58. Nagroda i kara.
-Na pilnych uczniów czeka nagroda, - jęknęła z przekonaniem.
Suli spojrzała na nią.
-Nagroda i kara wyglądają podobnie, nieprawdaż, - skwitowała ironicznie.
Przejście było wąskie, wyłożone blokami jasnego, chropowatego piaskowca. Gdzieś z wewnątrz biła poświata słoneczna. Więc jednak znajdowaliśmy się blisko powierzchni. Dotarło do mnie, że dużo lepiej bym się poczuł, gdybym mógł zaczerpnąć świeżego powietrza i zobaczyć niebo.
Moja kochanka przechyliła się na jeden bok i wsparła nagim ramieniem o kamień. Spojrzała na mnie wzrokiem pełnym ciepła i wyrozumiałości.
-Naiwny?! - jęknęła cicho, - Sądzę, że ma jeszcze krztę zdrowego rozsądku. No znikaj, znikaj zjawo.
Ruda wyszła z płomieni, stanęła na palcach i powolutku zaczęła obracać się wokół własnej osi. Wyglądało to zabawnie, ale było subtelne i piękne. Zatrzymała się, dopiero kiedy jej oczy nie spotkały się ze spojrzeniem blondynki. Wyciągnęła odwróconą dłoń i palcami wskazała podłogę.
-Igo, słyszałaś?! - odezwała się, jakby przed chwilą została obrażona.
Suli także stanęła na palcach, uniosła wysoko ramiona, przeciągnęła się, a później opadła delikatnym karkiem na nierówną elewację. Po chwili wygięła się w pałąk, wypinając do przodu malutkie piersi, brzuch oraz cipkę. Wszystko to wyglądało jak taniec jak przekomarzanie się, nie tylko słowami, ale też gestami.
-Znikaj! - powtórzyła stanowczo.
Ruda obróciła się jeszcze trochę i znieruchomiała. Poruszyła zmysłowo biodrami, także eksponując swoją różyczkę.
„Cóż to za balet?” - pomyślałem.
Jej pizdeczka kusiła swoim wyglądem nawet z tej odległości Widziałem cudowne czerwone cięcie na łagodnym wzgórku zwieńczone trójkącikiem rudych krótkich włosów.
-Jak masz na imię? - spytałem.
Wykonała jeszcze ćwierć obrotu i zatrzymała się na ugiętych nogach. Dopiero w momencie, kiedy wysunęła udo do przodu, mogłem ocenić, jak krągłe są jej biodra, jak wąska jest talia i kształtne piersi.
-Na imię mam Tana. Jestem posłanką Krito Roco, - odezwała się, patrząc mi w oczy i starając się nawiązać nić porozumienia.
Suli opadła na kolana i drobnymi niezgrabnymi kroczkami zbliżała się do mnie. Miałem wrażenie, że za chwilę zrobi mi laskę.
-Nie wierz im, to tylko sztuczki ze starożytnymi urządzeniami.
-Czy Neme tam już jest? - spytałem, nie zwracając na nią uwagi.
-Tak. Czeka na ciebie, - powiedziała ruda, rozpościerając szeroko ramiona.
-Kim jest Neme? - dociekałem.
-Neme, spadkobierczyni w pierwszej linii od Nogato Nimi... - zaczęła mówić, lecz słowa urwały się nagle, a jej postać zaczęła drżeć.
Patrzyłem i nie dowierzałem.
Po chwili w pomieszczeniu nie było już po niej śladu.
-Zaraz po was przyjdą, - odezwała się Iga.
Suli znajdowała się już u moich stóp. Klęczała, a właściwie prawie siedziała na chłodnej posadzce. Pochyliła się do przodu i oparła się na ramionach, a jej twarz znalazła się w okolicy mojego krocza. Uśmiechnęła się, spoglądając mi w oczy.
-Nie strasz go, - odezwała się do niej.
Jeszcze raz się uśmiechnęła i zwróciła się do mnie:
-Chodź, wykąpiemy się, a później zabiorę cię na powierzchnię.
Odpowiedziałem takim samym uśmiechem i rzuciłem:
-O niczym innym nie marzę.
Iga założyła ręce za głowę i wypięła piersi do przodu.
-Na pilnych uczniów czeka nagroda, - jęknęła z przekonaniem.
Suli spojrzała na nią.
-Nagroda i kara wyglądają podobnie, nieprawdaż, - skwitowała ironicznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz