Kochany mój, tak dobrze to robisz! Ach, tak mocno we mnie wchodzisz! Och, och, och, proszę, proszę, tak rób, nie przerywaj! - słyszałem jej podniecony, rozochocony głos. 
I raz, i dwa, i raz, i dwa, mocno, dokładnie, z góry do dołu, i raz, i dwa, i raz, i dwa, jeszcze trochę, jeszcze mocniej, jeszcze dokładniej… W mojej głowie kołatała się myśl, która nie dawała mi spokoju: “Czy to już jest ten moment? Czy to już jest ta chwila? Czy, wreszcie, się spuszczę? Czy trysnę w nią tym moim gorącym budyniem? Czy wypełnię jej ciasne wnętrze moją spermą?” 
Mój ptak mówił mi, że tak, że to już jest ten moment. Jednak pewności mieć nie mogłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...