30. Będę musiał ją golić.
„Boże za chwilę rozwali przede mną tę wielką pizdę, a ja będę musiał ją golić, to straszne! Tak to niesamowite poświęcenie, przecież nie robię tego dla przyjemności, gdzież bym śmiał...” - myślałem.
Zachowywała się tak, ponieważ była przekonana, że to już koniec mojej walki. Może tak to wyglądało na zewnątrz, jednak wewnątrz mnie zażarta bitwa toczyła się nadal.
„Co ja robię? Poddaję się?! Nie, ja się nie poddaję. Ja robię to dla mojej rodziny, dla nich się poświęcam. Co? Poświęcam się?? Jak mogę nazywać to poświęceniem, przecież kutas sterczy mi jak rakieta. Kogo próbuję oszukać, samego siebie? Cholera jasna, a niech tam, niech tak już będzie!”
Wstała i nie poprawiając podomki przeszła obok mnie. Jej cipka przesunęła się tuż obok mojej warzy. Poczułem słodki upajający zapach.
„Boże za chwilę rozwali przede mną tę wielką pizdę, a ja będę musiał ją golić, to straszne! Tak to niesamowite poświęcenie, przecież nie robię tego dla przyjemności, gdzież bym śmiał...” - myślałem. Wolałem przyjąć, że padłem ofiarą jej pokrętnej zawiłej gry, a jednak byłem świadomy, że był to mój własny wybór.
Po chwili zaprosiła mnie do łazienki.
-Proszę, tu ma pan wszystko: nożyczki, damską golarkę, miskę z ciepłą wodą, ręczniki oraz balsam.
Odczekała chwilę, patrząc na moją reakcję.
-No, to do roboty, panie Jarku.
Usiadła na krześle i rozchyliła uda.
-O ja pierdolę! - wyrwało się z mojego gardła.
-Co, zarośniętej psitki pan nie widziałeś?! - warknęła jakby z ironią.
Patrzyłem, nie mogąc otrząsnąć się z wrażenia, a ona przyglądała się mnie. Zdawało mi się, że zastanawia się przez moment.
-O co chodzi?
Zerknęła na mój rozporek.
-A, o to. Spokojnie wyruchasz mnie po wszystkim.
Cały się trzęsłem, byłem spięty, a jednocześnie podniecony do granic wytrzymałości. Nigdy w życiu nie byłem nawet w przybliżonej sytuacji.
-No, na co czekasz? Tnij, bo cipka mi marznie.
Wyciągnąłem drżące dłonie, mrucząc coś niezrozumiale.
-No nie bój się, przecież to nie niedźwiedź brunatny.
Dotknąłem jej cipki.
-Uuuuuuuhuuuu, - westchnęła.
Jednak i dla niej było to dość duże przeżycie.
-Co, za mocno? - spytałem niepewnie.
-Och nie, kontynuuj! - cieszyła się.
Wykonałem pierwsze cięcia.
-Och, och, ale to przyjemne, - dyszała.
Była uradowana i szczęśliwa, a mnie z wrażenia trzęsły się ręce.
-Nigdy żadnej kobiecie nie goliłem cipki, - powiedziałem bardziej do siebie niż do niej.
-Nie żartuj, - stęknęła z niedowierzaniem.
-Poważnie, - wyjaśniłem.
Byłem szczery, uznałem, że nie ma sensu udawać.
-Przestań, bo pomyślę, że jesteś jeszcze prawiczkiem.
-Pani Elu, to co robimy to czysta perwersja.
Roześmiała się w głos.
-Jak, w takim razie, robiłeś to z żoną? Po ciemku i przy zgaszonym świetle?
-Nigdy z tak bliska i tak bezceremonialnie nie gapiłem się na pizdeczkę obcej kobiety.
Pogłaskała mnie po głowie.
-Jarusiu przestań.
-Poważnie... ja nigdy nie a teraz muszę... muszę zrobić to tak, żeby była pani zadowolona...
-Słucham? - zdziwiła się.
-Przecież jest pani moją klientką i musi być pani zadowolona.
Znów się roześmiała.
-No nie, to mi się podoba! Prawdziwy fachowiec. No, brawo!
Ciąłem. Grube kłaki gęstego futra spadały na podłogę. Wydawało mi się, że jest bardzo nierówno. Denerwowałem się.
„Kurczę, przecież jestem ogrodnikiem i wiem, jak powinien wyglądać dobrze skoszony trawnik” - próbowałem dodać sobie otuchy.
-Do gołej skóry, czy trochę zostawić? - spytałem.
Popatrzyła na mnie i słodko się uśmiechnęła.
-Nie wiem, to pan jest fachowcem.
-Nie pomaga mi pani, - powiedziałem zaczepnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz