262. Widziałem dojrzałą, bardzo atrakcyjną kobietę.
Widziałem dojrzałą, bardzo atrakcyjną kobietę. Leżała na boku z nogami delikatnie podciągniętymi pod piersi. Jej balony były duże, sprężyste, opatrzone obszernymi brodawkami i sterczącymi sutkami. Kiedy przyglądałem się im, uświadamiałem sobie, że takich cycków może pozazdrościć jej niejedna młoda dziewczyna.
To było trochę dziwne w swojej istocie, nierzeczywiste, ale niesamowicie podniecające. Byłem tak blisko, tak głęboko, że kręciło mi się w głowie. Tak mocno i intensywnie czułem to wszystko, tak dokładnie czułem ją przy sobie, że stała się jakby częścią mnie. Czy do istnienia było mi potrzebne cokolwiek więcej?
Nie było nic poza moją twarzą i jej gorącą, mokrą buchającą oparami rozwartą pizdą. Był też tam mój język. Pracował intensywnie, zamiatał dokładnie. Posuwiste długie ruchy od dołu do góry przez całą jej szparkę wprawiały jej ciało w niezwykłe wibracje. Łapczywie zbierałem jej soki, łykałem. Obficie płynęły po mojej brodzie, a ona drżała, trzęsła się i szarpała w kolejnych konwulsjach rozkoszy.
Nim zdążyłem się zorientować, znów nastąpiła zmiana pozycji. Teraz leżałem wygodnie na plecach. Moje ciało pod ciężarem zapadało się w miękkim posłaniu sofy. Było bardzo przyjemnie i wygodnie. Moje nogi były szeroko rozchylone. Wszystko po to, żeby zbyt wcześnie nie skończyć tej zabawy, żebym już teraz się nie spuścił. Chciałem pociągnąć to tak długo, jak tylko się da.
Między moimi udami sterczał wygięty łukowato kutas. Był na granicy wytrzymałości. Zdawało mi się, że trzeszczy w posadach. Przez całą jego długość od jaj po głowicę biegła napęczniała, gruba żyła. To był znak, że moje podniecenie osiągnęło najwyższy poziom. Każda kolejna minuta zbliżała mnie do totalnego orgazmu.
Tuż nad moim podbrzuszem znajdowały się jej obfite pośladki. Pani Ela wiedziała, co robi - dosiadała mnie tyłem. Uwielbiałem tę pozycję. Nie musiałem nic robić, a wrażenia były na najwyższym poziomie. To było to, czego w tej chwili potrzebowałem.
W jej mokrej pokrytej lepką śluzowatą substancją pizdeczce tkwiła niczym harpun głowica mojego podnieconego na maksa kutasa. Cipka była bardzo ciasna opuchnięta i przekrwiona. Widziałem to w lustrze naprzeciwko. Szklana tafla umieszczona w drzwiach szafy odbijała wszystko, co robiliśmy. Jej pizda obejmowała mojego fiuta sprężystym mocnym uściskiem, który przyprawiał mnie o silne zawroty głowy. Wystające ze środka wargi kurczyły się rytmicznie, wypychając z wnętrza jeszcze większe ilości słodkiego nektaru. Co tu dużo mówić, do szczęścia nie potrzeba było mi nic więcej. Wiedziałem, że i tak za chwilę się spuszczę. Byłem zbyt słaby. Nie byłem w stanie zbyt długo wytrzymać w tak silnym podnieceniu.
Pani profesor podpierała się na stopach po obydwu stronach mojego ciała. Jej tułów odchylony był mocno do tyłu i prawie kładł się na moim torsie. Starałem się podtrzymywać ją w biodrach moimi silnymi ramionami. Była dość ciężka, więc sprawiało mi to nieco trudności. Powoli unosiłem ją i opuszczałem, sprawiając, że mój fiut wchodził w jej norkę gładko i bez większych oporów. Było cudownie. Już po chwili mój kutas pokryty był taką samą wydzieliną, jaka wydobywała się z jej szparki. W powietrzu unosił się bardzo intensywny zapach kopulujących ze sobą ludzi.
W pewnym momencie zorientowałem się, że stoję na podłodze, przed łóżkiem i patrzę na nią. Byłem tak nakręcony, że nie oganiałem wszystkiego.
“Co się ze mną dzieje? Co ja robię? Czy to wszystko jest realne? Jak z tego wybrnąć?” - myślałem jak w półśnie.
Widziałem dojrzałą, bardzo atrakcyjną kobietę. Leżała na boku z nogami delikatnie podciągniętymi pod piersi. Jej balony były duże, sprężyste, opatrzone obszernymi brodawkami i sterczącymi sutkami. Kiedy przyglądałem się im, uświadamiałem sobie, że takich cycków może pozazdrościć jej niejedna młoda dziewczyna. Aż chciało się je dotykać i pieścić. Były kwintesencją erotyzmu i seksu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz