Szukaj na tym blogu

20 maja 2021

Planeta rozkoszy.

58. Nagroda i kara.


-Na pilnych uczniów czeka nagroda, - jęknęła z przekonaniem.

Suli spojrzała na nią.

-Nagroda i kara wyglądają podobnie, nieprawdaż, - skwitowała ironicznie.


Przejście było wąskie, wyłożone blokami jasnego, chropowatego piaskowca. Gdzieś z wewnątrz biła poświata słoneczna. Więc jednak znajdowaliśmy się blisko powierzchni. Dotarło do mnie, że dużo lepiej bym się poczuł, gdybym mógł zaczerpnąć świeżego powietrza i zobaczyć niebo.

Moja kochanka przechyliła się na jeden bok i wsparła nagim ramieniem o kamień. Spojrzała na mnie wzrokiem pełnym ciepła i wyrozumiałości.

-Naiwny?! - jęknęła cicho, - Sądzę, że ma jeszcze krztę zdrowego rozsądku. No znikaj, znikaj zjawo.

Ruda wyszła z płomieni, stanęła na palcach i powolutku zaczęła obracać się wokół własnej osi. Wyglądało to zabawnie, ale było subtelne i piękne. Zatrzymała się, dopiero kiedy jej oczy nie spotkały się ze spojrzeniem blondynki. Wyciągnęła odwróconą dłoń i palcami wskazała podłogę.

-Igo, słyszałaś?! - odezwała się, jakby przed chwilą została obrażona.

Suli także stanęła na palcach, uniosła wysoko ramiona, przeciągnęła się, a później opadła delikatnym karkiem na nierówną elewację. Po chwili wygięła się w pałąk, wypinając do przodu malutkie piersi, brzuch oraz cipkę. Wszystko to wyglądało jak taniec jak przekomarzanie się, nie tylko słowami, ale też gestami.

-Znikaj! - powtórzyła stanowczo.

Ruda obróciła się jeszcze trochę i znieruchomiała. Poruszyła zmysłowo biodrami, także eksponując swoją różyczkę.

„Cóż to za balet?” - pomyślałem.

Jej pizdeczka kusiła swoim wyglądem nawet z tej odległości Widziałem cudowne czerwone cięcie na łagodnym wzgórku zwieńczone trójkącikiem rudych krótkich włosów.

-Jak masz na imię? - spytałem.

Wykonała jeszcze ćwierć obrotu i zatrzymała się na ugiętych nogach. Dopiero w momencie, kiedy wysunęła udo do przodu, mogłem ocenić, jak krągłe są jej biodra, jak wąska jest talia i kształtne piersi.

-Na imię mam Tana. Jestem posłanką Krito Roco, - odezwała się, patrząc mi w oczy i starając się nawiązać nić porozumienia.

Suli opadła na kolana i drobnymi niezgrabnymi kroczkami zbliżała się do mnie. Miałem wrażenie, że za chwilę zrobi mi laskę.

-Nie wierz im, to tylko sztuczki ze starożytnymi urządzeniami.

-Czy Neme tam już jest? - spytałem, nie zwracając na nią uwagi.

-Tak. Czeka na ciebie, - powiedziała ruda, rozpościerając szeroko ramiona.

-Kim jest Neme? - dociekałem.

-Neme, spadkobierczyni w pierwszej linii od Nogato Nimi... - zaczęła mówić, lecz słowa urwały się nagle, a jej postać zaczęła drżeć.

Patrzyłem i nie dowierzałem.

Po chwili w pomieszczeniu nie było już po niej śladu.

-Zaraz po was przyjdą, - odezwała się Iga.

Suli znajdowała się już u moich stóp. Klęczała, a właściwie prawie siedziała na chłodnej posadzce. Pochyliła się do przodu i oparła się na ramionach, a jej twarz znalazła się w okolicy mojego krocza. Uśmiechnęła się, spoglądając mi w oczy.

-Nie strasz go, - odezwała się do niej.

Jeszcze raz się uśmiechnęła i zwróciła się do mnie:

-Chodź, wykąpiemy się, a później zabiorę cię na powierzchnię.

Odpowiedziałem takim samym uśmiechem i rzuciłem:

-O niczym innym nie marzę.

Iga założyła ręce za głowę i wypięła piersi do przodu.

-Na pilnych uczniów czeka nagroda, - jęknęła z przekonaniem.

Suli spojrzała na nią.

-Nagroda i kara wyglądają podobnie, nieprawdaż, - skwitowała ironicznie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...