261. Usiadła mi na twarzy.
Kiedy usiadła mi na twarzy swoją niebiańską pizdeczką, myślałem, że zwariuję z radości. Nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nie mogłem oddychać, ale chuj, byłem szczęśliwy jak jasna cholera.
Po kilku minutach nurkowania między jej pośladkami i lizania słodkiej, gorącej cipeczki znów postanowiła nieco urozmaicić zabawę i zmienić pozycję. Jednak zanim to zrobiła, usiadła i odwróciła się do mnie przodem. Później spojrzała i uśmiechnęła się od ucha do ucha.
-Widzę synuś, że jesteś bardzo zadowolony, co? - odezwała się bez ogródek.
Co miałem powiedzieć? Drżałem na całym ciele, nie mogłem powstrzymać emocji. Myślałem, że ją zjem. Była gorąca, podniecająca i prowokowała w taki sposób, że nie mogłem oprzeć się jej urokowi. Patrzyłem na nią i czekałem na kolejny ruch, na to co ze mną zrobi, co się ze mną stanie w jej rękach. Mogło stać się wszystko. Pokiwałem tylko głową.
-Podoba ci się moja cipka, co? Tylko nie kłam. Wiem, że ci się podoba. Lubisz ją lizać… Hmm, co? - usłyszałem znów z jej strony.
Po chwili wstała i odwróciła się do mnie tyłem. Czekałem. Jeszcze nie wiedziałem, jak zamierza się zachować. Tymczasem ona pochyliła się nieco do przodu i szerzej rozstawiła nogi. Zaczynało robić się ciekawie. W pierwszym momencie wydało mi się to trochę dziwne. Dlaczego akurat tak? Oczywiście nie zmienia to faktu, że podniecało mnie to jeszcze bardziej. Teraz mogłem obserwować jej śliczną dupeczkę bez przeszkód i w całej okazałości. To dopiero był widok. Bez wstydu i skrępowania gapiłem się na jej pośladki i na rozchylające się płatki cipki między udami. Kiedy była pewna, że w stu procentach jestem w jej władzy, że się jej nie wymknę, odwróciła głowę, uśmiechnęła się jeszcze raz i westchnęła cicho:
-No dobrze to teraz się połóż.
-He… co?!
-No połóż się, zobaczymy, ile wytrzymasz.
-Aha, no dobrze…
Nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego, co za chwilę się stanie, ale czułem, że będzie to coś ekstra. Położyłem się na plecach. O dziwo zrobiłem to tak, jak chciała. Nie podała żadnych dalszych instrukcji w tym względzie.
Oczywiście, o ile tak to można nazwać, nie zawiodłem się. Chociaż z drugiej strony, dlaczego miałbym się zawieść? Chyba nie miałem czego żałować. Powiem więcej, byłem w totalnym szoku. Kiedy usiadła mi na twarzy swoją niebiańską pizdeczką, myślałem, że zwariuję z radości. Nic nie widziałem, nic nie słyszałem, nie mogłem oddychać, ale chuj, byłem szczęśliwy jak jasna cholera.
Przygniatała mnie do łóżka swoimi biodrami, nurkowałem w jej wnętrzu jak w gorącym bagienku i chciało mi się śpiewać z radości.
“Chyba rzeczywiście jestem zboczony”, - pomyślałem.
Nie wiedziałem, jak długo będę w stanie wytrzymać bez powietrza, a ona jeszcze zaczęła się na mnie wiercić, jakby oblazły ją mrówki. Do moich uszu dobiegały przytłumione coraz bardziej przepełnione rozkoszą jęki i westchnienia. Jej też było dobrze.
Dopiero po dłuższej chwili kiedy już prawie się dusiłem, a dalsze przebywanie w tej pozycji groziło zejściem z ziemskiego padołu, podniosła swoje biodra nieco wyżej i się wyprostowała. Było trochę lepiej, ale mimo takiego zabiegu moje usta wciąż głęboko w niej tkwiły. Mój nos znajdował się w jej gęstym czarnym zaroście, który drapał niemiłosiernie. Oplotłem jej pośladki swoimi ramionami, ściskałem, a palcami rozwierałem jej cipeczkę. Co jakiś czas delikatnie unosiła się i opuszczała jak również w nieznaczny sposób poruszała na boki oraz do przodu i do tyłu. Bardzo intensywnie ocierała się o moją twarz, o brodę, usta i policzki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz