Szukaj na tym blogu

23 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

171. Zapach podgrzanej spermy.

Moje nasienie, piękną mozaiką zygzaków, zajmowało obszar od wzgórka łonowego aż po samą brodę. Nie wszystko zdążyła rozmazać, więc jeszcze swobodnie mogłem podziwiać swoje artystyczne wyznanie na jej młodym ciele. Zapach podgrzanej spermy wymieszany z jej potem rozchodził się ze zdwojoną siłą po całym pomieszczeniu, jeszcze bardziej odbierając mi zdolność do zdroworozsądkowego myślenia. 


Znów zachowywała się w sposób dziwny i prowokujący. Od jakiegoś czasu zacząłem dostrzegać szczegóły, które wskazywały, że coś jest nie tak. Mimo to ignorowałem je. Nie wiem, może nie chciałem brać ich na poważnie. Może ta dziewczyna odpowiadała mi właśnie taka, jaka teraz była: trochę nieodpowiedzialna, nieokrzesana i dzika. Może tego potrzebowałem i nie chciałem nic zmieniać?
Siedziała teraz przede mną na brzegu łóżka, naga, piękna, z nogami opuszczonymi na podłogę i patrzyła na mnie. Patrzyła, ale jak. Trudno było nawet nazwać to jej spojrzenie. Drapieżne, czy kokieteryjne? A może jedno i drugie? Kiedy tak starałem się ocenić to z dystansu, nie mogłem dostrzec nic niepokojącego. Wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku: pochylona głowa i zalotne spojrzenie spod opuszczonych powiek. Co w tym nadzwyczajnego? A jednak, po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Czegoś nie wiedziałem, czegoś nie brałem pod uwagę. Tylko czego? 
Moje nasienie ciekło jeszcze po jej brzuszku, a ona, niby przypadkiem, niby odruchowo, rozgarniała je swoimi paluszkami. Gapiłem się na jej cipeczkę, na cycuszki i znów miałem ochotę się z nią kochać. Trudno było mi uwierzyć, że w moim ciele może być aż tyle energii. Chociaż, z drugiej strony, nie było się czemu dziwić. Młody chłopak, w którym teraz przebywam, tak naprawdę nie miał jeszcze dziewczyny, a jego prawdziwy seks i obcowanie z konioetami rozpoczęło się własnie w tym momencie. 
-No, Robert, Robert… narozrabiałeś, - odezwała się cicho.
-He? - stęknąłem.
Nie miałem pojęcia, o co jej chodzi. Jasne, że narozrabiałem i to jak, ale to nie była tylko moja zasługa. Przecież obydwoje tego chcieliśmy i obydwoje braliśmy w tym udział. W takim razie, czy to jej stwierdzenie miało określać, jak dobrze jej ze mną było? Pewnie tak. Chciałem, żeby tak właśnie było. Czułem jednak, że to wszystko ma drugie dno. Usilnie i niemal podświadomie szukałem podtekstów. Obserwowałem jej buzię i starałem się zwracać uwagę na każdy grymas, czy drgnięcie mięśnia. Czułem, że chce mi coś jeszcze powiedzieć. Tylko co?
Stałem tak przed nią z wielkim, sterczącym kutasem, który wcale nie miał zamiaru się położyć. Był jak porządny, umazany w nasieniu, lśniący pal wycelowany prosto w jej usta. Jego wielki łeb przypominał grot dzidy. Odarty z napletka i zwężający się ku końcowi sprawiał wrażenie, jakby to, co się stało, było zaledwie początkiem do prawdziwej rozgrywki w tym nowym świecie. 
Odchyliła się do tyłu i podparła się na łokciach. Moje nasienie, piękną mozaiką zygzaków, zajmowało obszar od wzgórka łonowego aż po samą brodę. Nie wszystko zdążyła rozmazać, więc jeszcze swobodnie mogłem podziwiać swoje artystyczne wyznanie na jej młodym ciele. Zapach podgrzanej spermy wymieszany z jej potem rozchodził się ze zdwojoną siłą po całym pomieszczeniu, jeszcze bardziej odbierając mi zdolność do zdroworozsądkowego myślenia. Chciałem się zrżnąć, a z drugiej strony przejmował mnie coraz silniejszy, nieświadomy niepokój. 
-No i widzisz, co ty potrafisz zrobić z kobietą? - Odezwała się jeszcze raz. 
“Jaką kobietą?! Boże przecież ty jeszcze jesteś dziewczyną, młodą dziewczyną!”  - przebiegło przez moją głowę.
-Hy… ale ja… nie podobało ci się? - spytałem niepewnie. 
Usiadła, uniosła dłoń i przekornie pogroziła mi palcem.
-Oj Robert, Robert, przez ciebie nie będę mogła spać w nocy, - powiedziała. 
Nie wiedziałem, czy mam się z tego względu cieszyć, czy smucić. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...