Szukaj na tym blogu

10 października 2021

Usługi ogrodnicze.

4. Ostrą stroną gąbki.


Nim zamilkła mydliłem ją już żelem do kąpieli. Ostrą stroną gąbki jeździłem między jej łopatkami, bo to sprawiało jej największą przyjemność i to był właśnie najlepszy sposób, żeby ją udobruchać. Nie chciałem jednak sprawić jej bólu i dlatego starannie dobierałem siłę nacisku. 


Mój kalendarz wypełniony był po brzegi, ciągle praca goniła pracę, w domu byłem jedynie gościem. Odbijało się to na sytuacji rodzinnej. Żona była rozdarta: z jednej strony chciała, bym zarabiał jak najwięcej, a z drugiej pragnęła mieć mnie przy sobie. 

Któregoś dnia powiedziała do mnie z żalem:

-Kasia prawie cię nie widuje, żebyś wiedział, jak ona na ciebie czeka.

Doskonale o tym wiedziałem. Przecież to ja kilkakrotnie byłem z nią u psychologa dziecięcego, jednak w tej sytuacji niewiele mogłem poradzić. Popatrzyłem i pokiwałem głową.

-Co ja mogę?! Widzisz przecież, że haruję jak wół.

Spojrzała mi w oczy.

-Mnie też jesteś potrzebny, już nie pamiętam, kiedy ostatnio kochaliśmy się, jak Bóg przykazał. 

Rzeczywiście w pewnych dziedzinach naszego życia, trzeba było co, nie co poprawić.

-Zawsze coś nam przeszkadza... - próbowałem się tłumaczyć.

Popatrzyła mi w oczy i dodała:

-A kiedy nie przeszkadza, to jesteś, tak zmęczony, że zasypiasz?

Miała rację, bywały dni, że nawet na seks nie miałem ochoty.

Zrobiło mi się głupio.

-Obiecuję, że jak tylko będziemy mieli trochę więcej czasu, wszystko nadrobię. 

-Taa obiecanki, cacanki, - odpowiedziała z ironią.

Ta rozmowa zaczęła mnie trochę irytować. Nie mogłem wydłużyć doby, a mój organizm też miał swoje prawa.  

-Aniu, myślisz, że mnie ciebie nie brakuje?! Sama zawsze powtarzasz, że w naszej sytuacji to pieniądze muszą być najważniejsze. 

-Tak, wiem, - zgodziła się.

Kolejnego wieczoru, jak zwykle, zmęczony i brudny wróciłem do domu. Zaskoczyła mnie, rzadko spotykana, o tej porze cisza. 

-Aniu, już jestem! - zawołałem od progu, oczekując, że za chwilę przywita mnie słodkim buziakiem. 

Nikt nie odpowiadał. Pomyślałem, że jest w kuchni i wszedłem.

-Ale jestem głodny! Co na kolację? - mówiłem zaczepnie.

Wciąż nie było odzewu. Zaniepokoiłem się.

-Halo! - zawołałem.

Kiedy wszedłem do salonu, usłyszałem szum wody dobiegający z łazienki.

-Ach, tu jesteś, - mruknąłem do siebie, - zrobię ci niespodziankę.

Cicho rozebrałem się i, w samym ręczniku, nacisnąłem klamkę. Drzwi nie były zamknięte. Wszedłem do środka i przekręciłem klucz. Po chwili rozsunąłem połówki kabiny. Była tak zaabsorbowana kąpielą, że nic nie słyszała. Stała naga, cała w pianie, tyłem do mnie.

Wykorzystałem sytuację i chwyciłem ją za mokre pośladki. Wrzasnęła, przywierając do przeciwległej ściany. Zacząłem się śmiać, a z jej oczu strzeliły iskry. 

-Ty łajdaku, chcesz wystraszyć mnie na śmierć. Roześmiałem się. 

-Nic z tych rzeczy, kochanie, chcę umyć ci plecy. 

Wszedłem do środka i przytuliłem ją mocno. 

-Ale ci serce łomocze, - powiedziałem.  

Trwaliśmy tak przez chwilę, jej lęk zdawał się przeradzać w subtelne, lecz gorące podniecenie.

-Chciałeś wyszorować mi plecy? - spytała.

Wiedziałem, że wmyśliła słodką zemstę, patrzyłem, jak na jej ustach pojawia się chytry uśmiech.

-No dobrze, dam ci szansę.

Odczekała kilka sekund i zmysłowo zagryzła dolną wargę.

-Jeśli jesteś taki dobry, to myj.

Nim zamilkła mydliłem ją już żelem do kąpieli. Ostrą stroną gąbki jeździłem między jej łopatkami, bo to sprawiało jej największą przyjemność i to był właśnie najlepszy sposób, żeby ją udobruchać. Nie chciałem jednak sprawić jej bólu i dlatego starannie dobierałem siłę nacisku. Ona jednak narzekała:

-Co tak marnie?!

-Będzie piekło, - ostrzegłem.

-Ty już się o nie tak nie martw, tylko szoruj!

Stałem się mniej delikatny.

-O lepiej! - westchnęła.

-Straszna z ciebie pieszczocha, - stęknąłem, czując drętwienie rąk.

-Ale mi dobrze! - przeciągnęła się jak kotka.

-Przecież wiem, - mruknąłem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...