14. Była jak motocykl wyścigowy.
Była jak motocykl wyścigowy: niebezpieczna i narowista.
-W życiu nie miałeś takiej babki, - powiedziała.
-Panie Jarku, co to za dyskryminacja, niech pan mówi, - uśmiechała się serdecznie.
-Lubię wymyślać historie erotyczne, - zacząłem niepewnie.
Bomba! W jej oczach pojawiły się iskry.
-No proszę, proszę. Zapisuje je pan?
-Nie.
-No, to po co je pan wymyśla?
-No... żeby opowiadać kolegom.
-Ach tak. No to teraz rozumiem, z jakiego powodu tak śmiejecie się po kątach. No, a mnie zdawało się, że obgadujecie kadrę kierowniczą.
Spuściłem wzrok, Jednak zrobiłem to tak niefortunnie, że znów gapiłem się między jej nogi.
-Przepraszam, na pewno pani coś przypadkiem usłyszała...
-Nie, no skąd, a nawet gdyby, to co?
Wiedziałem, że będę musiał coś powiedzieć. Wierciłem się niecierpliwie.
-Jeszcze raz przepraszam.
-Da pan spokój. Dopiero teraz rozbudził pan moją wyobraźnię.
“Aha akurat. Dopiero teraz. Dobre sobie”, - myślałem.
-Naprawdę? Och, nie miałem takiego zamiaru, pani Elu.
“Ale z ciebie obłudnik, Jarek”, - gnębiłem sam siebie.
Wcale jej to nie przeszkadzało. Najwyraźniej ta gra była bardzo odpowiednia. Teraz dopiero miało się zacząć.
-Niech pan opowie jakąś pikantną historyjkę.
“O kurwa mać! No to się doigrałem” Przełknąłem ślinę. Jej oczy błyszczały dzikim blaskiem. Nie zmierzała dopuszczać. Teraz mogłem tylko się modlić. “Że też w język się nie ugryzłem! Przecież tylko dolałem oliwy do ognia.” Wiedziałem jednak, że było już za późno.
-No czemu pan tak milczy? Proszę mówić. No proszę, - mrugnęła porozumiewawczo.
Czułem się jak na gestapo. Jeszcze raz przełknąłem ślinę i po krótkim namyśle rozpocząłem:
-Hej, popatrz na mnie, no tylko popatrz na mnie! - zawołała zaczepnie.
Przede mną stała młoda, ładna dziewczyna. Miała niebieskie, duże oczy i jasne, długie do połowy pleców włosy.
-Czyż nie jestem seksy, co ty na to?
Jej uśmiech był szczery, odsłaniał zdrowe zęby. Siedziałem nieruchomo i patrzyłem.
-Chciałbyś mnie zerżnąć, co? - pozwalała sobie, na coraz więcej.
Miała na sobie cienką, rozpinaną bluzeczkę w jasnoróżową kratę. Za wszelką cenę chciała mnie onieśmielić.
-No powiedz, chciałbyś mi zapakować swojego kutasa?
Niedbale ułożona kreacja oraz podwinięte do łokci rękawy zdradzały gorący temperament. Nie przebierała w słowach. Jej usta drżały od powstrzymywanego z trudem śmiechu.
-Uuuuu… no, na pewno ci stoi!
Patrzyłem na jej goły tyłek. Majtki we wzory przypominające lody, spuszczone były do połowy jędrnych pośladków. Hipnotyzowały mnie jej zgrabne uda.
-Wiem, że wyruchałbyś mnie tutaj, na stojąco, ale musisz obejść się smakiem, cieniasie, - rzucała poniżające zwroty.
Byłem coraz bardziej podniecony. Pokiwałem tylko głową. Znajdowaliśmy się w hotelowym, drogim pokoju. Za jej plecami widoczny był jakiś obraz, stolik i łóżko.
-No i co ty na to?! - spytała i zamilkła, czekając na odpowiedź.
Po chwili odwróciła się przodem, kucnęła, plecami oparła się tę ławę.
-Tylko popatrz na mnie, - zachęcała.
Jej bluzka okazała się być sukienką rozpinaną z przodu. To przedstawienie z każdą minutą stawało się coraz trudniejsze do zniesienia. Na sekundę odwróciłem wzrok. Zirytowała się.
-Patrz na mnie, jak do ciebie mówię! - odezwała się podniesionym tonem.
Odpięła trzy, górne guziki i rozsunęła połówki bluzki na boki. Obcinała mnie oczami, jak dzikie zwierzę.
-Wiesz, jaka jestem wyposzczona?! - prowokowała bezceremonialnie.
Pod spodem nie miała stanika. Odsłoniła piersi. Były średniej wielkości, okrągłe, dość szeroko rozstawione. Na szczytach królowały jasne brodawki i grube, krótkie, sterczące sutki. Poznałem ją w Egipcie miesiąc wcześniej. Byliśmy parą, chociaż nie wiem dlaczego. Od samego początku robiła i mówiła co chciała. Była jak motocykl wyścigowy: niebezpieczna i narowista.
-W życiu nie miałeś takiej babki, - powiedziała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz