245. Leżała między nami.
Leżała między nami, dokładnie pośrodku. Ja byłem z przodu kierownik z tyłu. Ja wpakowałem się w jej cipkę a on w jej otwór analny. Ścisnęliśmy ją między sobą, że tylko piszczała.
Najpierw położyła dłoń na moich jądrach. Już samo to było niezwykle urzekające. Chciało mi się śpiewać z radości kiedy poczułem tam jej drobne paluszki. Później otwartymi ustami musnęła trzon u samej nasady. Myślałem, że zwariuję. Penis zaczął pulsować niezwykle intensywnie. Dopiero na sam koniec wysunęła język i zaczęła nim dotykać raz przy razie.
Kiedy byłem dostatecznie rozgrzany, przynajmniej według jej mniemania, pochłonęła całą głowicę. Zrobiła to szybko, gładko i bez zastanowienia. Mój fiut mniej więcej w jednej czwartej swojej długości siedział w jej słodkiej buzi. Nic dodać, nic ująć. Byłem totalnie uszczęśliwiony. Nie musiała nic więcej robić. Wystarczyłoby, aby tak została. Prawdopodobnie po kilku minutach bym się spuścił.
Sytuacja zaczynała robić się coraz bardziej gorąca. Dwóch facetów i jedna dziewczyna. Dwa dorodne penisy, jedna cipka, jedne usta jedna dupeczka. Jak się ułożyć? Jak spasować, aby za bardzo nie wchodzić sobie w drogę i tak by było przyjemnie? Trudny wybór. Trzeba było na coś się zdecydować.
Pozycja, w której się znajdowaliśmy, była dość niewygodna, aczkolwiek możliwa do realizacji. Zdaje się, że Marzenka za bardzo zaangażowała się w robienie mi laski. Samiec, na którym siedziała, zaczynał chyba odczuwać pewien dyskomfort. Dziewczyna, chcąc odpowiednio zająć się moim fiutem, zbyt mocno położyła się na jego torsie. Sprawiło to, że z kolei jego kutas nie był w stanie odpowiednio mocno penetrować jej pizdeczki. Kierownik zaczął sapać, stękać i gwałtownie uderzać biodrami. Kątem oka widziałem, jak próbuje chwytać ją za pośladki i mocno dociskać do siebie.
Tymczasem rozgrzana do czerwoności samiczka w grymasie rozkoszy krzywiąc twarz, lizała namiętnie kapelusz mojego grzyba. Chwyciła go dłonią u samej podstawy mocno i zdecydowanie i ocierała o swoje usta. Czułem, jak ciepła ślina kapie ze wszystkich stron, a zwinny języczek omiata każdą żyłkę. Dyszałem ciężko, nie mogąc zapanować nad szybko postępującym gigantycznym podnieceniem. Teraz już leżała na mnie połową swojego ciała. Jej piersi rozgniatały się na moim podbrzuszu, a sutki drażniły niemiłosiernie. Moment wytrysku zbliżał się wielkimi krokami, a ja nie mogłem nic na to poradzić.
Następna pozycja, w której się znaleźliśmy, stała się sama. Zdaje się, że żaden z nas się nad tym nie zastanawiał. Ja po prostu wyłączyłem myślenie i zacząłem robić to, co podpowiadał mi instynkt. Chyba najmniej tego co się stało, spodziewała się ona. Kiedy wzięliśmy ją w dwa ognie, nie miała nic do gadania. Biedna młoda cipka mogła tylko głośno dyszeć, jęczeć i kwilić.
Leżała między nami, dokładnie pośrodku. Ja byłem z przodu kierownik z tyłu. Ja wpakowałem się w jej cipkę a on w jej otwór analny. Ścisnęliśmy ją między sobą, że tylko piszczała. Abyśmy mieli do niej lepszy dostęp, zarzuciła nogę na moje biodro. Dwa grube kutasy okupowały wszystko, co miała pod spodem. Wchodząc w nią, czułem jego penisa w drugim kanale. Było słodko, gorąco i bardzo, ale to bardzo namiętnie. Szumiało mi w głowie i miałem wrażenie, że zaraz skonam.
-Och kurwa, chłopaki, ja pierdolę! Co wy ze mną robicie?! - wyrzuciła ze swojego gardła nieco wystraszone westchnienie.
Najbardziej efektowne było samo poruszanie się w niej. Mieliśmy mały dylemat czy robić to synchronicznie, czy też naprzemiennie. Jako że mieliśmy nieco różne temperamenty, wychodziło raz tak raz tak. Byłem przekonany, że to istne szaleństwo. Zastanawiałem się, ile jeszcze wytrzymam, zanim zacznę wyć z rozkoszy. W sumie już po kilku minutach udało się nam skupić na samej akcji i posuwać ją w miarę równo i głęboko. Tak czy inaczej, ona sama ledwo znosiła taki nadmiar wrażeń. Dawała temu wyraz bardzo głośnymi odgłosami, wydobywającymi się z jej buzi:
-Ooooohhhh, eeeeehhhh, uuuuaaaahhh!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz