Szukaj na tym blogu

18 października 2021

Usługi ogrodnicze.

12. Rozmowa była bardzo niezręczna.


-Uważam, że każdy facet powinien dbać o swoją partnerkę nie tylko w sensie materialnym, ale... - nie skończyłem.

Zdawało mi się, że powinienem to powiedzieć, ale cała ta rozmowa była bardzo niezręczna, szczególnie że cały czas spoglądałem pod jej spódnicę.


Uniosła swoją śliczną brodę. W jej oczach było zaskoczenie i rozczarowanie.

-No nie, przecież stamtąd to nic pan nie widzi, - powiedziała, podsuwając drugie krzesło.

Patrzyłem na nią podejrzliwie.

-Proszę, niech pan usiądzie.

Uśmiechnęła się słodko.

-Panie Jarku, - zawiesiła głos.

Nie wiedziałem co zrobić, wahałem się.

-Ja nie gryzę, - zachęcała.

Usiadłem sztywno jak poborowy i położyłem dłonie na kolanach. Przysunęła się jeszcze bardziej dotykając mnie swoimi udami. Drgnąłem. Mój kutas szarpał się jak Azor na łańcuchu. Kątem oka spostrzegłem, że nie uszło to jej uwadze. Przełknąłem ślinę, czułem, że robi mi się gorąco. Zdawało mi się, że widzę na jej twarzy uśmiech zwycięstwa. Była rozluźniona, swobodna, bez przerwy żartowała, a ja nie wiedziałem, co mam ze sobą zrobić. Czułem, że przegrałem, że już ma mnie w swoich szponach.

Nagle wstała. O dziwo, poczułem się nieco, zawiedziony. Pozostałem jednak przed monitorem.

-Trochę zabolały mnie plecy, - powiedziała siadając naprzeciw mnie w fotelu.

Popijała kawę, jej spódniczka jak żywa, zupełnie sama pojechała jeszcze wyżej. Teraz przez biały, cieniutki materiał widziałem kępę czarnego i gęstego włosia.

„Cipa!” - przemknęło mi przez myśl.

Jakby tego nie spostrzegła, patrzyła na mnie bez przerwy się uśmiechając.

-Wie pan, panie Jarku, - niespodziewanie zmieniła temat, - bardzo dobrze mi się z panem rozmawia. Czuję się tak jakbym znała pana od lat.

„Cipa! Patrzę na jej cipę!” - myślałem nie mogąc oderwać wzroku od jej krocza, a z moich ust padły jakby nie moje słowa.

-Poważnie?! Mmmm... wie pani, pani Elu, że ja też... tak jakoś...

Przerwałem tak, jakbym miał skończyć na dobre i już w ogóle się nie odezwać, lecz po chwili zacząłem ponownie.

-Jest pani mężatką? - zapytałem z uśmiechem, - Przepraszam, że pytam, niech pani się nie gniewa, ale jestem ciekaw. Nie widzę na pani ręku obrączki.

Spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się rozbrajająco.

-Niech pan się nie przejmuje. Tak, jestem mężatką, ale czuję się tak jakbym nie była.

-Nie rozumiem, - odezwałem się zdziwionym głosem.

-Mojego męża nigdy nie ma w domu, - wyjaśniła.

Odniosłem wrażenie, że ją czymś uraziłem.

-Przykro mi, - powiedziałem niepewnie.

Jeszcze raz uśmiechnęła się słodko i wyciągnęła dłoń w tak, jakby chciała rozgarnąć mi grzywkę.

-Niepotrzebnie, - odezwała się ciepło.

-Jak to?

-Przyzwyczaiłam się, chociaż...

-Tak?

-Mój mąż jeździ w delegacje, więcej go nie ma niż jest. Co prawda często dzwoni, kupuje drogie prezenty... wie pan dobrze zarabia... w ogóle nie możemy narzekać na brak pieniędzy. Mam piękny dom z ogrodem, ustabilizowaną sytuację rodzinną, dwoje dorosłych dzieci, ale...

-Tak?

-Czegoś mi brakuje...

Pokiwałem głową, chyba wiedziałem czego.

-Wie pan czuję się taka samotna i zaniedbywana...

-Zaniedbywana?

-Tak Panie Jarku, mąż traktuje mnie jak jakieś zwierzątko, maskotkę, którą można zamknąć w domu i zostawić.

Patrzyłem na nią próbując dobrać odpowiednie słowa.

-Przecież jestem prawdziwą kobietą, - ciągnęła, -kobietą z krwi i kości, mam swoje potrzeby.

Pokiwała porozumiewawczo głową uważnie mi się przyglądając, czy aby dobrze zrozumiałem aluzję.

-Oczywiście, pani Elu, każdy mężczyzna powinien dbać o swoją kobietę, - zacząłem.

Jej twarz natychmiast rozbłysła jak słońce w południe.

-Uważam, że każdy facet powinien dbać o swoją partnerkę nie tylko w sensie materialnym, ale... - nie skończyłem.

Zdawało mi się, że powinienem to powiedzieć, ale cała ta rozmowa była bardzo niezręczna, szczególnie że cały czas spoglądałem pod jej spódnicę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...