Szukaj na tym blogu

7 października 2021

Usługi ogrodnicze.

1. Bardzo duże długi.


Niestety, wtedy właśnie miałem bardzo duże długi. Zaciągnąłem kilka pożyczek na budowę domu, zakup samochodu i mebli. Byliśmy świeżo upieczonym małżeństwem, a finansowo wspierali nas rodzice Ani. Zdawało nam się, że możemy zawojować cały świat. Jakież było to złudzenie. Bardzo szybko wpadliśmy w pułapkę kredytową. 


Była jesień, słońce chyliło się ku zachodowi, na moim osiedlu panował spokój. Ulicę kwiatową przemierzali nieliczni już, o tej porze piesi, ktoś szedł z psem na spacer, ktoś inny biegł jeszcze po ostanie zakupy, czyjeś dzieci grały w piłkę. Podjechałem pod bramę mojego domu, wysiadłem i metalowe skrzydła otworzyłem ręcznie. Wtedy wszystko się zaczęło.

Mam na imię Jarek, tamtego roku skończyłem trzydzieści lat. W domu czekała na mnie Ania, moja dwudziestopięcioletnia żona i Kasia, czteroletnia córeczka. Oczywiście, nie mogę pominąć Krzysia, mojej kolejnej pociechy, która właśnie szykowała się do przyjścia na ten piękny świat.

W tamtym okresie pracowałem w firmie budowlanej jako pomocnik murarza. Po godzinach dorabiałem, koszeniem trawników, pieleniem i przycinaniem krzewów na prywatnych posesjach. Byłem pasjonatem, kochałem to, co robiłem i mogłoby się wydawać, że moje życie było sielanką. 

Niestety, wtedy właśnie miałem bardzo duże długi. Zaciągnąłem kilka pożyczek na budowę domu, zakup samochodu i mebli. Byliśmy świeżo upieczonym małżeństwem, a finansowo wspierali nas rodzice Ani. Zdawało nam się, że możemy zawojować cały świat. Jakież było to złudzenie. Bardzo szybko wpadliśmy w pułapkę kredytową. 

To trudne wspomnienia. Nad moją rodziną zawisło widmo licytacji komorniczej. Pracowałem od świtu do nocy, by zarobić na kolejne raty.

Tamtego dnia byłem szczególnie zmęczony. Ciężkie skrzydła otwierały się opornie. Po chwili moje auto wolno wtoczyło się do garażu. Zgasiłem silnik, z bagażnika wyjąłem dwie torby, po czym skierowałem się w stronę drzwi wejściowych.

-Witaj kochanie, zrobiłem zakupy, - powiedziałem, stając na progu i starając się o szczery uśmiech. 

-Cześć Jarek, - z zatroskaniem odpowiedziała moja kobieta.    

W momencie, kiedy na nią spojrzałem, wiedziałem, dlaczego to właśnie ją wybrałem. Może nie była pięknością, ale miała w sobie coś, czego brakuje dzisiejszym super laskom.

Wtedy, jeszcze nie farbowała włosów, były naturalnie rude. Śmiałem się, że zawsze rozpoznam ją w tłumie. Jej atutem też był nieco śmieszny, zadarty nosek i niebieskie, wodniste oczy.

Kiedy tak stała w drzwiach, moje zmęczenie szybko ustępowało. 

-Och, moja seks bomba, -westchnąłem.

Pod cieniutkim materiałem koszulki kipiały, przygotowujące się do macierzyństwa, piersi. Uwielbiałem, kiedy w ten sposób mnie witała. Lubiłem patrzeć na jej zgrabne ciało, zakryte, ledwie widoczną błonką delikatnego materiału. Podniecał mnie jej biust, z każdym tygodniem większy, bardziej jędrny, zwieńczony dużymi, ciemnymi brodawkami i wiecznie sterczącymi sutkami. 

Jednak to, co mnie, młodego męża, kręciło najbardziej, znajdowało się nieco niżej. Był to wydatny, łagodnie zaokrąglony brzuszek. Natomiast wypiętrzony na jego szczycie pępek, przyprawiał mnie już o istny zawrót głowy.

-Jak tam nasza pociecha? - spytałem, czując, że robi mi się gorąco.

Miałem nadzieję, chociaż krótką wspólną chwilę z moją ukochaną.

-Śpi, - odpowiedziała cicho.

-To dobrze, - mruknąłem.

-Nie dawno zasnęła...

-Pewnie marudziła?- skrzywiłem się.

-Trochę, - odpowiedziała z lekkim uśmiechem.

Wydałem z siebie porozumiewawczy dźwięk, kiwając w stronę sypialni. 

-Czekała na tatusia, - dokończyła sucho żona.

Wiedziałem już, że z intymności nic nie będzie. Córeczka była moim oczkiem w głowie.

-Mała spryciara, nie da się oszukać, - westchnąłem.

Ania spojrzała na mnie z lekkim wyrzutem. 

-Ona po prostu tęskniła, - dokończyła z wyrzutem żona.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...