246. Brana ostro z dwóch stron.
Ja przyciskałem ją mocno do siebie, a on trzymając jej przedramiona i nie szczędząc intensywnych doznań, wdzierał się coraz głębiej i głębiej jej kakaowe oczko. Brana ostro z dwóch stron mogła tylko, jęczeć, wzdychać i oddawać się nam bez reszty.
Nie wiem, czy do końca była świadoma tego co się z nią dzieje. Wydarzenia następowały po sobie tak szybko, że chwilami trudno było się połapać. Byliśmy coraz bardziej napaleni, coraz bardziej rozochoceni. W mojej głowie szumiało jak nad Bałtykiem. Chciałem się rżnąć i nic innego się dla mnie nie liczyło. W oczach kierownika widziałem dzikość i zwierzęce pożądanie.
Kolejna pozycja była odmianą tej, w której przed chwilą się znajdowaliśmy. Leżałem na łóżku na plecach, a Marzenka siedziała na mnie. Mój fiut wchodził w jej słodką pizdeczkę do samego końca. Czułem wilgoć i przejmujące gorące ściskanie. Pochyliła się do przodu tak mocno, że baz trudu mogłem językiem muskać jej sutki. Były jeszcze bardziej chropowate i sztywne niż wcześniej. Trzymałem ją też za pośladki i rozwierałem je na boki.
W tym samym czasie kierownik zbliżył się do niej od tyłu i wpakował swojego ogromnego zaganiacza w jej ciasną dupkę. Ja przyciskałem ją mocno do siebie, a on trzymając jej przedramiona i nie szczędząc intensywnych doznań, wdzierał się coraz głębiej i głębiej jej kakaowe oczko. Brana ostro z dwóch stron mogła tylko, jęczeć, wzdychać i oddawać się nam bez reszty. Chciała tego. Okazywała to na wszelkie możliwe sposoby.
Ja leżałem w poprzek tapczanu, a on klęcząc, ruchał ją w dupę jak starą kurwę. Doznania były niezwykle intensywne. Czułem, że w moich oczach z samego tylko wrażenia pojawiły się łzy. Czułem ją, czułem tak blisko siebie. Tak mocno odbierałem każdy bodziec. Ona sama zdawała się już odpływać w słodki niebyt orgazmu. Dwa wielkie kutasy napalonych samców atakowały ją z dwóch stron. Zamknęła oczy, szeroko otworzyła usta i dysząc ciężko, trzęsła się jak galareta.
Poruszaliśmy się w niej powoli, ale stanowczo i taktycznie. Kiedy on wchodził, ja się wycofywałem, pociągając jej ciało na siebie. Kiedy ją opuszczałem, on delikatnie odsuwał się do tyłu. W ten sposób dwa tłoki poruszały się w niej naprzemiennie jak w silniku. Każdy taki ruch przyprawiał mnie o niesamowicie silne zawroty głowy. Wszystko zmierzało do jednego celu, ale nie wiadomo było, kiedy dokładnie to nastąpi.
Po jakimś czasie dokonaliśmy niewielkiej, aczkolwiek bardzo istotnej zmiany. Naleśnik, który się na mnie smażył, czyli tą niesamowitą, podniecającą samiczkę, trzeba było odwrócić na drugą stronę. Przecież nie mogliśmy grzmocić jej przez dłuższy czas tak samo. To byłoby zbyt nudne. Powiem szczerze, że mój wielki drągal tylko na to czekał. Pierdolony jebaka, aż rwał się do przodu, aby spróbować czegoś nowego.
Wraz ze zmianą pozycji nastąpiła też zmiana otworków, w które ją posuwaliśmy. Tak, to było oczywiste. Teraz jej dupa znalazła się z zasięgu mojego twardego jak skała zaganiacza. Nie potrzebowałem dalszych zaproszeń. Wpakowałem się w nią z głośnym mlaśnięciem i silnym skurczem całego podbrzusza. Jeszcze nigdy nie pieprzyłem się w ten sposób. To chyba w tym wszystkim było najfajniejsze. To, że nie jestem sam, że współudział ma ktoś jeszcze. No i ta świadomość, że ktoś patrzy i widzi.
Leżała na moim torsie całym swoim ciężarem. Czułem jej kręgosłup na swojej klatce piersiowej a pośladki gdzieś niedaleko mojego fiuta. Szeroko rozsunęła uda, dając dostęp do drugiej swojej dziurki, która także potrzebowała głębokiej penetracji. Pan kierownik, stojąc na podłodze, pochylił się lekko do przodu i wakował się w jej gorącą pizdeczkę tak mocno, że aż westchnęła przejęcia.
-Och Marzenko, Marzenko, jesteś niesamowita, - szeptałem jak opętany.
Przy okazji spostrzegłem, że penis mojego nauczyciela od polskiego był duży, ale jednak nieco mniejszy od mojego własnego. Dało mi to nieco satysfakcji, ale przecież nie o to chodziło w tej zabawie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz