Szukaj na tym blogu

16 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

164. Wymarzona pozycja każdego faceta. 

Ułożyła się wygodnie na plecach, swoje zgrabne nogi zadarła wysoko do góry - bardzo wysoko. Udami dotykała piersi, a stopy wskazywały dokładnie w sufit. Wymarzona pozycja każdego faceta. Przynajmniej moja. Widok niesamowity. Pełna panorama na jej pizdeczkę, dupeczkę i wszystko pozostałe.


W chwilę później, jakby w odpowiedzi na moje westchnienia, takie pełne wysiłku, odwróciła głowę i spojrzała w sam czubek mojej głowicy. Jedynym moim pragnieniem było strzelić na jej buzię. Niczego więcej nie chciałem, tylko to się liczyło. Problem w tym, jakie ona miała wobec mnie plany i co zamierzała zrobić. To wszystko, niezależnie, co by się nie działo, stawało się coraz bardziej przejmujące, gorące i słodkie. 
-Och, mała, mała… - dyszałem.
Usiadłem po turecku z szeroko rozsuniętymi udami, dając jej przyzwolenie na wszystko, oby tylko jak najszybciej doprowadziła mnie do gorącego orgazmu. Czy mogłem na to liczyć? Czy  mogłem oczekiwać, że za chwilę to się stanie? No cóż…   
Idealnie wpasowała się w sam środek, jeszcze mocniej ścisnęła moją lancę na samym dole, a później pochyliła głowę i, jeszcze raz, mnie pochłonęła. Tym razem sam wierzchołek, sam łeb mojego fiuta. Było niebiańsko, niesamowicie, gorąco i odlotowo. Trudno było to wszystko wytrzymać. Mogłem tylko jęczeć i wzdychać w szybko napływającej, przejmującej rozkoszy. 
Kiedy, za którymś razem, uniosła głowę i spojrzała do góry, bez trudu mogłem dostrzec jej zaangażowanie. Jej oczy były nieobecne, skupione tylko na jednym punkcie jak na dziesiątce tarczy strzelniczej. Tak - wyglądała jak doskonały snajper, którego celem było rozwalenie mnie w tej chwili na kawałeczki i niepozostawienie przy życiu choćby jednego oddechu. O tak, kwestia mojego istnienia już została napisana na kartach historii. Byłem w jej władaniu, chociaż przez chwilę mogło się mi zdawać, że jest dokładnie odwrotnie.
Jej usta ociekały śliną, mój kutas także. Widocznie postanowiła, że weźmie mnie w inny sposób. Zamiast szybkiego doprowadzenia na sam szczyt i zakończenia akcji, zdecydowała męczyć mnie tak długo bardzo delikatnymi pieszczotami, jak tylko się da, tak długo jak długo będę w stanie wytrzymać, jak długo będę w stanie utrzymać się przy życiu. Nie miałem już sił, ale w tej chwili nie mogłem nic na to poradzić. 
-Boże, Julka, Julka… - jęczałem z rozkoszy. 
Była taka słodka, patrzenie na nią było taką torturą, a jednocześnie niebiańską rozkoszą,  że miałem ochotę rzucić się i sam, na własny sposób, zakończyć to nasze wspólne dzieło porządnym wytryskiem. Nie obchodziło mnie, gdzie on miałby nastąpić: w cipce, na brzuszku, czy w ustach. Wszystko jedno, byleby tylko sobie ulżyć, byleby tylko już zakończyć i pozwolić sobie odpłynąć w słodkie krainy rozkoszy.  
Musiałem to jakoś przerwać. Nie mogłem tego tak ciągnąć w nieskończoność. Umarłbym prędzej. Usilnie szukałem jakiegoś, w miarę delikatnego, wyjścia, tak, żeby i ona była zadowolona. Zresztą, chciałem się jej odwdzięczyć za to, co już dla mnie zrobiła. Powiedzmy sobie szczerze, jej też się coś należało. Chciałem jej to dać. Nie ukrywam, że chciałem, przy okazji, nieco odpocząć. 
No i osiągnąłem to, co zamierzałem. Minęło tak niewiele czasu, od kiedy się tutaj pojawiłem, a zdążyliśmy się tak zgrać, że rozumieliśmy się, praktycznie, bez słów. W zasadzie nie wiem, czyja to była zasługa. Przecież ona, w ogóle, nie miała w tej dziedzinie doświadczenia. Wszystkiego uczyła się na bieżąco. 
Leżała przede mną. Tak. Teraz to ona leżała przede  mną. Leżała, ale jak. Ułożyła się wygodnie na plecach, swoje zgrabne nogi zadarła wysoko do góry - bardzo wysoko. Udami dotykała piersi, a stopy wskazywały dokładnie w sufit. Wymarzona pozycja każdego faceta. Przynajmniej moja. Widok niesamowity. Pełna panorama na jej pizdeczkę, dupeczkę i wszystko pozostałe. Och jak było mi gorąco! Ledwie trzymałem się w posadach. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...