Szukaj na tym blogu

11 listopada 2020

Projekt: "Przyszłość".

251. Nie będę uczyć cię za darmo.

-Powiem wprost, - zaczęła, - nie będę uczyć cię za darmo.W tym momencie w mojej głowie pojawiła się panika.  -Ale… ja nie mam pieniędzy, - zająknąłem się. Moja wypowiedź wcale nie zbiła jej z tropu. Wręcz przeciwnie, była na nią przygotowana.  -Wiem, - stwierdziła krótko. 


Nim zdążyłem znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie, usiadła naprzeciwko mnie. Pochyliła się do przodu, oparła łokcie na własnych kolanach i patrzyła. Jej wzrok był spokojny, łagodny, ale uważny i nieruchomy. Już po minucie poczułem się nieswojo. 
-Powiem wprost, - zaczęła, - nie będę uczyć cię za darmo.
W tym momencie w mojej głowie pojawiła się panika. 
-Ale… ja nie mam pieniędzy, - zająknąłem się.
Moja wypowiedź wcale nie zbiła jej z tropu. Wręcz przeciwnie, była na nią przygotowana. 
-Wiem, - stwierdziła krótko. 
Wciąż nie rozumiałem, o co jej chodzi, co ma na myśli, lub też nie chciałem rozumieć. 
-No więc… - wydukałem nieśmiało.
-Masz coś cenniejszego niż pieniądze.  
Teraz wszystko zaczynało być jasne. Ta świadomość docierała do mnie aż nadto intensywnie. Trudno było mi wysiedzieć w miejscu. Jakaś część mnie, może to ten młody, chciała poderwać się i uciec. Byle by tylko być jak najdalej od niej. Zostałem jednak. Zostałem, by dowiedzieć się, jak ta rozgrywka potoczy się dalej. W tej chwili zdałem sobie sprawę z faktu, że propozycja jej męża nie obejmuje tylko wyjazdu do Szwecji i grania w filmach porno. Po moich plecach zaczęły biegać zimne i gorące dreszcze. 
“Kurwa, w co ja się wpakowałem?!” - pomyślałem w panice. 
Zadziwiało mnie jeszcze jedno: to, z jakim spokojem wykładała karty na stół. 
W końcu podniosła się, aby po coś jeszcze wyjść do kuchni. 
-Mam nadzieję, że dobrze się zrozumieliśmy, prawda? 
Przełknąłem ślinę. Nie wiedziałem jak mam się zachować: podziękować, czy spróbować się wycofać ze wszystkiego. Po chwili zdałem sobie sprawę, że ucieczka nie wchodzi w rachubę. Jej facet wyraźnie dał mi do zrozumienia, co mi za to grozi. 
O dziwo, same korepetycje przebiegły bez zarzutu a wręcz perfekcyjnie. Nie wiem, dlaczego tak kiepsko sprawdzała się jako nauczycielka w szkole. Tutaj, w przeciągu niecałych dwóch godzin była w stanie wytłumaczyć mi wszystkie najważniejsze aspekty z całego rozdziału. To zadziwiające, jak wiele można się nauczyć w ciągu tak krótkiego czasu. Jednak nie byłem takim kretynem, za jakiego czasami się uważałem. Wystarczyło tylko zmienić podejście samego profesora. 
Widziałem, jak się stara, jak uważnie mnie obserwuje i wychwytuje wszystkie moje wątpliwości, zanim jej o nich powiem. Oczywiście miałem świadomość, ze ona robi to ze względu na nagrodę, jaka czeka ją po tym wszystkim. No cóż, pieniędzy nie posiadałem, ale miałem swojego kutasa, który zdawał się być niczym karta kredytowa. Jeżeli mogłem nim zapłacić za korepetycje, mogłem zapłacić za wszystko inne. Jednak czy to był sposób na rozwiązywanie życiowych problemów? Pewnie nie, ale jeżeli w tym momencie dało się to zrobić to czemu nie? “Kutasa mi nie ubędzie, w ciążę nie zajdę, a mogę wiele zyskać”, - pomyślałem. 
No i się zaczęło. Miałem wrażenie, że zaraz padnę trupem. Była niesamowita. W ogóle się tego nie spodziewałem. Byłem przekonany, że całą zabawę  rozpocznie jakoś inaczej. No nie wiem, jakoś tak bardziej powściągliwie. Chociaż nie mam pojęcia, czego można było się spodziewać w takiej sytuacji. W tym wypadku mogłem być tylko pełen podziwu dla jej bezpośredniości i odwagi, w tym co robi. 
Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i powiedziała:
-A teraz pokaż mi swojego kutasa.
Dech mi zaparło. Czułem, jak na ręku pojawia się gęsia skórka. 
“Kurwa, co ona powiedziała? Czego ona chce?!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...