Szukaj na tym blogu

11 października 2021

Usługi ogrodnicze.

5. No i po seksie.


-Mama, co ty tam robisz? Wychodź już, bo chce mi się siku, - usłyszeliśmy słodki głosik naszej córeczki.

-No i po seksie, - stęknęła zawiedziona Ania.


Obserwowałem, jak wygina się, jak wije w moich objęciach. Miałem ochotę na gorący seks, seks w tej łazience, seks podczas kąpieli. Pragnąłem oprzeć ją o ścianę i wjechać moim zaganiaczem między te jej zgrabne pośladki.

-Chyba już starczy, - powiedziałem, - twoje plecy są całe czerwone.

Miałem nadzieję, że podzieli moje zdanie. Drżącymi dłoni odłożyłem myjkę, chwyciłem za pulsującego penisa i próbowałem wepchnąć jego twardą głowicę między jej zgrabne uda. Zatrzymała mnie gestem dłoni zupełnie tak, jakbym chciał wsiąść do autobusu bez ważnego biletu.

-A ty gdzie się pchasz?! - rzuciła.

-A ja gdzieś się pcham? - powiedziałem tak, jakby zupełnie nic się nie stało.

-Jak to, nigdzie?! Ty już nie kombinuj, lepiej zajmij się moim brzuszkiem i cycuszkami. Tylko teraz delikatniej, proszę, - zganiła mnie, mrugając porozumiewawczo. Jej gra podobała mi się coraz bardziej i dlatego postanowiłem udawać zgorszonego.

-Ale jesteś zboczona! - stwierdziłem.

-Ach tak, to ja jestem zboczona?! Mmmmm... a kto pcha tego wielkiego ogiera między moje nogi? Zresztą nie gadaj tyle, tylko umyj mi cipkę.

-Aniu... - próbowałem protestować.

-Myj! - ponaglała.

Zamilkłem i z trudno ukrywanym zadowoleniem zabrałem się do wykonywania zadania. Już po chwili calutkie jej ciało było pokryte delikatną, puszystą pianą. Próbowała jeszcze w jakiś sposób udawać niezadowolenie, ale ja i tak wiedziałem, jak bardzo ją to podnieca.

-Wiesz, chyba już starczy. Bolą mnie ręce, - powiedziałem, czując stopniowe drętwienie nadgarstków. Mimo wszystko nie to było prawdziwym powodem mojego protestu. Nie mogłem już dłużej wytrzymać, chciałem wejść w nią już w tej chwili. Ciągle przywierałem do niej swoim podbrzuszem, ale nie dała się zwieść.

-To dobrze. Zapamiętasz raz na zawsze, że nie wolno mnie tak straszyć.

-Chyba już? - jęknąłem.

-Już?! Nie leń się, tylko myj!

-Ależ żono... -mój głos stawał się coraz bardziej płaczliwy.

-Dawaj, dawaj... dupcię też, - męczyła mnie, coraz mocniej podkręcając atmosferę.

-No co ty?! Tam też? - stęknąłem, odgrywając zaskoczenie.

Prawie w tej samej chwili wsunąłem gąbkę między jej pośladki. Westchnęła cicho przeciągając się i drżąc.

Kiedy stwierdziła, że całkiem poddałem się jej woli, uśmiechnęła się i stwierdziła:

-No dobrze, teraz ja ciebie umyję.

-Nareszcie! - westchnąłem zadowolony.

Namydliła gąbkę i zaczęła przeciągać ją po mojej klatce piersiowej. W brodziku pod naszymi stopami pojawiły się brązowe smużki.

-Ale z ciebie brudasek, mężu, - powiedziała i zabrała się za szorowanie moich pleców.

-Kochanie, jestem zwykłym robolem, czego się spodziewasz?

-Och ty mój robolu! - powiedziała ciepłym głosem i się uśmiechnęła.

Przywarła do mnie swoim nagim ciałem i pocałowała w ramię. Mruknąłem zadowolony, a po chwil się odezwałem:

-No wiesz, ja jestem facetem od brudnej roboty.

Czułem na sobie jej gorące piersi i nie mogłem już dłużej czekać. Wtedy, kiedy byłem przekonany, że za sekundę ją posiądę, półgłosem odezwała się do mojego ucha:

-Dobrze, że wspominasz o robocie... żarówka w kuchni się przepaliła...

-O nie, moja mała, najpierw to muszę odwalić małą robótkę tutaj.

Byłem zbyt podniecony, by myśleć o czymkolwiek innym. Chwyciłem ją za piersi i zacząłem pieścić.

-Jaką robótkę? - udawała, że nie widzi tego, co się ze mną dzieje.

-Nie wiesz?

-Nie, - śmiała się.

-Zaraz ci pokażę.

Wiedziała, że dłużej mnie nie powstrzyma.

-Może wyjdźmy spod prysznica?

Kiedy byliśmy już na zewnątrz i wycieraliśmy się wielkimi ręcznikami, rozpoczęliśmy gorącą i namiętną zabawę.

-No dobrze, zrób to! - powiedziała zaczepnym tonem.

Moja dłoń na dobre panoszyła się już między jej udami, a ona trzymała mnie za grubego kutasa, kiedy nagle usłyszeliśmy nieśmiałe pukanie do drzwi.

-Mama, co ty tam robisz? Wychodź już, bo chce mi się siku, - usłyszeliśmy słodki głosik naszej córeczki.

-No i po seksie, - stęknęła zawiedziona Ania.

-Ależ ona ma wyczucie, - westchnąłem, uśmiechając się do żony.

W ciągu minuty zarzuciliśmy szlafroki i wyszliśmy z łazienki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...