11. Usiadła przed monitorem.
-Niech pan podejdzie do komputera, chcę, żeby coś pan zobaczył.
Usiadła przed monitorem, rozsunęła uda a wąska spódniczka zsunęła się niemal do samych majtek. Stanąłem w bezpiecznej odległości.
Zerkałem za okno, ale kątem oka uważnie obserwowałem jej wzrok, i muszę przyznać, że był wyraźnie skierowany w moje krocze. Błyskawicznie spojrzałem w jej oczy. Jakby się zarumieniła, zreflektowała, zrozumiała, że ją przyłapałem, ale nie była już w stanie pohamować swoich zapędów. Udawała tylko, że nic się nie stało i patrzyła przed siebie.
Nie do końca wiedziałem, co się święci, ale byłem przekonany, że jeśli czegoś nie zrobię, w końcu wyląduję w jej łóżku.
***
Następnego dnia starałem się jej unikać, niestety około południa i tak mnie spostrzegła.
-Dobrze, że pana widzę, niech pan wejdzie do mojego biura.
-Teraz? - zapytałem z niepokojem.
Spojrzawszy na mnie oczami drapieżnika, pokiwała głową.
-Ale pani Elu, ja muszę posypać chodniki piaskiem... -próbowałem się jakoś wymigać.
Przechyliła głowę na bok i obserwowała każdy mój ruch.
-Panie Jarku, jest pan ogrodnikiem, a nie sprzątaczem. Zaraz każę zrobić to komuś innemu.
Stała i czekała, dopóki nie przekroczę progu jej gabinetu. Kiedy tylko znalazłem się po drugiej stronie, kąciki jej ust pojechały do góry.
Tym, razem ubrana była w krótką spódniczkę odsłaniającą uda. Usiadła na krześle, założyła nogę na nogę i obserwowała, jak rośnie moje podniecenie. Po chwili podniosła się i poszła w kierunku stolika z ekspresem do kawy. Wciąż byłem spięty, ale barwa jej głosu w hipnotyczny sposób mnie uspokajała.
-Czego się pan napije?
-Dziękuję, jestem po śniadaniu.
Pochyliła się nad filiżankami. Jej spódniczka uniosła się do góry i poczułem zapach kobiety.
-Naprawdę? - spytała tek, jakby mi nie uwierzyła.
Seksownie przestępowała z nogi na nogę.
-Niech pan nie żartuje, kawy, herbaty, soku?
Patrzyła na mnie z pytaniem w oczach.
-No dobrze, niech będzie kawa?
-Może ciasteczka?
Nie czekając na decyzję, dodała:
-Proszę, tu jest cały talerzyk.
Odniosłem dziwne wrażenie, że całe to, niby przypadkowe, spotkanie było zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Z jednej strony coś mi mówiło, żebym był bardzo ostrożny, a z drugiej było mi jej szkoda. Widziałem, ile wysiłku musiała włożyć w przygotowanie tego poczęstunku.
-Pani Elu, to zbyteczne, wypiję kawę i pójdę sobie. Nie chcę przeszkadzać.
Odwróciła się, wyglądała, jak małe skrzywdzone dziecko.
-Panie Jarku, da pan spokój, zaraz panu podam.
W tej samej chwili w moich dłoniach wylądował talerzyk pełen kawałków pysznego sernika i makowca.
-Proszę, smacznego.
-Dziękuję.
Przyglądała się, jak wkładam do ust sporą porcję ciasta.
-Może czekoladki?
Przysunęła się bardzo blisko, wyraźnie czułem zapach jej cipeczki. Pokręciłem głową.
-Nie chce pan? Szkoda.
Stała nade mną wpatrując się w wybrzuszenie w moich spodniach. Mój penis zbuntował się mojej woli i jeszcze bardziej się wyprężył.
-No i co tam u pana, panie Jarusiu? Jak tam praca? - rzuciła niby proste, niezobowiązujące pytanie.
Nagle odwróciła wzrok i obeszła pokój dookoła. Udawała, że przygląda się segregatorom na półkach. Milczałem, więc sama sobie udzieliła odpowiedzi:
-Aha, dobrze. To świetnie. Świetnie, że się pan u nas zaaklimatyzował.
Po krótkiej chwili dodała:
-Co ja to panu chciałam pokazać? Ach tak, już wiem?
Znowu się zbliżyła. Tym razem stanęła nieco z boku. Na ułamek sekundy oparła dłoń na moim ramieniu.
-Niech pan podejdzie do komputera, chcę, żeby coś pan zobaczył.
Usiadła przed monitorem, rozsunęła uda a wąska spódniczka zsunęła się niemal do samych majtek. Stanąłem w bezpiecznej odległości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz