160. Wziąłem ją jak rzecz.
Wziąłem ją po prostu jak rzecz i zaniosłem na łóżko. Nie wiem, skąd miałem tyle siły, nie była przecież taka lekka. Nie wiem. Zrobiłem to, a później zastanawiałem się, jak to się w ogóle mogło stać. Rzuciłem ją tak mocno, że cały tapczan zatrząsł się w posadach, zatrzeszczał i ugiął.
Skrzywiła się tylko. Trudno było określić, co było tego powodem: ból, podniecenie, a może pasja, która brała się z tego wszystkiego. Może wszystko po trochu. W każdym bądź razie, nie wyrywała się, nie uciekała, nie protestowała w żaden sposób. Czyżby lubiła tak ostrą zabawę? To wszystko, stopniowo zaczynało przerastać moje możliwości pojmowania. Wciąż usilnie poszukiwałem w mojej głowie odpowiedzi na pytanie: gdzie podziała się ta skromna, nieśmiała dziewczyna, którą zastałem, przybywając w te odległe czasy? Ale to była tylko myśl, która i tak schodziła na plan dalszy.
-Zaraz, zaraz ci pokażę, co potrafi mój penis, - wycharczałem prosto do jej ucha, - zaraz poczujesz go tak głęboko, że odlecisz w kosmos, suko ty jedna.
Te słowa wcale nie wpłynęły na nią w sposób negatywny, nie wystraszyły jej, nie speszyły, nie zahamowały jej gorących zapędów. Powiedziałbym nawet, że działały w dokładnie przeciwną stronę.
-Wsadź mi go, - usłyszałem z jej strony, - kurwa, wsadź mi go głęboko. Moja cipa płonie rozkoszny.
Przyciskałem ją mocno do siebie i patrzyłem prosto w jej twarz. Jej oczy były inne, zdawały się być nieobecne. Drżała jak osikowy listek. Miałem wrażenie, że za chwilę wyfrunie z moich rąk i popłynie wraz z wiatrem gdzieś daleko. Tak się jednak nie stało. W ogóle, ostatnio wiele rzeczy nie działo się tak, jakbym mógł tego oczekiwać.
Gwałtownie i niespodziewanie przeszedłem na drugą stronę. Znów ją zaskoczyłem, a może chciała być zaskakiwana? Nie wiem. Kiedy byłem już z przodu włożyłem przedramię pod jej brodę i tak przycisnąłem do ściany. Przycisnąłem tak mocno, że nie mogła się ruszyć. Nie wiem dlaczego tak się zachowywałem. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Byłem jak zwierzę, targały mną instynkty i pasja. Chciałem pokazać jej, kto tu rządzi, chociaż, sam nie wiem, czy w tej sytuacji, miało to jakiekolwiek znaczenie.
Starając się utrzymać równowagę, wysunęła stopy do przodu. W ten sposób jeszcze raz wypięła swoje jędrne piersi. Była moja. Wiedziałem, że jest moja, całkowicie moja. Bez reszty moja i tylko moja. To dawało niesamowitą satysfakcję.
Znów się skrzywiła… z bólu? nie wiem… z podniecenia? ze strachu? Chociaż jej nie dusiłem, otworzyła szeroko usta i łapczywie chwytała powietrze. Z odległości zaledwie kilku centymetrów wyszeptałem w jej stronę:
-No i jak, podoba ci się taka zabawa? Co? Powiedz, podoba ci się taka zabawa, mała?
Swoimi cyckami ocierała się o moją klatkę piersiową i jeszcze bardziej drżała. Wszystko przybierało format, którego na początku nie mogłem przewidzieć. Niezależnie od sytuacji, coraz bardziej stawałem się sobą, takim, jakim naprawdę byłem. Wychodziły ze mnie najgłębsze pragnienia, do których wcześniej wstydziłam się przyznać.
W zasadzie, trudno było mi powiedzieć, kim byłem i co stanie się ze mną w następnej minucie, czy godzinie. Tak. To było niesamowicie trudne do przewidzenia, ale gdy tylko próbowałem się nad tym zastanawiać, po moich plecach zaczynały biegać zimne i gorące dreszcze.
Szaleństwo. Tak to można było określić. Tylko tak. Szaleństwo seksu, niesamowitego, gorącego seksu. Szaleństwo, które zawładnęło nami doszczętnie i nie pozwoliło wyrwać się z tego amoku. Boże, co ja robiłem? Dlaczego tak się zachowywałem? Czy i kiedy miało się to skończyć? Na te pytania nie było odpowiedzi.
Wziąłem ją po prostu jak rzecz i zaniosłem na łóżko. Nie wiem, skąd miałem tyle siły, nie była przecież taka lekka. Nie wiem. Zrobiłem to, a później zastanawiałem się, jak to się w ogóle mogło stać. Rzuciłem ją tak mocno, że cały tapczan zatrząsł się w posadach, zatrzeszczał i ugiął. Nie wiem, czy nic w nim nie uszkodziłem. Z resztą, w ogóle mnie to nie obchodziło. Po co zastanawiać się nad takimi rzeczami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz