Szukaj na tym blogu

16 maja 2021

Planeta rozkoszy.

54. Jak spragniony pies.


Jak spragniony pies padłem między jej nogi i całe usta zanurzyłem w jej mokrej szparce. Jej tułów zwijał się, mieląc pod sobą prześcieradło. Daleko wysunąłem język i wodziłem nim na wszystkie strony. Jej muszelka pulsowała, biodra mimowolnie unosiły się do góry. Jęczała.


Przekroczyła niewidzialny próg, zrobiła jeszcze kilka kroków i zatrzymała się na skraju posłania. Odwróciła głowę, spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Po chwili powoli rozplotła warkocze i zmysłowo roztrząsnęła włosy. Teraz wydawały się bardziej rude niż blond.

Wsunęła palce pod metalową obręcz opinającą jej biodra i zwolniła jakąś zapadkę. Ozdoba natychmiast rozpadła się na dwie części. Chwyciła ją i ostrożnie ułożyła na szafeczce. Po chwili dokładnie to samo zrobiła z imitacją biustonosza i rękawów. Poczułem się nieco skrępowany zupełnie tak samo, jakby pozbyła się prawdziwego ubrania.

Podejdź, - powiedziała zapraszająco.

Pogładziła się po pośladkach.

Stanąłem tuż za nią, byłem bardzo podniecony. Mój kutas ponownie był gotowy do ostrego seksu. Wyprostowała się, czubkiem głowy dotknęła mojej klatki piersiowej. Ściana za naszymi plecami z cichym szelestem przesunęła się, zamykając sobą przestrzeń pokoju. Od razu zrobiło się cieplej.

Pochyliłem się i złożyłem pocałunek na jej ramieniu, później jeszcze jeden, tym razem na szyi.

-Już dłużej nie wytrzymam, chcę cię, - szepnąłem do jej ucha.

-Wysuń szufladę, - odezwała się cicho.

Z trudem się odchyliłem i pociągnąłem za uchwyt. W środku znajdował się przezroczysty słoiczek z różową substancją.

-Weź to, wysmaruj mi pupę, - usłyszałem.

To był przyjemny w dotyku i zapachu żel. Nim zdążyłem nabrać go na palce była już na łóżku. Leżała rozpłaszczona na brzuchu z rozsuniętymi nieznacznie udami. Wyciągnąłem dłonie i zacząłem masować jej pośladki. Uniosła się na łokciach, by obserwować to, co robię.

-Mocniej, - powiedziała słodkim, zachęcającym tonem.

Wzmocniłem ucisk. Spuściła powieki i z rozchylonych ust wysunęła język.

-Lepiej? - spytałem.

-Och tak, znacznie lepiej! - westchnęła.

Z lubością ugniatałem jej słodką dupeczkę. Moje palce zapadały się w jej delikatnym ciele. Rozsunąłem półdupki, by zerknąć, co znajduje się na dnie głębokiego rowka. Widok był nieprzeciętny: cudowne kakaowe oczko i ciasna, sprężysta cipeczka.

Nagle odwróciła się na plecy, ułożyła ręce za głową, ugięła nogi w kolanach i rozchyliła uda. Po chwili, w namiętnym oczekiwaniu zamknęła oczy, a ja zrobiłem to, na co od samego początku miałem ochotę. Jedną dłonią chwyciłem za jej cycuszek, a drugą zatopiłem w gorącej psitce. Westchnęła i wygięła ciało, odrywając plecy od posłania.

Była taka malutka, bezbronna, jak zabawka, całkowicie w moim posiadaniu. Ugniatałem raz jedną, raz drugą pierś, ściskałem i drażniłem sutki. Palcami drugiej dłoni grzebałem w jej szparce. Do moich uszu dobiegał koncert delikatnych cmoknięć i mlaśnięć. Kiedy trafiłem na łechtaczkę, zacząłem wykonywać niewielkie, szybkie kółeczka. Pojękiwała, jej brzuch unosił się i opadał i nagle zaczął drżeć w gwałtownych skurczach.

W pewnym momencie jakby oprzytomniała, odwróciła się bokiem i chwytając za materiał ubrania, przyciągnęła mnie bliżej swojej twarzy. Patrzyłem, jak zwinnie rozpina pasek moich spodni, rozsuwa rozporek a później ściąga je razem ze slipami.

Fiut jak wariat wyskoczył spod gaci, szalał w powietrzu na wszystkie strony, by w końcu zastygnąć wpół wzwodzie tuż nad jej twarzą. Spojrzała na niego i uśmiechnęła się, a później nie czekając ani chwili chwyciła w swoją małą rączkę i obciągnęła skórę, odsłaniając łeb.

Długie paluszki mocno zaciskały się na trzonie, a ja wypinając biodra w jej stronę, cicho jęknąłem. W tym samym momencie wysunęła język i z wielką pieczołowitością rozpoczęła lizanie. Później wzięła go do swojej buzi. Z wrażenia nie mogłem wydobyć żadnego dźwięku. Rozpaczliwie próbowałem chwytać powietrze.

-Przestań już! - jęknąłem.

Przestała.

Jak spragniony pies padłem między jej nogi i całe usta zanurzyłem w jej mokrej szparce. Jej tułów zwijał się, mieląc pod sobą prześcieradło. Daleko wysunąłem język i wodziłem nim na wszystkie strony. Jej muszelka pulsowała, biodra mimowolnie unosiły się do góry. Jęczała.

Niespodziewanie wyrwała się z mojego uścisku i przesunęła na drugi brzeg posłania. Zrzuciłem z siebie resztę ubrań i położyłem obok niej. Chwyciłem jej nogę pod kolanem i uniosłem do góry.

-Ooooooch! - jęknęła, przysuwając pośladki do moich bioder.

Przysunąłem ją jeszcze bliżej i chwytając za sterczącego penisa, powoli wszedłem w jej ciasne wnętrze. Ułożyła dłoń na swojej wisience i zaczęła cisnąć ją od góry, jakby chciała wepchnąć ją do środka. Spojrzałem na jej buzię. Jej usta były otwarte w niemym okrzyku. Łapczywie wdychała powietrze. Powoli parłem swoim podbrzuszem do jej gorącego krocza. Na chuju czułem przyjemny mocny uścisk a w skroniach intensywne mrowienie. Dreszcz obejmując moją szyję i przechodząc przez plecy, szybko opanował resztę ciała. Kiedy poczułem pulsowanie pod jądrami, wiedziałem, że pozostało najwyżej kilkanaście sekund. Chciałem tego, chciałem w nią trysnąć. Była cudownie podniecająca, taka mała, cała moja.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...