50. Coraz większe kłopoty.
Chwyciła mnie za palec i pociągnęła za sobą. Dopiero za zakrętem uświadomiłem sobie, że pakuję się w coraz większe kłopoty.
Chociaż byłem na granicy orgazmu, nie mogłem go osiągnąć. Czułem, że każda jej czynność jest dokładnie zaplanowana i wyuczona. Nie zmieniając uchwytu swoich paluszków, lizała coraz wyżej i wyżej, krok po kroku zbliżając się do gotowej do odpalenia głowicy. No i powiem, że było co odpalać. Moim podbrzuszem raz po raz szarpały gwałtowne skurcze. Jeszcze sekunda i cała ta zabawa skończyłaby się potężnym wytryskiem, co, zważywszy na sytuację nie byłoby takie złe.
Nagle przerwała i opadła przede mną na kolana. Niesamowita mała laska. Porywała moją wyobraźnię w przestworza.
-Nareszcie! - jęknąłem, widząc jej wypięty tyłeczek i apetyczną cipeczkę.
Nie zastanawiałem się ani sekundy. Miałem tylko jedno zadanie. Jednym płynnym posunięciem wszedłem w jej ciasną, ale sprężyście dopasowaną norkę. Byłem zszokowany jej głębokością. Uderzyłem biodrami o pośladki, ale nie dobiłem do dna, a przecież przy jej drobnej budowie ciała, powinienem. “No cóż, wszystko jest możliwe”, - pomyślałem.
Wyszedłem, wykonałem kolejne uderzenie i jeszcze jedno. Po chwili, jęcząc i sapiąc, pracowałem niczym parowóz. Pragnąłem tylko jednego: spuścić się w jej gorącej, ciasnej szparce. Popiskiwała cichutko, nie stawiając najmniejszego oporu. To było to, czego potrzebowałem.
Była bardzo podniecona. Na moim trzonie, niczym smar, od razu pojawiła się spieniona wydzielina. Chwyciłem ją za biodra i posuwałem rytmicznie. Chciałem tak rozłożyć siły, by jak najkorzystniej wychwycić moment ostatniego pchnięcia. Szumiało mi w głowie.
Chlap, chlap, chlap! - rozchodziły się głośne oklaski.
-Mam cię, nareszcie cię mam! - dyszałem nad jej plecami, chociaż nie wiedziałem, czy cokolwiek zrozumiała.
Spiąłem się w sobie, wepchnąłem najgłębiej, jak tylko mogłem i zamarłem w przejmującym spazmatycznym uniesieniu. Z kącików moich ust samoistnie popłynęła ślina.
-Aaaaaaaaaaauuuuuuuuuuuuuuuu!!! - zawyłem jak wilk przed łowami. Kurwa co to było za uczucie!
Echo niosło mój głos po kamiennych korytarzach. Opadłem na jej plecy, przed oczami zrobiło mi się całkiem ciemno i popłynąłem. Jebana pizda! Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Cisza i ciemność zdawały się trwać bez końca.
W końcu obudziła mnie głaskaniem po twarzy i czułym uśmiechem.
-Musisz wstać, tu jest chłodno, - powiedziała.
-Och księżniczko, ależ dałaś mi szczęście! - westchnąłem jeszcze niezbyt przytomnie.
Popatrzyła na mnie i jeszcze raz cicho się odezwała:
-Wstań.
Teraz to ja się uśmiechnąłem. Czułem się tak niesamowicie spełniony, że to była jedyna możliwa odpowiedź. Byłem wykończony, ledwie żywy, ale całkowicie zaspokojony, zrelaksowany i rozluźniony.
Zerknąłem w jej oczy.
-Nie wiem, kim jesteś, ale dziękuję, - szepnąłem jak głupek.
Po tym wszystkim patrzyłem na nią zupełnie inaczej. Nie była już dzikim, obcym stworem, lecz kobietą z krwi i kości, istotą z innej planety, ale tak bardzo znajomą i moją.
Podniosłem się i z czułością dotknąłem jej policzka, dając do zrozumienia, że chcę kochać się jeszcze raz. Odsunęła się.
-Nie teraz, - powiedziała, - ta część przepowiedni już się spełniła.
Nagle w pełni uświadomiłem sobie, gdzie jestem.
-Słucham? - spytałem zaskoczony.
Wskazała na moje ubranie i powiedziała:
-Wy chodzicie w tym, załóż. Zaprowadzę cię do mojej siostry.
-Gdzie? - spytałem, wciągając spodnie.
-To niedaleko, - powiedziała, wskazując najbliższe skrzyżowanie korytarzy.
-Chcę zostać z tobą, - protestowałem.
Popatrzyła i uśmiechnęła się czule.
-Wiem, ale nie możesz. Musisz udać się do świątyni.
-Ale... - jęknąłem, zapinając koszulę.
-Chodź, zobaczysz, jaka jest... - zamilkła szukając odpowiedniego słowa, - jak to wy mówicie? ...cool.
-Znaczy fajna, tak? - spytałem, jakbym sam nie rozumiał naszych powiedzonek.
Chwyciła mnie za palec i pociągnęła za sobą. Dopiero za zakrętem uświadomiłem sobie, że pakuję się w coraz większe kłopoty.
„Jak mogę się tak zachowywać, przecież jestem dowódcą poważnej ekspedycji.
Jeszcze raz znalazłem się w ciemnym, wąskim korytarzu, teraz jednak mając ze sobą przewodniczkę, czułem się znacznie lepiej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz