Szukaj na tym blogu

19 listopada 2021

Zakazane sny.

6. Spała. 


Poderwała się jak oparzona, drżała na całym ciele, była zlana potem. To nie była rzeczywistość. Spała. Obudził ją jej własny krzyk. Drżała, wciąż jeszcze szumiało jej w głowie. Wiedziała jednak, że ten orgazm nie był tylko i wyłącznie przeżyciem sennym. On miał miejsce tu i teraz. Jej muszelka pulsowała jeszcze, rozpaczliwie domagając się dalszych pieszczot.


Wreszcie, na koniec ceremoniału, kiedy uznał, że jest wystarczająco czysta, rozwarł płatki jej róży i też je wylizał. Posługiwał się językiem, jak cielak, chlapał nim na prawo i lewo, uderzał rytmicznie w łechtaczkę.

-Uuuaaach, aaaaaa!!! Tak chcę jesszcze! - wołała.

W ostatniej chwili złapał jej wisienkę w swoje grube wargi i zaczął ssać. Tego było już za wiele. Anna tym momencie doznała pierwszego orgazmu. Swoją siłą wyrwał ją ze świadomości. Szybowała na krańcach wszechświata. Jej ciało szarpało się bezładnie, we wciąż narastających konwulsjach.

Nagle łóżko pod jej plecami złamało się w pół. Więzy nadal mocno i nieubłaganie trzymały jej ciało, górna połowa leżała na płaskiej powierzchni a nogi zwisały pionowo w dół. Jej pośladki znalazły się dokładnie na zakręcie. Taka pozycja sprawiała jej ból i rozkosz. Jej cipka była wypięta do przodu. Nawet w tej chwili nie odczuwała ani krzty lęku. Czuła tylko rozkosz.

-Och bierz mnie, jeszcze, mocniej, głębiej... proszę!

Facet był jej znany, nie wiedziała tylko skąd. Podszedł i wsadził w nią swojego sterczącego drąga. Jego kutas był sękaty, długi i gruby jak kawał korzenia. Jęknęła. Nie czekał, aż się przygotuje, może gdyby miała czas rozluźniłaby się. Zaczął rąbać, jak kawałek drewna. Każde uderzenie jego bioder powodowało wstrząs jej ciała.

-Oooooch, oooooooch, taaaaaaaak!!!

-Uffff, uffff, uffff... - słyszała jego sapanie.

Sufit nad nią drgał w rytm uderzeń.

Drugi orgazm nastąpił w chwilę później i przyszedł jak grom z jasnego nieba: nagle i niespodziewanie.

„Och Boże, za chwilę mnie zabije!” - myślała.

-Aaaaaaaach!!! – krzyknęła na całe gardło.

Poderwała się jak oparzona, drżała na całym ciele, była zlana potem. To nie była rzeczywistość. Spała. Obudził ją jej własny krzyk. Drżała, wciąż jeszcze szumiało jej w głowie. Wiedziała jednak, że ten orgazm nie był tylko i wyłącznie przeżyciem sennym. On miał miejsce tu i teraz. Jej muszelka pulsowała jeszcze, rozpaczliwie domagając się dalszych pieszczot.

Anna nie czuła się zaspokojona. Pragnęła seksu jeszcze bardziej niż przedtem, jeszcze mocniej, jeszcze intensywniej. Nie wiedziała, co się z nią dzieje, ale była pewna, że potrzebuje tego jeszcze. Zrzuciła z siebie kołdrę, rozwarła szeroko nogi i zaczęła się onanizować. Końcami palców grała na swojej łechtaczce jak na strunach harfy, z sekundy na sekundę coraz bardziej tracąc pamięć i jakąkolwiek świadomość. To było wbrew jej logice wbrew porządkowi, jaki znała, ale wiedziała, że musi, że nie może przestać. Wkrótce doznała trzeciego, tej nocy, orgazmu. Tym razem łagodniejszego, Był jak spokojny, ale głęboki przypływ oceanu, który zabrał ją na szerokie morze i wyrzucił z powrotem na brzeg. Bez sił, jak szmacianą lalkę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...