35. Rozkosznie mokra.
Kiedy poziom opadł do kolan, zatkała otwór. Usiadła na specjalnie stworzonym stopniu i szeroko rozchyliła uda. Jej cipeczka była niesłychanie podniecająca: rozgrzana, napęczniała i taka rozkosznie mokra.
Przez chwilę miętosiła moje jaja. Nagle marszcząc brwi, spojrzała na moją twarz.
-Zaraz, zaraz... - mruknęła, rozpinając do końca rozporek.
-Coś nie tak, pani Mirko? - spytałem zaniepokojony.
-Co ja widzę?! No, u fachowca takie krzaczory?
Mówiąc to, ściągnęła moje spodnie do kolan. Wokół penisa kłębił się gęsty zarost. Do tej pory jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby go zgolić.
-Następnym razem tego nie będzie, - tłumaczyłem się.
-Następnym razem?! Co pan sobie myśli, że dziś będę się bawiła takim zarośniętym kutaskiem?! - powiedziała wzburzonym głosem.
Żarty, żartami, ale wystraszyłem się, że przez takie głupstwo stracę całe zlecenie.
-Och bardzo przepraszam, rzeczywiście taka wpadka, - próbowałem jakoś wybrnąć z tej sytuacji.
Patrzyła i czekała.
-Co, w takim razie, pan mi zaproponuje?
Nie potrafiłem nic wymleć. Czas mijał. Denerwowałem się coraz bardziej. W końcu się uśmiechnęła.
-Spokojnie, jakoś sobie poradzimy.
-Tak? - jęknąłem z napięciem.
-Mój plan jest taki: najpierw zrobi pan porządek z moim bałaganem, a ja później zajmę się pańskim. Czy może tak zostać?
Myślałem, że to jakieś dziwne. Przecież to ja przyszedłem tutaj do pracy, a nie ona, ale skoro tak chciała...
-No dobrze, pani Mirko, ale żeby być uczciwym względem pani, muszę za tą usługę policzyć jakoś taniej, - powiedziałem, już odliczając w myślach od swojej prowizji trzydzieści procent.
-Ależ nie, nie panie Jarku, po co?! To będzie dla mnie czysta przyjemność.
-Tak pani mówi? Dziękuję.
Popatrzyła na mnie jeszcze przez chwilę, po czym odezwała się:
-No to co, panie Jarku, zabieramy się do pracy?
-Dobrze, w takim razie zaczynajmy.
Próbowałem wciągnąć slipy na sztywnego kutasa, lecz zatrzymała mnie w pół drogi.
-Niech pan to zostawi, zdaje się, że spodnie nie będą panu potrzebne.
-Tak? - spytałem drżącym głosem.
-Przejdźmy do łazienki, w wannie jest już ciepła woda.
Zdążyłem tylko kiwnąć głową, a już ciągnęła mnie za sobą. Dreptałem, jak spętany byczek ze spodniami na wysokości kolan.
-O, tu będzie nam dużo wygodniej, - powiedziała uśmiechając się.
W pomieszczeniu było ciepło i wilgotno, w powietrzu unosiły się kłęby pary. Na środku znajdował się niewielki, ładnie zabudowany basen. Moja klientka już na progu zrzuciła ze swoich ramion podomkę. Jej ciało było obfite, pełne, ale w granicach dopuszczalnych estetyką norm. Jakby od niechcenia uniosła swoje wielkie piersi do góry.
-No niech się pan rozbiera! Nie ma na co czekać, wskakujemy, - ponagliła.
Błyskawicznie pozbyłem się całej garderoby. Woda była wspaniała: gorąca, ale nie za bardzo, pachnąca różami i pełna gęstej piany. Przez długą chwilę siedzieliśmy w milczeniu patrząc na siebie i uśmiechając się.
Wstałem pierwszy i nabierając żelu do kąpieli, zacząłem ją mydlić samymi dłońmi. Błądzenie po jej obfitych zakamarkach, wielkich piersiach i innych wypukłościach było niezwykle przyjemne. Kiedy ona wprawiła w ruch swoje sprytne rączki, byłem już w siódmym niebie. Później zanurzyliśmy się po szyje, a ona zbliżywszy się, namiętnie pocałowała mnie w usta. W końcu zagryzając moje ucho, szepnęła:
-Chyba mamy za dużo wody.
Dopiero po chwili dotarło do mnie, że jej włochata cipka znajduje się pod powierzchnią i w tej sytuacji całe golenie stanęłoby pod znakiem zapytania.
-Musimy trochę wypuścić, - dodała, wyjmując korek.
Kiedy poziom opadł do kolan, zatkała otwór. Usiadła na specjalnie stworzonym stopniu i szeroko rozchyliła uda. Jej cipeczka była niesłychanie podniecająca: rozgrzana, napęczniała i taka rozkosznie mokra.
I w tym momencie uświadomiłem sobie, że przecież nie mogę skorzystać z maszynki elektrycznej. Musiałem oprzeć się na starych, sprawdzonych metodach. Oczywiście byłem dobrze przygotowany. Sięgnąłem do torby i wyjąłem zestaw trzech rodzajów nożyczek.
-Jak ma być przycięty trawniczek? Do zera, czy coś zostawiamy? - spytałem zaczepnie.
-Oczywiście, że do zera, panie Jarku. Ma być gładko jak u małej dziewczynki, - odpowiedziała rezolutnie.
Zabrałem się do obcinania gęstego zarostu. Poskręcane włosy spadały wprost do wody.
-Ależ pani zarośnięta, - mruczałem, usuwając owłosienie głęboko między udami, tuż obok otworku analnego.
-A pan bardzo podniecony, - odpowiedziała, łapiąc mnie za sterczącego fiuta.
-Och! - westchnąłem. - Niech pani przestanie, bo jeszcze wystrzeli.
-Ach przepraszam, nie mogę się opanować.
-Podoba się pani?
-Oj on jest taki piękny. Nie mogę się doczekać.
Następnie zabrałem się do rozprowadzania żelu do golenia po opuchniętej bułeczce. Moje palce mimowolnie przejechały po wystających płatkach jej róży. Wczepiła palce w moje włosy i ciężko dyszała.
-Och, oooooch, jak mi dobrze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz