Szukaj na tym blogu

6 listopada 2021

Usługi ogrodnicze.

31. Nie udawaj świętego.


-Nie udawaj świętego, ściągaj spodnie! Muszę zobaczyć, czy twój wycior jest odpowiednich rozmiarów.

Zamurowało mnie. Nie ruszałem się.

-Chodź tutaj! - nakazała.




Na jej twarzy wciąż malował się tan sam cukierkowy uśmiech.

-Niech pan robi to, co uważa pan za stosowne.

-Aha, czyli to mnie się ma podobać?

-Właśnie, panie Jarku, - podchwyciła, - robi pan tak, jak dla siebie. Ja się nie wtrącam.

Uśmiechnąłem się, bo robiło się coraz ciekawiej.

-Tak jak dla mnie? Rozumiem.

Popatrzyłem i zastanowiłem się. Spróbowałem wyobrazić sobie, jak ta zarośnięta pizda będzie wyglądać po moim strzyżeniu? Zadałem sobie jedno pytanie: jaka fryzura będzie mi się najbardziej podobała? Pani Ela dała mi pełną swobodę i podobało mi się to, ale nie zwalniało mnie z poczucia pewnej odpowiedzialności. Nie mogłem jej oszpecić. Pomimo wszystko rozluźniłem się nieco.

Po chwili zabrałem się do uczciwej pracy. Co nieco już w życiu widziałem... no przynajmniej na filmach, więc w tej dziedzinie nie byłem całkiem zielony. Przyznam, że przyjemność i satysfakcja była nieprzeciętna. Ręce mi się trzęsły, palce niepewnie trzymały nożyczki, ale dotyk miękkiej, aksamitnej skóry i zapach jej intymnych miejsc całkowicie rekompensowały włożony wysiłek i nerwy.

Wargi i krocze wygoliłem na gładko, na górze natomiast zostawiłem niewielki trójkącik przycięty na zapałkę. Poprawiałem, równałem, obcinałem włosek po włosku. Zajęło mi to około godziny. Jeszcze na koniec rzuciłem krytyczne spojrzenie i trzymając lusterko, zapytałem:

-I jak, może być?

-Super! - roześmiała się.

-Podoba się pani?

-Bardzo.

-Poważnie? - nie dowierzałem.

-Ależ oczywiście, ma pan do tego dryg.

Rozejrzałem się dookoła, byłem bliski wytrysku i myślałem tylko o tym, by znaleźć się w łazience. Chciałem jak najszybciej zwalić konia, albo pojechać do żony i z nią rozładować napięcie. Nie wiem, dlaczego nie brałem pod uwagę trzeciej opcji, w ogóle nie myśląc, że w tej trudnej sytuacji może pomóc mi moja szefowa. Chyba dlatego, że byłem zbyt spięty i zdenerwowany. Teraz wydaje mi się to dziwne, miałem przecież przed sobą gołą napaloną kobietę, której przed chwilą wygoliłem cipeczkę.

-No to jeśli pani się podoba, a ja już skończyłem, to już sobie pójdę, - powiedziałem, próbując nadać mojemu głosowi najbardziej naturalny ton, o jaki mogłem się postarać.

Wstałem i ruszyłem ku drzwiom.

-Gdzie?! - warknęła.

Odwróciłem się.

-Nie tak szybko, nie zapomniałeś o czymś?!

-O czym? - spytałem jak niewinne dziecko.

-Umawialiśmy się na czyszczenie kominków. Tak dawno nie uprawiałam seksu, że teraz tak łatwo cię nie wypuszczę.

Poczułem się, jak osaczony zwierz.

-Zrobiłem, co pani sobie życzyła. Czego jeszcze pani ode mnie chce?

-Nie udawaj świętego, ściągaj spodnie! Muszę zobaczyć, czy twój wycior jest odpowiednich rozmiarów.

Zamurowało mnie. Nie ruszałem się.

-Chodź tutaj! - nakazała.

Na sztywnych nogach zbliżyłem się do niej.

-Ściągaj spodnie!

Miałem wrażenie, że mam przed sobą zupełnie inną osobę.

-Słucham? - spytałem.

Chwyciła mnie za pasek.

-Nie będę z tobą dyskutować, sama go sobie wyjmę!

Rozpięła spodnie i pociągnęła do dołu. Zsunęły się razem ze slipami. Kutas wyskoczył jak sprężyna.

-No, no... jesteś solidnie obdarzony! - westchnęła z zachwytem.

Nie czekając, obydwiema dłońmi chwyciła mnie za sztywną fujarę.

-Oooooch!!! - jęknąłem, czując, że z wrażenia kręci mi się w głowie.

-No i czemu tak się opierasz, za moment sperma ci wystrzeli uszami?!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...