47. Ty jesteś Krito.
-Ty jesteś Krito, spadkobierca Karto Roko. Przynosisz moc i wolność. Witaj w naszym świecie.
Musiałem być naprawdę nieźle skołowany. Miała przecież na sobie gorset, więc nie była naga, przynajmniej nie kompletnie. Przypominał nieco zbroję i kończył się na biodrach. Niżej były już tylko mikroskopijne stringi, tak małe, że ledwie zakrywały to, co powinny. Jak można byłoby się spodziewać wykonane były z podobnego materiału.
-Och Krito, przepowiednie się spełniły, - wyszeptała.
Odwróciła się przodem, a ja bezwstydnie, centymetr po centymetrze mierzyłem jej sylwetkę. Jeszcze raz wzrokiem przebiegłem przez włosy. Były gęste, bujne, o różnej długości, po bokach niedbale związane w dwa końskie ogony.
Na sekundę zatrzymałem się na buzi. Twarzyczka, jak u małej dziewczynki z niewielkim noskiem, dość dużymi ustami i oczami. Niżej subtelne ramiona, takie, które nieodparcie chce się objąć i przytulić.
Na koniec, wypięte do przodu malutkie piersi zwieńczone spiczastymi brodawkami i twardymi sutkami.
Jej szczupła talia opięta czarnym sztywnym gorsetem przechodziła w zgrabne, prawie nagie biodra. Jeszcze niżej były jej długie, nieskazitelne, o precyzyjnej linii, nogi. Na samym dole, osadzone na wysokich obcasach, znajdowały się stopy. Ich kostki opięte były skórzanymi paskami.
Odsunąłem się i jeszcze raz zaniemówiłem. Stała na półce, mierzyła najwyżej, metr trzydzieści. Bardziej przypominała lalkę niż dorosłą kobietę. Mimo to złudzenie jej normalnych rozmiarów było tak przejmujące, że nawet w tej chwili nie mogłem się z niego otrząsnąć.
-Kraina krasnoludów, - ironicznie wyrwało się z mojego gardła, chociaż dobrze wiedziałem, że na tej planecie takie krzyżówki powinny być raczej normą.
W jej oczach ujrzałem zaciekawienie.
-Krasnoludów? Nie znam. Co to?
-Nic, nic, - bąknąłem.
-Krito? - odezwała się jeszcze raz.
-Słucham, - odpowiedziałem, dziwiąc się, że tak szybko przylgnęło do mnie to imię.
Przykucnąłem, zrobiłem to pewnie dlatego, by wydawała się mi wyższa. Chyba rzeczywiście tak się stało, bo w jakiś sposób pouczyłem się lepiej.
-Krito San, chodź, - mówiła.
Opuściła ramiona, zacisnęła pięści i uważnie spojrzała na mnie z góry.
-Co mówisz? - dopytywałem, mając poczucie, że źle usłyszałem.
-Krito, - zaczęła tak, jakby odprawiała jakiś dziwny rytuał, - przejdźmy do wypełniania starożytnych tekstów.
-Czego? - spytałem z niepokojem.
-Jam jest Neme, - mówiła, - spadkobierczyni Nagato Nimi nosicielka serca, duszy i rozumu.
Mimo stylistycznej poprawności, jej wypowiedzi, kompletnie nic nie rozumiałem. W tej chwili to ja czułem się jak dzikus.
-Co?
-Ty jesteś Krito, spadkobierca Karto Roko. Przynosisz moc i wolność. Witaj w naszym świecie.
Ustawiła się bokiem i wyginając plecy, pochyliła do tyłu. Palcem wskazującym lewej ręki dotknęła swoich ust. Prawą dłoń płynnie przesunęła po biodrze i jednym ruchem rozwiązała rzemieniem swoich majteczek.
Zaczynałem rozumieć, co ma na myśli, nie mogłem jednak uwierzyć, że moje ciało od samego początku przygotowywało się właśnie na tę chwilę. Staliśmy na wprost siebie. Obserwowałem, jak jej twarz przyjmuje niewinny wyraz a mięśnie ud i pośladków sopniowo naprężają się.
Kutas w moich spodniach szarpał się jak wariat.
-Krito, jestem twoja, - szepnęła, odwracając się przodem.
Jej szparka była całkowicie bezwłosa a moje wyobraźnia szalała.
-Czego chcesz? - spytałem.
Na brzuchu zaplotła palce swoich dłoni.
-Chcę dać ci ciało i serce.
Nie wiedziałem, co powiedzieć a ona ciągnęła:
-Chcę dać ci ducha i rozum.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz