258. Między jej nogami.
Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Ja teraz z moją nauczycielką od matematyki z tą, która jeszcze kilka dni temu nie wierzyła w moje możliwości, z tą, która takim krytycznym okiem patrzyła na moje osiągnięcia z jej przedmiotu. Teraz ja u niej, ja między jej nogami i liżę jej cipę. O w mordę! Właściwie to mam zamiar to robić.
Pierwsze wrażenia, jakich doświadczyłem, były dogłębne i przenikające całą moją osobowość, wszystko to, czym byłem całe mojej jestestwo. Chociaż tak naprawdę można powiedzieć, że jeszcze absolutnie nic się nie wydarzyło. Nic albo i wszystko. To był moment przełomowy, po którym sprawy potoczyły się już dużo szybciej.
W tym całym zamieszaniu wiele rzeczy uciekło z mojej pamięci. Chociaż to, co najważniejsze zostało. Żeby zacząć od początku. To, co pamiętam najbardziej, to co tak mocno wryło się w mojej świadomości to jej szeroko, bardzo szeroko rozłożone uda. Leżała na tym łóżku, czy jak kto woli kanapie, sofie. O tak, to był wzorcowy przykład tego, jak powinno się to robić.
Abstrahując od tematu, jeżeli już miałbym oceniać to tymi właśnie kategoriami, to powiem, że każda kobieta powinna tak rozkładać nóżki. No oczywiście jeśli chciałaby mieć porządnie wylizaną cipę. Pewnie każda by chciała. Nie tak, jak wielokrotnie zdążyłem się przekonać w swoim życiu, żeby dusić faceta do ostatniego tchu, bo ona ma orgazm. O nie, nie. Tutaj było zupełnie inaczej. Nie powiem, bardzo mi się to podobało.
Następna rzecz, którą tak dokładnie zapamiętałem to moja twarz między jej udami. Ja pierdolę, to było coś niesamowitego. Moja gęba bardzo blisko jej zarośniętej pizdy. Szok. Kurczę, to było naprawdę niesamowite. Najfajniejsze było to, że jeszcze nic nie robiłem, absolutnie nic. Zbliżyłem się tylko. Jak niewinnie to brzmi, prawda? Moje usta znajdowały się może centymetr od płatków jej róży. Może nawet nie było i tego. Nie wiem. Było bardzo blisko, bardzo. Napawałem się samym tylko wrażeniem.
Znów czas jakby się zatrzymał. Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Ja teraz z moją nauczycielką od matematyki z tą, która jeszcze kilka dni temu nie wierzyła w moje możliwości, z tą, która takim krytycznym okiem patrzyła na moje osiągnięcia z jej przedmiotu. Teraz ja u niej, ja między jej nogami i liżę jej cipę. O w mordę! Właściwie to mam zamiar to robić.
Chciałem zapamiętać jak najwięcej szczegółów, bo nie wiedziałem, nie miałem pojęcia, czy to jeszcze kiedykolwiek się powtórzy. Może to był tylko sen. Może nic już więcej miało nie być. Chciałem czuć, widzieć jak najwięcej i cieszyć się tym wszystkim najdokładniej jak tylko mogłem.
Jeszcze jedno. O tym też nie mogę zapomnieć. Ten zapach, ten niesamowicie intensywny, oszałamiający zapach dojrzałej, podnieconej kobiety. Zapach, który zwalał z nóg. Drżałem już na całym ciele i nie myślałem już o niczym więcej, jak tylko o gorącej kopulacji z tą wyposzczoną samicą.
Nie wiem, co się ze mną stało, nie potrafię tego wyjaśnić. Nie potrafię wyjaśnić swojego zachowania. Zamiast wysunąć swój język i zacząć robić to, co powinienem robić w tej sytuacji, czyli lizać, ja chwyciłem kępkę jej czarnych kędzierzawych włosów w swoje usta i zacząłem ją szarpać.
Westchnęła tylko głęboko i delikatnie uniosła swoje biodra. Podobało się jej to.
-Och młody, młody… za chwilę cię zjem, - usłyszałem z góry.
Po chwili poczułem jej dłoń. Spoczywała na mojej głowie i delikatnie, ale skutecznie wpychała ją w sam środek swojego gorącego wnętrza. Wszystko miało rozegrać się za chwilę a ja bylem w samym centrum tych wydarzeń.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz