257. To dawało do myślenia.
Łagodnie zaokrąglone uda, wystający wzgórek cipki porośnięty ciemnymi zaroślami, następnie dość obszerna wyrzyna brzucha w perspektywie zwieńczona szczytami piersi. To dawało do myślenia.
Po kilkunastu sekundach pozbyła się wszystkiego, co miała na sobie. Całkowicie goła, piękna i uwodzicielska spojrzała na mnie śmiało, a później się uśmiechnęła.
-No dobrze, - odezwała się całkiem spokojnie, - w takim razie kolejną czynność mamy już za sobą. W takim razie możemy przejść dalej.
Przełknąłem głośno ślinę. Miałem wrażenie, że tracę grunt pod nogami. Czułem jej słodki i niesamowicie podniecający zapach.
-Eee… no, eee… pani Elu… och… - jąkałem się.
Znów się uśmiechnęła.
-Jesteś uroczy. Chodź do mnie. Naprawdę będzie fajnie, - powiedziała grzecznie.
Znów stało się coś, czego nie potrafię wytłumaczyć. Nawet nie wiem, w którym dokładnie momencie do tego doszło i co w końcu mnie do tego pchnęło. Wiem tylko tyle że byliśmy razem mocno spleceni ramionami i całowaliśmy się gorąco. Obejmowała mnie za szyję bardzo mocno i przyciskała do siebie ze wszystkich sił. Nie było szans, żebym się od niej oderwał. Zresztą nie chciałem.
Szeroko uchylone usta połączyły się w jedno tak, jakby nie było między nimi żadnej przerwy. Bez żadnego skrępowania weszła we mnie swoim językiem do samego gardła i robiła tam niesamowite zmieszanie. Była wszędzie. Myślałem, że już teraz dostanę orgazmu. Starałem się robić to samo, ale zdaje się, że w tej dziedzinie byłem tylko uczniem. Nie wiem, ile to wszystko trwało, ale byłem pewien, że zniosło wszelkie ograniczenia, jakie do tej pory jeszcze między nami były.
Dopiero teraz po tym wszystkim nastąpił moment, na który czekaliśmy, na który ona czekała. Nie wiem, czy to z własnej woli, czy też za sprawą jej cichego ledwie wyczuwalnego nakazu zacząłem opadać na kolana. Robiłem to bardzo powoli bez jakiegoś zbędnego pośpiechu. Zsuwałem się niżej i niżej nie oddalając się od niej za bardzo.
W końcu klęcząc już u jej stóp, uniosłem twarz do góry, aby spojrzeć jej w oczy. To, co zobaczyłem, znów przyprawiło mnie o silne palpitacje serca. Widok, który się przede mną rozciągał, zdawał się przypominać przedgórze. Łagodnie zaokrąglone uda, wystający wzgórek cipki porośnięty ciemnymi zaroślami, następnie dość obszerna wyrzyna brzucha w perspektywie zwieńczona szczytami piersi. To dawało do myślenia. Szczególnie że między cyckami niczym słoneczko jaśniała jej uśmiechnięta buzia.
-No i co, wyliżesz mnie? - spytała tak, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
No i co miałem jej odpowiedzieć? Moje nozdrza wciągały zapach, który pozbawiał mnie trzeźwego myślenia, odbierał wszelki wstyd i niepewność.
“W takim razie to już teraz. To już. Niemożliwe. Tak. Tak to się kończy. Do tego to wszystko zmierza. Och! Nie mogę. Jestem taki podniecony. Jak ja sobie z tym poradzę?!”, - kołatało się w mojej głowie.
Wciąż byłem na kolanach. Klęczałem, a właściwie na wpół siedziałem. Odsunąłem się trochę by przez chwilę móc lepiej ją widzieć. Chciałem jeszcze przez jakiś czas móc na nią patrzeć i podziwiać. Chociaż może to było odciąganie nieuniknionego, tego co i tak miało się stać. Nie wiem.
Teraz wydawała mi się jeszcze piękniejsza, niesamowita i tak bardzo podniecająca. Jak maniak patrzyłem na delikatnie wypukły, pokryty dość gęstym zarostem wzgórek i trzęsłem się jak galareta. Wiedziałem, że będę w stanie zrobić wszystko, co będzie kazała, a nawet o wiele więcej. Czułem ten dreszcz emocji, to napięcie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz