162. Głęboko w jej ciasnej i wilgotnej norce.
Leżałem tuż za nią, a mój spragniony kutas siedział głęboko w jej ciasnej i wilgotnej norce. Czegóż więcej mogłem oczekiwać od tej chwili. Czegóż więcej mogłem pragnąć?
Góra-dół, góra-dół, góra-dół… pracowałem swoimi biodrami równo i wytrwale, mając świadomość, że już za moment nastąpi gigantyczne rozładowanie.
Nie wiem, ile mogło to trwać. Wydawało się mi, że nie ma końca, że ciągnie się i ciągnie. Pod moją czaszką pulsowało wysokie ciśnienie, które zdawało się ją rozsadzić od środka. Chciałem jeszcze i jeszcze, więcej i więcej…
W pewnym momencie, obydwoje leżeliśmy już na łóżku, na tym wąskim tapczanie. Sam nie wiem, jak myśmy się na nim mieścili. Jakoś się udawało. W każdym bądź razie, leżeliśmy tak na boku: ona przede mną, ja za nią. Pozycja była dla mnie wymarzona, boska i niesłychanie słodka. Mogłem trochę się rozluźnić i odpocząć, co przekładało się wprost proporcjonalnie na długość stosunku.
Ta dziewczyna, rzeczywiście, była bardzo zgrabna. Mogłem to dostrzec właśnie w takich sytuacjach, kiedy skręciła tułów do tyłu i przechylając głowę, próbowała dać mi buziaka. Choć było mi trudno patrzeć, bo moje oczy same się zamykały (nie wiem, czy to z podniecenia, czy z wysiłku, a może tak było mi wygodniej) to i tak zdołałem dostrzec, jak bardzo jej biodra są szerokie i zgrabne. Mogłem dostrzec jej płaski, a jednocześnie niesamowicie miękki i ponętny brzuszek. Mogłem dostrzec jej napęczniałe, falujące w rytm naszych ruchów, piersi. No i oczywiście, te sterczące sutki okolone ciemnymi brodawkami.
To wszystko tworzyło kompozycję, która nie jednego faceta, już na samym początku, zwaliły by z nóg. No i oczywiście to, że była tak blisko mnie, przyklejona plecami do mojego torsu.
Leżałem tuż za nią, a mój spragniony kutas siedział głęboko w jej ciasnej i wilgotnej norce. Czegóż więcej mogłem oczekiwać od tej chwili. Czegóż więcej mogłem pragnąć? Który to już raz ją ruchałem? Sam nie wiem. Wszystko było tak niesłychanie przyjemne, że jakakolwieka rachuba przestała mieć rację bytu.
Wchodziłem w nią od tyłu i masowałem jej łechtaczkę swoimi palcami. Jej noga zarzucona była na moje pośladki. W ten sposób przyciskała mnie mocniej do siebie i jeszcze dokładniej się na mnie nabijała.
W momencie, kiedy nasze usta spotkały się w gorącym, mokrym pocałunku, zacząłem powoli poruszać swoimi biodrami, penetrując jej wnętrze jakby bez pośpiechu, w oczekiwaniu, aż kolejny orgazm zaskoczy nas oboje.
-Och, och, ooooch… - dyszała cicho, a ja byłem szczęśliwy, że mogę to robić.
I raz, i dwa, i raz, i dwa, i raz, i dwa… poruszałem się w jej cipce. Czułem wszystko, każdy mięsień, każdy zakamarek. Boże, było tak ciasno, tak mokro i tak sprężyście, że szybowałem już w przestworzach i nie pragnąłem niczego więcej. Czas zdawał się stać w miejscu, znów stać w miejscu. To wszystko było takie wyjątkowe, takie moje. Te jej miękkie i sprężyste uda, to gorące ciało, które tak mocno do mnie przywierało. Och, nie mogłem tego ogarnąć!
Amok gorącego seksu trwał w najlepsze i zdawało się, że nie ma takiej siły, która byłaby w stanie go zatrzymać. Z resztą, po co, skoro obydwoje tego chcieliśmy, skoro obydwojgu nam na tym zależało. Po co zmieniać coś, co jest tak cudowne, prawda?
Nie wiem, upłynęło może kilka minut. Cały czas miałem problemy z określeniem, jak szybko to wszystko się posuwa. Może było to pięć, może dziesięć minut. Cud, że tak długo wytrzymałem. To nie ważne. W każdym bądź razie, klęczałem na tym naszym tapczanie. Dobrze, że był dosyć twardy. Moja pozycja była przez to bardziej stabilna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz