13. Nie powinienem był tego mówić.
Co miałem jej powiedzieć? Może to, że interesują mnie gołe baby, że lubię sobie pofantazjować? Przecież uzna mnie za jakiegoś zboczeńca. A może nie? Może nie, może ona właśnie tego chce? Miotałem się, nie mogąc pozbierać własnych myśli. Nie powinienem był tego mówić.
W pewnym momencie ciągle siedząc w fotelu, dość szeroko rozsunęła uda. Na jej intymnej części garderoby ujrzałem ciemniejszą plamę. W pierwszej chwili nie dotarło do mnie skąd się ona tam wzięła.
„Zsikała się do jasnej cholery, czy co?” - pomyślałem zniesmaczony delikatnie odsuwając się do tyłu. Widząc, że jej ciągła i, coraz bardziej bezczelna, prowokacja nie przynosi efektu zmieniła temat... albo taktykę.
-Jest pan przystojnym mężczyzną, panie Jarku, na pewno ma pan całe grono pięknych wielbicielek.
Przełknąłem ślinę, czułem, że coraz trudniej mi się bronić.
-Pani Elu, przede wszystkim, mam młodą, piękną żonę.
-Ach tak, rozumiem, żona, - odpowiedziała prawie machinalnie.
Wcale się nie poddawała, mało tego postanowiła jeszcze bardziej wzmocnić wrażenie. Jej dłoń, niby przypadkiem, powędrowała między nogi. Zaczęła się tam głaskać i gładzić. Byłem zgorszony, ale coraz bardziej podniecony.
„Bezwstydna, kompletnie rozwiązła baba. Czego ona ode mnie che? - myślałem, jakbym jeszcze miał prawo tego nie wiedzieć.
Nie przejmowała się już niczym, obserwowała. Czułem, że wrastam w fotel, krew w moich żyłach wrzała. Chciałem jej, chciałem tu i teraz, w tym miejscu, w tej chwili i coraz mniej mnie obchodziło, że jesteśmy w biurze i że w każdej chwili może ktoś wejść.
Pieściła się coraz odważniej, coraz bezczelniej i nie spuszczała ze mnie oczu. Nagle dotarło do mnie, że przegrałem, że kompletnie nie mam szans z jej wdzięcznymi, aczkolwiek dość wyuzdanymi zakusami. Mój penis o mało nie rozerwał mi rozporka.
-Czym się pan interesuje, panie Jarku? - spytała rzeczowo, ale bardzo sympatycznie.
Jakaś część mojego mózgu podpowiadała mi, że ona wcale nie jest ciekawa moich zainteresowań. Wiedziałem, że chce tylko zaciągnąć mnie do łóżka. Nie trudno było się domyśleć, że poza seksem nic więcej ją nie interesuje. Mimo to jej słowa wypowiedziane w tej chwili były jak klucz otwierający wrota mojej duszy, a raczej do mojego kutasa. Nie zmienia to faktu, że w tym momencie potrzebowałem wysłuchania, zrozumienia i być może pomocy finansowej. Z otwartością, która zdziwiła nawet mnie samego opowiedziałem o wszystkich problemach mojej rodziny, a ona ani razu nie przerwała, od początku do końca wysłuchała mnie uważnie. To rozbroiło mnie do reszty. Miałem wrażenie, że zrzuciłem ze swoich ramion olbrzymi ciężar i nagle poczułem się o niebo lepiej.
-No dobrze, - zaczęła bardzo ostrożnie, - a jakie są pana pasje?
Była jak psycholog krok po kroku zdobywający moje zaufanie.
-Pasje? - zdziwiłem się.
-No... co pana porywa, co sprawia, że się pan uśmiecha?
Być może chciała, żebym choć na chwilę po prostu przestał myśleć o moich problemach.
-Pani, wypaliłem bez zastanowienia, - czując, że za chwilę będę tego żałował.
-Dziękuję, jest pan bardzo miły, ale nie o to mi chodziło.
Wpadłem w panikę, czyżby podsłuchała jedną z tych moich głupich rozmów z kolegami?
Mogłem zmienić temat. Nie wiem dalszego tego nie zrobiłem.
-Ja... nie... nie wiem jak to powiedzieć... - jąkałem się.
-No, śmiało! - zachęcała ze szczerym uśmiechem.
Co miałem jej powiedzieć? Może to, że interesują mnie gołe baby, że lubię sobie pofantazjować? Przecież uzna mnie za jakiegoś zboczeńca. A może nie? Może nie, może ona właśnie tego chce? Miotałem się, nie mogąc pozbierać własnych myśli. Nie powinienem był tego mówić.
-Nie wiem, od czego zacząć?
-Najlepiej od początku. No śmiało, - patrzyła mi w oczy z całkiem niewinną miną.
Serce mi waliło, ale było już za późno.
-Pani Elu...
-Słucham.
-Kiedy to trochę krępujące.
-Krępujące?!
-No, tak przy kobiecie...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz