44. Pozycja 69.
Odwróciłem głowę. Gigant spoczywał na posadzce a mała na nim. Rozwierał jej pośladki i lizał cipkę swoim wielkim szorstkim jęzorem. Ona tymczasem przymierzała się do półmetrowego kutasa. To była najdziwniejsza pozycja 69, jaką kiedykolwiek widziałem.
Tymczasem gigant jeszcze raz uniósł małą w powietrze. Zrobił to tak precyzyjnie, jakby wkładał świąteczne ozdoby do pudełek. Obrócił ją przodem do swojej twarzy. Ona szeroko rozchyliła uda, a on powoli nadział ją na kutasa. Przywarła do niego, jak mała małpka, mocno opinając nogami i rękoma. Podtrzymywał ją za pośladki i powoli unosił i opuszczał. W końcu zetknęli się czołami, mierząc czułym, uważnym spojrzeniem.
Kiedy ponownie rzuciłem okiem na moich pobratymców, głowa Morgana spoczywała między szeroko rozwartymi udami Cristi. Do moich uszu dobiegało głośne chlapanie jego języka.
Natan zajął pozycję za Larą i wszedł w jej kakaowe oczko. Ta tylko stękała, jeszcze namiętniej pracując nad moim kutasem.
Odwróciłem głowę, bo nagle mała samiczka, przyjmując pozycję na czworakach, znalazła się ponownie na brukowanym podłożu. Olbrzym objął jej ciało wpół i nie dotykając łapami chuja, ponownie wpakował się w jej cipkę.
Czując wilgotne, gorące usta Lary na swoim fajfusie myślałem o tym, jak głęboka musi być pizdeczka tamtej drugiej. Może to głupie, ale po głowie chodziła mi myśl, czy gdybym ja w nią w tej chwili wszedł, mój proporcjonalnie niewielki penis cokolwiek by zdziałał? Podejrzewałem jednak, że jest to kwestia moich umiejętności i jej elastyczności, a nie wielkości. Miałem świadomość, że nigdy się tego nie dowiem, puki sam nie spróbuję.
Spojrzałem na twarz samiczki. Jej oczy były skryte za jasną grzywką a usta skrzywione w stopniowo narastającej rozkoszy. Samiec poruszał samymi biodrami, bardzo płynnie wchodził i wychodził.
W tym samym momencie Lara dosiadła mnie okrakiem i nadziała na mojego mustanga. W życiu nie czułem tak ciasnej i gorącej cipy. Chwyciła mnie wpół i przywarła do mnie swoimi jędrnymi cyckami. Miałem wrażenie, że już się spuszczam.
Cristi leżała na brzuchu z szeroko rozstawionymi udami a Morgan spoczywał na jej plecach i, stękając, posuwał od tyłu.
Natan stał i trzepał kapucyna.
Naraz wszyscy spojrzeliśmy w drugą stronę. Wielkolud, wspierając się na łokciach, ułożył się na plecach a mała, nadziana na jego gruby pal, powoli opuszczała się do dołu. Trzymała go za obojczyki i, patrząc w jego źrenice, nadziewała się coraz bardziej. Wielki, gruby bambus wchodził w nią, jak w masło. Kiedy w końcu dobiła do jego podbrzusza, tak samo powoli zaczęła się unosić.
-Och kurwa, nie wytrzymam! - usłyszałem nieprzytomny głos Natana.
Po chwili widziałem już tylko jego jaja. Jak dzikus pakował się w usta skośnookiej piękności, która mnie dosiadała.
-Opanuj się! - stęknąłem.
Nie zwrócił na mnie uwagi.
-Łykaj, łykaj! - syczał do niej.
Po chwili tyłek Lary zaczął poruszać się rytmicznie.
„Wszyscy zwariujemy na tej planecie!” - pomyślałem.
Odwróciłem głowę. Gigant spoczywał na posadzce a mała na nim. Rozwierał jej pośladki i lizał cipkę swoim wielkim szorstkim jęzorem. Ona tymczasem przymierzała się do półmetrowego kutasa. To była najdziwniejsza pozycja 69, jaką kiedykolwiek widziałem.
W pewnym momencie oniemiałem z wrażenia, zobaczyłem, jak jego dwa toporne paluchy czule muskają jej policzek. Chciało mi się śmiać i płakać jednocześnie. To były tylko zwykłe zwierzęta a było w nich więcej człowieczeństwa niż w nas.
Nagle stało się coś jeszcze dziwniejszego: mała spojrzała na mnie. Nie odrywała wzroku przez bardzo długi czas. Następnie, jak gdyby nigdy nic, powróciła do lizania jego fiuta. Prawie w tej samej chwili poczułem jak zalewa mnie fala wszechogarniającego gorąca. Zamknąłem oczy i popłynąłem. Nie potrafię powiedzieć, co działo się ze mną przez kolejnych kilka minut. Lara wspominała to z rumieńcem i uśmiechem w oczach. Podobno wpompowałem w nią tyle nasienia, iż myślała, że ją rozerwie.
![]() |
| Dodaj podpis |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz