Szukaj na tym blogu

11 sierpnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

159. Pokaż, co potrafi twój penis.

-Wiesz co, - odpowiedziała, - pokaż, co potrafi twój penis. Pokaż, czy się jeszcze do czegoś nadaje, czy jest sprawny. Myślę, że nie poradzisz sobie z kolejnym razem. 


“Boże, Boże, Boże”, - myślałem, - “zabierz ją stąd, bo nie wytrzymam!” 
Budził się we mnie prawdziwy potwór, zwierz, bydlę. Nie mogłem mieć pewności, w jaki sposób się zachowam w następnej chwili, jak zareaguję na jej kolejny wybryk. Bałem się, że nie dam rady, ale nie chciałem tego przerwać. To było zbyt przyjemne, aby z tego rezygnować. 
Jej słodka cipeczka była tak ciasna, jakby należała do młodej dziewczynki. Nie powiem, widać było, że jest podniecona, ale poza tym nic nie wskazywało inaczej. Takie ciało nie mogło kłamać. Bez dwóch zdań, to była młoda, jędrna cipeczka. Fakt - mój kutas siedział już w niej wielokrotnie, rąbał ją już na różne sposoby. Mimo wszystko młodość mówiła przez jej piersi, uda i pośladki. Tu nie dało się niczego oszukać i zmienić. 
Pizdeczka była wąska. Mimo rozwierania jej przez palce dokładnie i szczelnie zamykała swoje wnętrze, nie pozwalając zajrzeć dalej niż to konieczne. Płatki były pomarszczone i opuchnięte w kolorze purpury i różu, łechtaczka wielka, wystająca niczym wielki ślimak. 
Powoli zbliżyłem się i poczułem zapach, ten zapach. Znów w ten zapach. Zakręciło mi się w głowie i znów już byłem gotowy na wszystko, na wszystko z nią.  
W tym samym momencie stało się coś, na co, oczywiście, powinienem był być przygotowany, ale nie byłem. Powiedzmy sobie szczerze, znów przegrałem. Przegrałem walkę z samym sobą, przegrałem walkę z własną słabością. Żądza, podniecenie, wręcz instynktowne, zwierzęce pragnienie kopulacji było tak silne, że w żaden sposób nie dało się nad nim zapanować. Coś kazało mi wstać i zajść ją od tyłu. 
Nie broniła się, nie robiła żadnych uników. Po prostu tak stała i czekała. Czekała na to, co za chwilę się wydarzy, jakby przeczuwając pewne rzeczy. Może mając pełną ich świadomość? Miałem niesamowite poczucie, że jest moja, całkowicie i bez końca jak rzecz i to, że mogę z nią zrobić wszystko, co tylko podpowie mi moja wyobraźnia. Wydawała mi się taka mała, bezbronna i oddana jak niewolnica. Nie powiem, chciałem jej każdą komórką swojego ciała, każdą myślą, każdym moim oddechem. 
To trwało krótko. Stało się prawie w ułamku sekundy. Zachowywałem się jak prawdziwy samiec alfa, jak przywódca, dominant. Stałem za nią z tym wielkim, sterczącym jak rakieta, kutasem, który wdzierał się już między jej pośladki i trzymałem ją za te jej jędrne piersi. Drżałem z podniecenia. 
W odpowiedzi pochyliła się nieco do przodu i wypięła swój i jędrny kuperek w moją stronę.  Jej dłonie odruchowo powędrowały na moje uda, a później przesuwały się w stronę żylastego, sinego z pożądania, fiuta. 
-Och Julka, Julka, - szepnąłem, pochylając się nad jej uchem.  
-Wiesz co, - odpowiedziała, - pokaż, co potrafi twój penis. Pokaż, czy się jeszcze do czegoś nadaje, czy jest sprawny. Myślę, że nie poradzisz sobie z kolejnym razem. 
Miarka się przebrała. Coraz mniej było we mnie kontroli nad sobą, coraz więcej, przesiąkniętego testosteronem, męskiego ego. I nie potrafię wytłumaczyć, która część mojej osobowości przejęła w tej chwili kontrolę. Po prostu nie mogłem jej tego puścić płazem. To było jak rzucenie rękawicy. 
Przywarłem do niej swoim torsem, przykleiłem się do mokrej skóry. Jedną ręką chwyciłem za szyję, pociągnąłem do siebie i uniosłem podbródek do góry, drugą złapałem za ten jędrny cycek i ścisnąłem mocno. Miałem wrażenie, że za chwilę popłynie z niego mleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...