253. Nie spinaj się tak.
-Spokojnie, nie spinaj się tak. Ja nie gryzę. W mojej głowie zawirowało. “O kurwa, dobrze, że chociaż mówisz. Jeszcze tego by brakowało, - pomyślałem nieco speszony. -Tak, pani profesor, - odpowiedziałem, mając nadzieję, że to coś pomoże.
Tę czynność, mimo że polegała na większym odkryciu mojego ciała, wykonałem dużo łatwiej niż poprzednią. Może zaczynałem się już przyzwyczajać, a może podobała mi się ta wersja uwodzenia przez moją panią profesor. Nie wiem. W każdym razie już po chwili byłem kompletnie nagi. Stałem przed nią ze sterczącym penisem, a ona się uśmiechała.
W końcu przeciągając się jak kotka w rui, wskazała palcem sofę, która stała tuż obok.
-Chodź do mnie, - odezwała się słodko.
Podszedłem, ukląkłem przed nią a ona od razu bez namysłu, chwyciła mojego fiuta w garść i ścisnęła go mocno. Przez całe moje ciało przebiegł gorący przyjemny dreszcz. W tej chwili wiedziałem już, czego chcę i nie zmierzałem się z niczego wycofywać. To było bardzo przyjemne.
Kilka razy w tygodniu spotykałem ją na lekcjach matematyki, słyszałem jej głos i powiem szczerze, zawsze wydawał mi się on jakiś chłodny i mało przyjemny. Teraz jego spokojne brzmienie i niska wibracja niemal doprowadzały mnie do szaleństwa. Obcowanie z nią w takiej sytuacji sprawiało, że miałem ochotę rzucić się na nią i z najwyższą ochotą zrobić to co do mnie należało.
Czułem jej palce zaciśnięte na samej nasadzie mojego korzenia, widziałem, jak patrzy na niego i się zachwyca i byłem gotowy do gorącej intensywnej kopulacji. Ściągnęła napletek do samego końca tak, że bolało, złożyła usta jak do pocałunku i czekała. Spokojnie czekała a ja myślałem, że oszaleję.
W następnej chwili stało się coś, czego w ogóle się nie spodziewałem. Wzięła głęboki wdech i zaczęła dmuchać w sam środek głowicy, dokładnie w otworek na jej wierzchołku. Podniecenie, które i tak było już wysokie, podskoczyło o kilka stopni w górę.
“O ja pierdolę, co za samica!” - pomyślałem, nie mogąc znieść napięcia.
Miałem wrażenie, że po moim kutasie chodzi mucha.
“Jezu, jeszcze chwila a spuszczę się jej w twarz!” - kołatało się w mojej głowie.
Była naprawdę niesamowita. Chciała, bym tak się czuł. Chciała mnie zawstydzać, onieśmielać, wybijać z rytmu, a jednocześnie podniecać do czerwoności. Nie wiem, czy miała świadomość, że jej zachowanie po prostu zwala mnie z nóg.
Chciałem zaznaczyć, ze ja wciąż klęczałem na tej sofie a ona prawie leżała, niby to czołgając się w moją stronę. To było nieco dziwne widzieć moją nauczycielkę w takiej pozycji, a jednocześnie bardzo pobudzało moją wyobraźnię. Jej twarz znajdowała się tuż przy moim podbrzuszu, nieco powyżej sztywnego kutasa. Pogładziła dłonią poje jądra, uniosła oczy, uśmiechnęła się ciepło i powiedziała:
-Spokojnie, nie spinaj się tak. Ja nie gryzę.
W mojej głowie zawirowało.
“O kurwa, dobrze, że chociaż mówisz. Jeszcze tego by brakowało, - pomyślałem nieco speszony.
-Tak, pani profesor, - odpowiedziałem, mając nadzieję, że to coś pomoże.
Wciąż patrzyła, wciąż się uśmiechała. Drżałem, nie mogąc się opanować.
-No proszę, widzę, że jesteś grzecznym uczniem. Bardzo dobrze. Tak lubię, - powiedziała ciepłym głosem.
Położyłem dłoń na jej głowie i rozczesywałem włosy.
-Rozluźnij się. Wszystko w porządku. Przecież cię nie zjem. Chcę tylko wycisnąć z ciebie wszystkie soki, - mówiła.
Chciałem, by wreszcie wzięła go do swoich ust i zrobiła to, co zamierzała. Chciałem, by to napięcie wreszcie się skończyło.
Nie czekałem zbyt długo. Wreszcie stało się to, co miało się stać. To znaczy, w jakiś sposób ja sam w tym jej pomogłem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz