Szukaj na tym blogu

16 października 2021

Usługi ogrodnicze.

10. Ukradkiem zerka na mój rozporek.


Czas mijał i nic, upływały kolejne minuty, jej usta się nie zamykały, ale nie padły też żadne konkrety. Najwyraźniej wcale się tym nie przejmowała, była w świetnym nastroju. Powoli piłem kawę i uważnie ją obserwowałem. Przez sekundę zdawało mi się, że ukradkiem zerka na mój rozporek i poczułem się nieswojo.


Z moją żoną byłem bardzo mocno związany emocjonalnie. Nigdy nie przyszło nawet mi do głowy, że mógłbym ją kiedykolwiek zdradzić. Do tej pory. Kiedy poznałem moją szefową, poczułem się tak, jakbym coś przegapił. Od pierwszego naszego spotkania coś mocno iskrzyło: zawsze ciepła, zawsze uśmiechnięta, bardzo tolerancyjna, a na dodatek tak subtelnie pachniała.

Zdjąłem kurtkę, powiesiłem na korytarzu i wszedłem do kadr.

-Przepraszam, czy mogę skorzystać z internetu? - spytałem niepewnie.

-Proszę, niech pan wejdzie, - zachęciła starsza kobieta.

Rozejrzałem się po pomieszczeniu w poszukiwaniu odpowiedniego urządzenia.

-Tam, w samym kącie, nikt nie będzie panu przeszkadzał, - pomogła mi, wskazując palcem.

Kadrowa zajęła się swoimi czynnościami i od razu przestała zwracać na mnie uwagę. Odpaliłem peceta, uruchomiłem przeglądarkę i zacząłem czytać. Bardzo interesujące były informacje o zakładaniu i prowadzeniu oczek wodnych oraz ogródków skalnych. Rzeczywiście moja wiedza w tym zakresie wymagała niewielkiego uzupełnienia. Później zaplanowałem zakres prac na mającą nadejść wiosnę, przejrzałem strony sklepów z narzędziami ogrodniczymi, by na sam koniec skakać po sieci, jak popadnie.

Około dziewiątej niecierpliwie zacząłem rozglądać się na boki.

-Chyba już pójdę, nie mogę siedzieć tu cały dzień, - powiedziałem trochę skrępowany.

Pani Krysia nie zareagowała, natomiast kątem oka w drzwiach wejściowych spostrzegłem panią Elę.

-Da pan spokój, gdzie będzie pan wychodził w taką pogodę?!

Jej twarz promieniała radosnym uśmiechem. Miałem coś powiedzieć, ale przerwała mi, proponując, że zaparzy kawę.

-Niech pan przejdzie do mojego pokoju, to pogadamy.

Idąc tam, byłem przekonany, że ma dla mnie jakieś konkretne zajęcie, ale nic takiego nie było.

Niech pan usiądzie, powiedziała cicho, wskazując na głęboki fotel. Kiedy usadowiłem się wygodnie, z niezwykłą gracją zaparzyła dwie filiżanki kawy, zajęła miejsce naprzeciwko mnie i zaczęła mówić. Była wyluzowana i swobodna, jakby znała mnie od lat. Opowiadała o zwyczajach panujących w firmie, o imprezach, które mają się odbyć i o tych które już były. Była niezwykle urocza, kiedy mówiła o tym, jak świetnie się bawiła.

Nie protestowałem, bo wypowiadała się rzeczowo, ciekawie i składnie, jednak stopniowo zaczynało do mnie docierać, że coś jest nie tak. Na swój prosty rozum wydedukowałem, że tak bezpośrednich i otwartych rozmów nie przeprowadza się z kimś, kto dopiero co podjął pracę, chyba że... no właśnie... chyba że ma się do tego kogoś jakiś konkretny interes.

Słuchałem dalej. Po paru chwilach udało mi się zapomnieć o konwenansach i skupić na samej atmosferze opowieści. Czekałem na moment, w którym przejdzie do meritum sprawy i najzwyczajniej w świecie wyjaśni, o co jej chodzi.

Czas mijał i nic, upływały kolejne minuty, jej usta się nie zamykały, ale nie padły też żadne konkrety. Najwyraźniej wcale się tym nie przejmowała, była w świetnym nastroju. Powoli piłem kawę i uważnie ją obserwowałem. Przez sekundę zdawało mi się, że ukradkiem zerka na mój rozporek i poczułem się nieswojo.

Po chwili patrzyła już w jakiś punkt pokoju. Wolałem przyjąć, że było to tylko złudzenie, jednak kolejne krótkie zawieszenie wzroku uświadomiło mi, że bezczelnie się na mnie gapiła. Jak na złość mój penis akurat w tym, a nie innym momencie postanowił się podnieść. Zupełnie tak, jakby miała nad nim jakąś potajemną władzę. Oczywiście pewnie miała nadzieję, że niczego nie spostrzegłem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...