31. Nie udawaj świętego.
-Nie udawaj świętego, ściągaj spodnie! Muszę zobaczyć, czy twój wycior jest odpowiednich rozmiarów.
Zamurowało mnie. Nie ruszałem się.
-Chodź tutaj! - nakazała.
Na jej twarzy wciąż malował się tan sam cukierkowy uśmiech.
-Niech pan robi to, co uważa pan za stosowne.
-Aha, czyli to mnie się ma podobać?
-Właśnie, panie Jarku, - podchwyciła, - robi pan tak, jak dla siebie. Ja się nie wtrącam.
Uśmiechnąłem się, bo robiło się coraz ciekawiej.
-Tak jak dla mnie? Rozumiem.
Popatrzyłem i zastanowiłem się. Spróbowałem wyobrazić sobie, jak ta zarośnięta pizda będzie wyglądać po moim strzyżeniu? Zadałem sobie jedno pytanie: jaka fryzura będzie mi się najbardziej podobała? Pani Ela dała mi pełną swobodę i podobało mi się to, ale nie zwalniało mnie z poczucia pewnej odpowiedzialności. Nie mogłem jej oszpecić. Pomimo wszystko rozluźniłem się nieco.
Po chwili zabrałem się do uczciwej pracy. Co nieco już w życiu widziałem... no przynajmniej na filmach, więc w tej dziedzinie nie byłem całkiem zielony. Przyznam, że przyjemność i satysfakcja była nieprzeciętna. Ręce mi się trzęsły, palce niepewnie trzymały nożyczki, ale dotyk miękkiej, aksamitnej skóry i zapach jej intymnych miejsc całkowicie rekompensowały włożony wysiłek i nerwy.
Wargi i krocze wygoliłem na gładko, na górze natomiast zostawiłem niewielki trójkącik przycięty na zapałkę. Poprawiałem, równałem, obcinałem włosek po włosku. Zajęło mi to około godziny. Jeszcze na koniec rzuciłem krytyczne spojrzenie i trzymając lusterko, zapytałem:
-I jak, może być?
-Super! - roześmiała się.
-Podoba się pani?
-Bardzo.
-Poważnie? - nie dowierzałem.
-Ależ oczywiście, ma pan do tego dryg.
Rozejrzałem się dookoła, byłem bliski wytrysku i myślałem tylko o tym, by znaleźć się w łazience. Chciałem jak najszybciej zwalić konia, albo pojechać do żony i z nią rozładować napięcie. Nie wiem, dlaczego nie brałem pod uwagę trzeciej opcji, w ogóle nie myśląc, że w tej trudnej sytuacji może pomóc mi moja szefowa. Chyba dlatego, że byłem zbyt spięty i zdenerwowany. Teraz wydaje mi się to dziwne, miałem przecież przed sobą gołą napaloną kobietę, której przed chwilą wygoliłem cipeczkę.
-No to jeśli pani się podoba, a ja już skończyłem, to już sobie pójdę, - powiedziałem, próbując nadać mojemu głosowi najbardziej naturalny ton, o jaki mogłem się postarać.
Wstałem i ruszyłem ku drzwiom.
-Gdzie?! - warknęła.
Odwróciłem się.
-Nie tak szybko, nie zapomniałeś o czymś?!
-O czym? - spytałem jak niewinne dziecko.
-Umawialiśmy się na czyszczenie kominków. Tak dawno nie uprawiałam seksu, że teraz tak łatwo cię nie wypuszczę.
Poczułem się, jak osaczony zwierz.
-Zrobiłem, co pani sobie życzyła. Czego jeszcze pani ode mnie chce?
-Nie udawaj świętego, ściągaj spodnie! Muszę zobaczyć, czy twój wycior jest odpowiednich rozmiarów.
Zamurowało mnie. Nie ruszałem się.
-Chodź tutaj! - nakazała.
Na sztywnych nogach zbliżyłem się do niej.
-Ściągaj spodnie!
Miałem wrażenie, że mam przed sobą zupełnie inną osobę.
-Słucham? - spytałem.
Chwyciła mnie za pasek.
-Nie będę z tobą dyskutować, sama go sobie wyjmę!
Rozpięła spodnie i pociągnęła do dołu. Zsunęły się razem ze slipami. Kutas wyskoczył jak sprężyna.
-No, no... jesteś solidnie obdarzony! - westchnęła z zachwytem.
Nie czekając, obydwiema dłońmi chwyciła mnie za sztywną fujarę.
-Oooooch!!! - jęknąłem, czując, że z wrażenia kręci mi się w głowie.
-No i czemu tak się opierasz, za moment sperma ci wystrzeli uszami?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz