Szukaj na tym blogu

1 listopada 2021

Usługi ogrodnicze.

26. Nie ufałem samemu sobie.


Nagle wyciągnęła rękę i dotknęła myszki na mojej klatce piersiowej. O mało nie podskoczyłem do góry. Jej dotyk był delikatny, czuły i długi... zbyt długi. Odsunąłem się. Czułem się skrępowany, ale też nie ufałem samemu sobie. Miałem wrażenie, że za chwilę wybuchnę, że rozszarpię jej ubranie na strzępy.


Po jakimś czasie przyniosła butelkę schłodzonej w lodówce koli i podała mi. Kiedy drżącymi rękoma brałem od niej szklankę i napój, mój oddech jeszcze bardziej przyspieszył. Przyglądała mi się, jak dzika kocica. Każde jej spojrzenie było zachłanne, bezceremonialne, coraz bardziej lubieżne.

-O Boże, pan ma chyba temperaturę, cały się pan trzęsie, - powiedziała dobrze udawaną troską.

-Nie, nie... nic mi nie jest... - bełkotałem, próbując się napić.

Po moim spoconym ciele płynął pot, moje podniecenie było w szczytowym punkcie.

„Jeszcze chwila, a spuszczę się w spodnie”, - pomyślałem zrozpaczony.

Nagle wyciągnęła rękę i dotknęła myszki na mojej klatce piersiowej. O mało nie podskoczyłem do góry. Jej dotyk był delikatny, czuły i długi... zbyt długi. Odsunąłem się. Czułem się skrępowany, ale też nie ufałem samemu sobie. Miałem wrażenie, że za chwilę wybuchnę, że rozszarpię jej ubranie na strzępy.

Nie przerywała, jeszcze bardziej wyciągnęła ramię.

-Ależ pan umięśniony! - zachwyciła się.

Jak gdyby nigdy nic przejechała dłonią po mojej klatce piersiowej. Później patrząc mi w oczy, dotykała mojego brzucha.

-Pani Elu! - odezwałem się w końcu, mierząc ją surowym wzrokiem.

-Przecież nic nie robię, - tłumaczyła się, jak niewinne dziecko.

Ukradkiem zerkała na wybrzuszenie w moich spodniach. W końcu zabrała swoją dłoń.

Wieczorem zadawałem sobie pytania: czy mogę ufać samemu sobie? Dlaczego pozwoliłem posunąć się jej tak daleko? A swoją drogą, jeśli już zaszliśmy tak daleko, dlaczego do niczego nie doszło.


***


W drugiej połowie lata starsze dziecko oddaliśmy pod opiekę dziadków, a żona podjęła pracę chałupniczą. Była szczęśliwa, bo wreszcie mogła zarabiać i zajmować się młodszą pociechą. Poza tym mieliśmy dość pieniędzy, by regularnie płacić rachunki. Udało się nam nawet trochę zaoszczędzić.

W rocznicę ślubu wybraliśmy się do restauracji na romantyczną kolację przy świecach. W tle płynęła spokojna nastrojowa muzyka, a my siedząc naprzeciw siebie i trzymając się za ręce, powtarzaliśmy słowa przysięgi małżeńskiej. Na koniec pocałowaliśmy się czule i oboje się rozpłakaliśmy.

-Wiesz, - odezwała się cicho, - marzę o tym, że w końcu spłacimy nasze długi i nie będziesz musiał tyle pracować.

-Na pewno Aniu, musimy w to wierzyć.

-Musimy wierzyć, - powtórzyła jak echo.

Popatrzyłem jej głęboko w oczy i uśmiechnąłem się czule.

-Wyglądasz pięknie, - szepnąłem.

-Kocham cię, - odpowiedziała tuląc się.

Kiedy tylko przekroczyliśmy próg domu, jak napaleni nastolatkowie rzuciliśmy się na siebie. Nasz ślad znaczyły porozrzucane ubrania. Padając w nasze miękkie małżeńskie łózko, byliśmy już kompletnie nadzy. Seks był wyjątkowo intensywny i namiętny.

-Zdawało mi się, że już zapomniałam, jak może być, - wyrzuciła z siebie, dysząc po intensywnym orgazmie.

-Tak, to było niesamowite, - skwitowałem.

Leżeliśmy, wtuleni głęboko w swoje ramiona. Po chwili zapadliśmy w odprężający sen.

Po tym epizodzie coś się z nami stało, jakby obudziła się w nas nowa energia, jakby nagle ubyło nam lat. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale kolejne dni przepełnione były szybkim wybuchowym seksem. Zdawało się, że nasze małżeństwo odrodziło się do nowego życia.

Jesień nadeszła cicho i niepostrzeżenie. Ze wszystkich drzew, czy to dużych, czy to małych sypały się kolorowe liście. Znów byłem częstym gościem w ogrodzie pani Eli. Wrzosowisko w jednym z kątów jej ogrodu zmieniło się w fioletowo różowy dywan, a krzewy ligustru okryły się czarnymi girlandami dorodnych owoców.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...